Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

Testy Tech Historia Prawo Felietony Gazeta
Testy Tech Historia Prawo Felietony Cennik SZUKAJ





Test

Seres 3 162 KM Luxury - Z podniesioną głową



Seres 3 162 KM Luxury

Tesla udowodniła, że rynek motoryzacyjny nie jest hermetyczny i z sukcesem może zaistnieć na nim kolejna firma. Tą drogą postanowił podążyć kolejny producent, czyli Seres, który w Polsce oferuje jeden model.

Seres to amerykańsko-chiński producent samochodów (jego siedziba znajduje się w Santa Clara – USA, Kalifornia - a właścicielem jest chiński koncern Sokon Group), który został założony w 2016 roku. W Polsce, w oficjalnej dystrybucji, dostępny jest jeden model, oznaczony symbolem 3. Jak przystało na obecne standardy, jest SUV-em. Zdziwi się ten, kto pomyślał, że firma będzie ukrywała swoje
Reklama
pochodzenie. Jest zupełnie inaczej, co widać chociażby po dostępnych językach. Na wirtualnych zegarach przed kierowcą (dostępne są trzy wzory) możemy korzystać z angielskiego lub chińskiego. Trochę lepiej jest na centralnym (dotykowym) ekranie, bo tam dostępna jest większa liczba języków, jednak zabrakło wśród nich polskiego. Zaskoczeniem za to jest nawigacja (TurboDog8), która posiada obsługę w naszym rodzimym dialekcie. Zatrzymajmy się przy niej na chwilę. Jej obsługa jest intuicyjna. Zastrzeżenia budzi tylko czułość ekranu na dotyk (zdarzało się, że konieczne było kilkukrotne naciśnięcie na wirtualny przycisk) oraz działanie przy wyłączonych komunikatach głosowych, bo po prawdzie nie wyłącza się ich, a wycisza. Oznacza to, że za każdym razem jak nawigacja coś mówi (czego nie słyszymy, bo ją wyciszyliśmy), to przyciszana jest muzyka, której właśnie słuchamy. Dla mnie to irytująca cecha. Skoro doszliśmy do multimediów, to poświęćmy im kilka słów. Dźwięki docierające do uszu może nie wzbudzają ekscytacji, ale są dobrej jakości i potrafią umilić jazdę. Trochę inaczej jest z wyborem słuchanych utworów, bo te odtwarzane są w przypadkowej kolejności, i to nie tylko w ramach jednego folderu, ale wszystkich zapisanych na USB. Muszę przyznać, że przez cały test nie pojąłem jaką kombinację lub też czary odprawić żeby przesłuchać konkretny album zapisany w folderze. Sparowanie smartfona jest błyskawiczne, a do jakości rozmów telefonicznych nie można mieć jakichkolwiek zastrzeżeń. Jeżeli tylko masz ochotę, to na centralnym wyświetlaczu możesz oglądnąć film. Jednak ten będący w formacie avi odtworzy się bez dźwięku. Tego problemu nie mają utwory zapisane jako mp4 oraz mkv. Niestety pewną niedogodnością może być stosunkowo ciemny ekran, który nawet przy maksymalnym rozjaśnieniu, w pełnym słońcu nie oferuje obrazu, który nasycony byłby szczegółami. Ot coś na nim widać, jednak oglądanie ciemnego filmu w takich warunkach skazane jest na niezauważenie jego szczegółów. Na szczęście nie przeszkadza w normalnym użytkowaniu, jak i korzystaniu z kamer. Tutaj obraz jest wyraźny.

Z projektu i wykonania kabiny projektanci Seres 3 mogą być dumni. Nie tylko materiały są wysokiej jakości, ale również wszystko
Reklama

zaprojektowane jest ze smakiem i dobrze rozmieszczone. Fotel kierowcy regulowany jest elektrycznie we wszystkich płaszczyznach (bez odcinka lędźwiowego), a pasażera tylko przód-tył wraz z kątem nachylenia oparcia. Pierwotnie wydawało mi się, że zajęcie właściwej pozycji za kierownicą będzie obarczone dużym kompromisem, tym bardziej że kierownica regulowana jest tylko góra-dół, jednak były to płonne obawy. Tak samo jak te dotyczące długości siedziska. Miałem wrażenie, że jest zbyt krótkie i nogi w trakcie wielokilometrowych podróży będą się szybko męczyć. Tymczasem okazało się, że posiada wystarczającą długość. Być może spowodowane jest to pozycją siedzenia na fotelu, która zbliżona jest do tego na stołku. Z zaproponowanego komfortu zadowoleni będą również pasażerowie tylnej kanapy. Pozostawiono im dużą ilość miejsca, nie tylko na nogi, ale również nad głowami, a siedzisko wraz z oparciem jest dobrze wyprofilowane. Z przodu znajdują się dwa gniazda USB oraz gniazdo 12V, które wyposażone zostało w zapalniczkę, a nie zaślepkę. Oczywiście popielniczka nie znalazła się na wyposażeniu. Przed nimi znajduje się ładowarka indukcyjna. Niestety nie zawsze chciała ładować telefon, a czasami służyła tylko jako półka na niego. I nie wiem z czego to wynikało, bo pozycja smartfona była niezmienna. Za to opuszczając kabinę Seres 3 każdorazowo przypominał o zabraniu go z ładowarki. Przedni podłokietnik jest podnoszony, a pod nim znajduje się schowek do którego dostępu dodatkowo broni żaluzja. Ta sama która przykrywa pojemniki na kubki. Możemy je umieścić w praktycznie dowolnym miejscu schowka, a nawet w ogóle wyjąć. Jeżeli jednak ustawimy pojemniki na kubki w najbardziej dla nas dogodnym miejscu, czyli najdalej od podłokietnika, to zasłonimy nimi dodatkową przestrzeń ładunkową schowka. Dowolność konfiguracji zależy od naszych upodobań i potrzeby chwili. Za właściwy komfort termiczny w kabinie odpowiada automatyczna, jednostrefowa klimatyzacja i trzeba przyznać, że robi to z zacięciem przodownika pracy. Ustawiona na najniższą temperaturę potrafi sprawić, że wydmuchiwane powietrze z nawiewów może spokojnie posłużyć do zamrożenia mięsa.

Seres 3 162 KM Luxury

Do zmiany kierunku jazdy służy gałka, która wysuwa się z konsoli centralnej tuż po włączeniu Seres 3 i chowa w momencie wyłączenia. Niestety system startuje powoli, co powoduje że jeżeli, po uruchomieniu, szybko chcemy wyjechać tyłem z miejsca parkingowego nie możemy skorzystać z kamery cofania. Seres 3 do przodu możemy poruszać się jednym z trzech trybów: Eco, Normal lub Sport. Są one bardziej psychologiczne niż faktyczne, bo po zmianie nie odnosi się żadnej wyraźnej różnicy w zachowaniu modelu. Nie zmienia się również w znaczący sposób przewidywany zasięg. Oczywiście największy jest na Eco, jednak różnica między nim a Sport jest symboliczna i w zasadzie nie warta uwagi. Seres 3 szanuje nasze wybory i na jakim trybie jazdy zostanie wyłączony, na takim samym włączymy go. Tak samo liczy się z faktem, że do miejsca docelowego mogliśmy dojechać ostatkiem sił i wyłączenie go powoduje automatyczne przełączenie skrzyni biegów na „P” (parking).

Do zestrojenia Seres 3 nie zostały oddelegowane przypadkowe osoby. I trzeba przyznać, że przyłożyli się do powierzonego zadania. Jego reakcja na pedał gazu jest niemal natychmiastowa. Przyspiesza bez zadyszki, jednak pozbawione jest to efektu „wow”. Niezaprzeczalnie robi to sprawnie, być może nawet szybciej niż obiecuje producent (8,9 sekundy 0-100 km/h), jednak bezemocjonalnie, jakbyśmy rozpędzali pociąg, który nie jest przedstawicielem kolei wysokich prędkości. Co z resztą jest prawdą, bo maksymalna prędkość Seres 3 wynosi 155 km/h i na autostradzie da się to odczuć. Powyżej 135 km/h przyspieszanie nie przychodzi mu już z taką łatwością. Bez względu na prędkość w kabinie panuje przyjemna cisza. Jednak nie absolutna, bo dochodzą do naszych uszu stonowane dźwięki z zewnątrz. Zawieszenie zostało zestrojone komfortowo z minimalną nutką sportu, czyli idealnie na rodzinne wycieczki, nawet krętymi drogami. Układ kierowniczy daje poczucie pewności w prowadzeniu. Dzięki takiej charakterystyce podróżowanie Seres 3 jest przyjemne, przewidywalne i zachęcające do przemierzania tylu kilometrów na ile pozwali zgromadzona energia w bateriach.

Reklama


Dla własnego spokoju ducha, wskazania przewidywanego zasięgu i zużycia energii najlepiej traktować jako wskazówki, a nie pewniki. Seres 3 został wyposażony w baterię o pojemności 53 kWh, która przy średnim zużyciu energii wynoszącym 18 kWh/100 km pozwala na przejechanie do 329 kilometrów. Tak obiecuje producent. Tymczasem w pełni naładowany Seres 3 pokazywał, że przejedzie na zgromadzonej energii 346 kilometrów. Co ciekawe, taki dystans obiecywał przy średnim zużyciu energii wynoszącym ponad 20 kWh/100 km. Wydaje się to nierealne i takie też się okazało, co pokazał test. W jego trakcie średni pobór energii wyszedł 20,9 kWh/100 km, jednak chwilowy, przy gwałtownym naciśnięciu pedału przyspieszenia, potrafił mieć trzycyfrową wartość. Tak ponad 100 kWh/100 km. Tym samym faktyczna liczba przejechanych kilometrów okazała się mniejsza o ponad 30% od przewidywanej. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że testując Seres 3 jeździłem cały czas z włączoną klimatyzacją i multimediami oraz zupełnie nie przejmując się pobieraną energią. Istotne dla mnie było sprawne przemieszczenie się, a nie jak najbardziej wydajnie. Tym bardziej, że taka jazda jest znacznie utrudniona, gdyż Seres 3 nie posiada ręcznej regulacji stopnia rekuperacji, czyli podhamowywania, a jedynie automatyczną. Szkoda.

Małe ostrzeżenie dla lubiących jeździć bez zapiętych pasów. O ile kilkumetrowe przeparkowanie Seres 3 może się udać, to już dłuższa jazda niekoniecznie. I nie chodzi tutaj o dźwięki sygnalizacji niezapiętych pasów, które docierają do nas. Przyczyna jest bardziej prozaiczna. Nie zmienimy kierunku jazdy, bo zadeklarowany bieg nie wskoczy. Przy okazji warto wspomnieć o jednej niedoskonałości Seres 3. A mianowicie projektanci nie przewidzieli możliwości podniesienia wycieraczki kierowcy. Pasażera się da, jednak kierowcy blokuje maska. Można to zrobić jedynie po otwarciu maski, wtedy wycieraczka wejdzie pod nią.

Projektanci Seres 3 bardzo poważnie podeszli do bezpieczeństwa, ale zrobili to po swojemu. Oczywiście na jego pokładzie znajdują się wszelkiego rodzaju systemy wspomagające kierowcę, jednak w trakcie całego testu miałem wrażenie że są nieaktywne. W sumie zadziałały tylko raz, a konkretnie system ostrzegający przed kolizją, który zauważył rowerzystę zbyt zamaszyście wyjeżdżającego z podporządkowanej ulicy. Jak duże zaufanie producent ma do kierowcy może świadczyć jeszcze jeden fakt. A mianowicie, bez względu na prędkość z którą się poruszamy, cały czas na centralnym ekranie może być odtwarzany film. Trochę inaczej za to podeszli do kalibracji czujników parkowania. Dla mnie mają one zbyt daleki zasięg, a czasami miałem wrażenie, że sięgają dalej niż ja jestem w stanie zobaczyć. Każdorazowo powodowało to parkowanie przy kanonadzie dźwięków pochodzących od czujników. O ile są one nadpobudliwe, to kamery doskonale precyzyjne. Tak przednia, jak i tylna, a widok 360 stopni tylko podnosi bezpieczeństwo parkowania z ich pomocą. Niestety inaczej jest z automatycznymi światłami. Zachowują się tak jakby na ich czujnik cały czas świeciło słońce. Tylko chęć sprawdzenia kiedy w końcu przełączą się z dziennych na mijania powstrzymywała mnie od zrobienia tego ręcznie. W końcu to zrobiły, ale dla mnie był to ostatni akceptowalny moment.

Seres 3 162 KM Luxury

W Seres 3 nie zabrakło smaczków które, dla niektórych, nie tylko mogą być zaskakujące, ale również mogą ich „ze świecą” szukać u innych producentów. Na kierownicy elementy wyglądające jak pokrętło są dotykowymi przyciskami. Regulacja głośności pod centralnym ekranem, w stosunku do przyjętych standardów, została odwrócona. Dzięki temu przyciskiem po lewej stronie pogłaśniamy, a po prawej przyciszamy dźwięk. Projektanci kabiny odpowiedzialni za oświetlenie chyba mieli konflikt, bo z przodu podświetlenie jest białe, a z tyłu oraz w osłonach przeciwsłonecznych żółte. Seres 3 wyposażyli w swoistego rodzaju ochroniarza. Jeżeli nie wszystkie drzwi są domknięte, a chcemy zamknąć samochód, poinformuje on nas o tym wydając donośny dźwięk. Na wyposażeniu znalazł się również element, który przez większość producentów został porzucony. Tym samym w podsufitce został ulokowany schowek na okulary. Cudownie. Jednak to nie wszystko. Seres 3 został wyposażony w wideorejestrator, co powoduje, że po zakończeniu podróży możemy sobie prześledzić nasze jezdne dokonania.

Seres 3 w testowanej wersji Luxury posiadał panoramiczny szklany dach, zajmujący jego prawie całą powierzchnię. To doskonałe dopełnienie wyposażenia i przy okazji rozjaśniacz wnętrza. Jest nie tylko uchylny (elektrycznie), ale również otwierany. Niestety otwiera się on tylko wtedy, gdy naciskamy przycisk. Na szczęście w drugą stronę, czyli aby zamknąć, wystarczy przycisk nacisnąć raz. Całość dopełniają żaluzje szklanego dachu, również elektryczne.


Reklama



Reklama




Kilka słów należy się pilotowi i to nie ze względu na jego możliwości, a kształt i sposób wykonania. Wygląda jak miniaturka samochodu, jednak bez kół i o sylwetce bardziej sportowej niż Seres 3. Jednak jest ciekawym dodatkiem do auta, który również gwarantuje, że nie pomylimy go z żadnym innym. Fakt zajmuje trochę miejsca w kieszeni, czy też torebce, ale równocześnie nie ma konieczności w ogóle go używania, bo dostęp bezkluczykowy działa doskonale.

Czy Seres 3, który został wyceniony na 169 900 PLN ma szansę stać się częstym widokiem na polskich ulicach? Wszystko zależy od podejścia kierowców. Jeżeli przy zakupie będą oni brali pod uwagę tylko znajomość marki, jej dotychczasową historię i dziedzictwo, może być trudno. Jeżeli skupią się na walorach, które oferuje model, jego wykonaniu i parametrach, wtedy plan może się udać. Jedno jest bezsprzeczne. Seres 3 jest przemyślanym modelem i pełnoprawnym samochodem, a nie fanaberią zbyt bogatych ludzi, którzy postanowili sobie zakpić z kierowców. Może on bez żadnej skromności i z „podniesioną głową” współistnieć na drogach z pozostałymi modelami.

Seres 3 162 KM Luxury

Wnętrze Seres 3 162 KM Luxury







Podziel się:
Reklama
Czerwiec 2022

Robert Lorenc

Dziękuję firmie Auto Krak z Krakowa – Autoryzowanemu Dealerowi Seres – za użyczenie samochodu do testu.



POBIERZ NUMER




Warte uwagi