Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

Testy Tech Historia Prawo Felietony Gazeta
Testy Tech Historia Prawo Felietony Cennik SZUKAJ





Test

Samsung Galaxy Z Flip3 - To może się udać



Samsung Galaxy Z Flip3 5G SM-F711 8/256 Czarny

Odkąd pamiętam odczuwałem sentyment do telefonów z klapką i rozsuwanych. Do dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam Nokię N90, N97 mini, czy chociażby N81. Czy ktoś je jeszcze je pamięta? Wydaje się, że zamykane telefony zaczynają przechodzić renesans, a jednym z jego symptomów jest pojawienie się na rynku Samsunga Galaxy Z Flip3. Mam nadzieję, że jego test będzie podróżą sentymentalną ze szczęśliwym zakończeniem.

Na początek szybkie odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania. Czy zagięcie ekranu w Galaxy Z Flip3 jest widoczne? Tak i równocześnie wyczuwalne jak przesuwa się po nim palcem. Dodatkowo, szczególnie jeżeli na ekranie wyświetlane jest białe tło, to nieznacznie różnią się odcienie pomiędzy górnym, a dolnym ekranem. Czy przeszkadza to w jego użytkowaniu? Nie, a po pewnym czasie nasz mózg przestaje rejestrować widoczność
Reklama
zagięcia ekranu, jak również minimalnej różnicy w wyświetlanych odcieniach. Niestety bez względu jak długo użytkuje się Galaxy Z Flip3, to pod palcem zagięcie cały czas będzie wyczuwalne. A skoro już zaspokoiłem ciekawość tych którzy są w stanie przyswoić tylko krótkie notki lub interesowały ich tylko te dwie kwestie, mogę przejść do szerszego testu, opisu i oceny Galaxy Z Flip3.

Nie sposób nie patrzeć na produkt przez pryzmat pozycjonowania go przez producenta. Z większym dystansem będziemy podchodzić do poziomu wykończenia wnętrza w Dacii, aniżeli w Mercedesie. Tak już jest. Samsung zdecydowanie nie umiejscowił Galaxy Z Flip3 w segmencie smartfonów budżetowych o czym mogą świadczyć nie tylko zastosowane w nim podzespoły, ale również specyfikacja (testowany egzemplarz posiadał między innymi 8 Mb ramu, 256 Gb pamięci i łączność 5G) oraz regularna cena wynosząca 4999 PLN. Pierwszego wrażenia nie da się zrobić dwa razy, tym bardziej może zatem dziwić fakt w jaki sposób został spakowany. Otóż o ile znajduje się on w całkiem gustownym pudełku – brawo nie tylko za wygląd, ale również wykonanie - to po jego otwarciu naszym oczom ukazuje się rozłożony Galaxy Z Flip3, który umiejscowiony jest w woreczku foliowym, i to takim z gatunku jednorazowych. I ten woreczek burzy moją percepcję oraz postrzeganie i to jeszcze przed pierwszym uruchomieniem. W porównaniu z nim, zapachy samochodowe w kształcie choinki są opakowane w woreczek, który spokojnie można nazwać premium, i to delikatnie rzecz ujmując. Jeżeli wymyśliła go ta sama osoba, która ustalała ceny, to można potraktować to w formie żartu i przejść nad tym do porządku dziennego. Samsung Galaxy Z Flip3 w kolorze czarnym
Reklama

pozbawiony jest efektu „wow“. Wygląda dobrze, ale nie przyciąga wzroku w przeciwieństwie do swojego beżowego brata. Niby to te same urządzenia, które różnią się tylko kolorem, ale właśnie on powoduje, że czarny zamiast uszlachetniać, w tym przypadku ubogaca.

Nie jest tajemnicą, że producenci nawzajem przyglądają się sobie i kopiują niektóre rozwiązania. Samsung chyba dosyć mocno zapatrzył się na innego producenta, który w logu posiada owoc, i to nadgryziony. Tak samo jak on odchudził zawartość pudełka i dostarcza Galaxy Z Flip3 bez ładowarki. Na szczęście w opakowaniu udało się zorganizować miejsce na ustrojstwo do otwarcia szuflady karty sim oraz kabelek zakończony wtyczką USB „c”. Dzięki temu, aby naładować Galaxy Z Flip3 musisz posiadać urządzenie w które go podepniesz lub ładowarkę, którą osobno kupisz albo – jeżeli jesteś szczęściarzem – wyciągniesz z szafy. O ile przyjmiemy, iż obecnie taki trend jest jednym z popularniejszych, to ciężko jest mi zaakceptować skąpy zakres informacji – a w zasadzie jej brak – dotyczący ładowania. Zostajemy sami ze swoimi myślami zastanawiając się, czy ładowarka 30W nie rozwali baterii, a może uczyni to 60W, czy też maksymalnie możemy podpiąć tą która daje 5W. Oczywiście nie jest to problem Samsunga tylko nasz, bo jeżeli coś się stanie to będzie to tylko i wyłącznie twoja wina. Na szczęście producent nie poszedł na daleko posuniętą łatwiznę i bez względu na to do jakiej ładowarki podepniesz Galaxy Z Flip3 będzie się on ładował z maksymalną swoją prędkością, a nie ładowarki. A nie jest ona oszałamiająca, bo żeby naładować go od 20% do pełna potrzeba ponad półtorej godziny. Na szczęście równie wolno rozładowuje się i w moim przypadku - w trakcie testów - bateria zapewniała mi całodzienną rozrywkę.

Samsung Galaxy Z Flip3 5G SM-F711 8/256 Czarny

Jeżeli w swoich genach buzują te pochodzące z Japonii lub Instagrama, czyli robisz zdjęcia praktycznie wszystkiemu co znajduje się w twoim zasięgu, a jednocześnie traktujesz umieszczenie ich w chmurze jako zabezpieczenie, to Galaxy Z Flip3 ułatwi ci zgranie ich na fizyczny nośnik. Jednak pod warunkiem że będzie to pendrive USB, a nie dysk zewnętrzny, bo jego potraktuje jak urządzenie które chcesz naładować. Wystarczy zatem wpiąć USB w Galaxy Z Flip3 i zgrać zdjęcia. Tyle. Szybko i sprawnie. Tak samo możesz postąpić z nakręconymi filmami.

Pomimo tego, a może wbrew temu, wszystkie dni testowania Galaxy Z Flip3 wspominam miło i z sentymentem. To naprawdę dobry i przemyślany produkt. Dzięki temu że jest on węższy niż większość standardowych smartfonów, lepiej leży w ręce, a tym samym korzystanie jest wygodniejsze. Działa płynnie i to bez względu ile zadań na raz nakazujesz mu wykonać. Nawet próbowałem „zmusić” go aby się zawiesił lub przynajmniej zaczął zamulać. Cóż poległem i na tym polu. Jednak pomimo że wykonany jest solidnie – nie trzeszczy, a jego konstrukcja jest stabilna i spójna – to przez cały test psychika nie pozwalała mi na zamykanie go jedną ręką. Nie i koniec. Nie to żebym nie próbował, ale za każdym razem (a było ich kilka) miałem wrażenie że wyrządzam mu krzywdę. Pomimo swojego zaawansowania pozwala również na wykonywanie tak archaicznych czynności jak telefonowanie i pisanie smsów. Z obu tych ról wywiązuje się równie dobrze. Dodatkowo Samsung przemyślał również pisanie dwoma rękami, dzieląc klawiaturę na dwa ekrany (przy poziomym ułożeniu Galaxy Z Flip3). Brawo. O jakości wyświetlanego obrazu przez wewnętrzny wyświetlacz można wypowiadać się tylko dobrze lub wcale. Tak samo o jego jasności, która jest wystarczająca nawet w słoneczny dzień. Jednak moje serce „rozpuścił” wyświetlacz zewnętrzny. Oczywiście nie ze względu na rozdzielczość, bo ta wynosi 260 x 512px, a na swoją funkcjonalność. Oprócz standardowych powiadomień (godziny, stopnia naładowania baterii, informacji o nieodebranych połączeniach, itp.) można na nim ustawić spersonalizowane informacje. Co nimi może być w dużej mierze zależy tylko od ciebie. Fantastycznie rozwiązanie, które dodatkowo sprawia, że nie trzeba za każdym razem go otwierać.

Reklama






Składana konstrukcja ma przynajmniej jedną przewagę nad standardowymi smartfonami. W wersji transportowej, czyli jak jest złożony, Galaxy Z Flip3 ma kompaktowe rozmiary. I to na tyle, że możesz go trzymać w jednej z przednich kieszeni spodni nie martwiąc się, że siadając twoje ciało zadziała na niego jak imadło. Chyba, że wybierasz modele spodni, które posiadają kieszenie wielkości karty kredytowej, to wtedy jednak musisz uważać. Jego waga (183g) nie spowoduje również, że będziesz musiał mocniej zacisnąć pasek. Prędzej będziesz sprawdzał, czy faktycznie wsadziłeś go do kieszeni, aniżeli odczujesz w niej ponadnormatywną wagę.

Jednak nie jest tak, że wszystko w Galaxy Z Flip3 mi się podoba i właśnie wstąpiłem do jego kościoła. Rozczarowało mnie oglądanie na nim filmów, a w zasadzie komfort, który oferuje. I to nie ze względu na załamanie ekranu, a na jego proporcje. Praktycznie żaden film który uruchomiłem nie wypełniał całego obrazu tylko pozostawiał całkiem sporej wielkości ramki. Żeby było jasne, codzienne oglądanie filmów na smartfonie uważam za swoistego rodzaju fetysz, ale od czasu do czasu może być ono przydatne (w trakcie podróży, czy też w kolejce do lekarza). Chciałbym wtedy, aby było ono maksymalnie komfortowe, a takie w przypadku Galaxy Z Flip3 nie jest. Pomimo że nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek oglądał film nie używając słuchawek, to dwa słowa należą się dźwiękowi, który wydobywa się z Galaxy Z Flip3. Szału nie ma, ale nie będziesz mieć problemu z usłyszeniem filmowego dialogu.

Samsung Galaxy Z Flip3 okazał się nie tylko przemyślanym smartfonem, bezkonfliktowym w obsłudze, ale również przynoszącym powiew świeżości w tej branży, gdzie dotychczas praktycznie każdy model, bez względu na producenta, był niemal identyczny. Różniły się tylko szczegółami. Oby nie był ostatnim, a zapowiedzą dopiero nadchodzących kolejnych składanych modeli. I to pomimo, że rozpowszechnienie się ich może wywołać kłótnie w niejednej rodzinie (już teraz niektóre kobiety mają problem z odszukaniem w torebce smartfonu, który wielkością jest zbliżony do tabletu. Łatwo sobie wyobrazić jak zwiększy się poziom trudności przy Galaxy Z Flip3), to liczę że ten trend będzie narastał. Kibicuję mu i czekam na kolejne rozwiązania Samsunga i konkurencyjnych firm. To może być pasjonująca walka o portfele klientów. Czas kupić popcorn i rozsiąść się wygodnie.


Reklama



Reklama




Samsung Galaxy Z Flip3 5G SM-F711 8/256 Czarny


Podziel się:
Reklama
Styczeń 2022

Robert Lorenc

Dziękuję firmie x-kom za udostępnienie Samsunga Galaxy Z Flip3 do testu.

Zobacz ostatnie numery:











Warte uwagi