Pierwszy kontakt z Xblitz R10 Power Charge jest bezemocjonalny. Jego wykonanie nie sprawia wrażenia, że rozpadnie się przy pierwszej okazji, ale też nie zachwyca solidnością godną sprzętu premium. To taki rodzaj
neutralnej jakości, który nie budzi ani zachwytu, ani obaw. W codziennym użytkowaniu oznacza to po prostu tyle, że w ogóle nie zaprząta moich myśli, a to w jego przypadku jest zaleta. Sprzęt ma działać, nie irytować i nie zaprzątać głowy, a Xblitz R10 Power Charge dokładnie tak się zachowuje.
Oprócz rozdzielacza producent dołączył do zestawu rzepę, co początkowo uznałem za drobny dodatek, ale szybko okazało się, że to jeden z kluczowych detali. Wszystko to przez jego obudowę, która całkowicie pozbawiona jest jakichkolwiek elementów montażowych, czy chociażby nóżek. Tym samym rzepa staje się wręcz niezbędną jego częścią. Jedną jej część przykleja się do spodu rozdzielacza, drugą w miejscu, w którym chcemy go zamocować. W teorii brzmi to banalnie, a w praktyce daje zaskakująco dużą swobodę. Co więcej, jeśli zastosuje się tę część rzepy, która zakończona jest haczykami, można wykorzystać fakturę wykładziny bagażnika lub materiałowych elementów wnętrza samochodu i dzięki temu rozdzielacz trzyma się stabilnie bez konieczności stosowania dodatkowych uchwytów czy ingerencji w tapicerkę. Przyczynia się do tego jego niska waga, która sprawia, że takie mocowanie ma sens, a urządzenie nie tylko nie odrywa się samoistnie i nie przesuwa, ale także stabilnie przywiera do bocznych ścian bagażnika samochodowego, oczywiście pokrytych materiałem, a nie plastikami. Przynajmniej tak było w moim przypadku.
W codziennym użytkowaniu najbardziej doceniłem jednak funkcjonalność Xblitz R10 Power Charge, który oferuje naprawdę dużo różnorakich gniazd. Już sam kabel go zasilający o długości jednego metra jest wystarczający, by wygodnie umiejscowić rozdzielacz w kabinie, niezależnie od tego, gdzie znajduje się gniazdo zapalniczki. To drobiazg, ale w samochodach, w których gniazdo umieszczono w mało ergonomicznym miejscu, każdy dodatkowy
centymetr potrafi mieć znaczenie. Największe wrażenie robi jednak liczba dostępnych gniazd rozdzielacza. Trzy gniazda zapalniczki, dwa tradycyjne USB, jedno USB typu „c”, a do tego kolejne dwa porty (USB i USB typu „c”), które zostały umieszczone we wtyczce rozdzielacza – wszystko to powoduje, że Xblitz R10 Power Charge staje się niemal małym centrum zasilania, które pozwala jednocześnie obsłużyć kilka urządzeń. W praktyce oznaczało to, że mogłem ładować telefon, nawigację, wideorejestrator, powerbank i jeszcze zostawał zapas gniazd na dodatkowy sprzęt. W czasach, gdy elektronika towarzyszy nam na każdym kroku, taka wieloportowość staje się nie tylko przydatna, ale wręcz konieczna.
Doceniam także fizyczne przyciski do włączania zasilania w gniazdach zapalniczki. To rozwiązanie, które powinno być standardem. Dzięki temu można wyłączyć konkretne gniazdo bez konieczności wyciągania wtyczki, co jest wygodne. To szczególnie przydatne rozwiązanie, gdy korzystałem z akcesoriów, które nie powinny być zasilane cały czas lub gdy chciałem uniknąć niepotrzebnego poboru prądu.
Jednym z ciekawszych elementów wyposażenia Xblitz R10 Power Charge jest wyciągany kabel USB typu „c” o długości prawie 70 centymetrów. Można go rozwinąć na dowolną długość, gdyż blokada przed zwinięciem sprawia, że nie trzeba walczyć z samoczynnym skracaniem się przewodu. Doceniam takie udogodnienia. Tak samo jak wyświetlacz pokazujący aktualne napięcie, który znalazł się na froncie rozdzielacza. To nie tylko ciekawostka, ale również praktyczne narzędzie, które pozwala kontrolować stan instalacji elektrycznej w samochodzie.
Oczywiście Xblitz R10 Power Charge nie jest pozbawiony wad. Najbardziej zauważalną jest jego wielkość. Nie należy do najbardziej kompaktowych urządzeń tego typu, co może stanowić problem, jeśli chcemy umieścić go w przedniej części kabiny. W niektórych samochodach znalezienie dla niego odpowiedniego miejsca może okazać się wyzwaniem. W bagażniku sprawdza się świetnie, ale jeśli ktoś oczekuje, że rozdzielacz będzie dyskretny i niewidoczny, może poczuć się rozczarowany. Doceniam przezorność producenta i dołożenie przez niego do zestawu dwóch dodatkowych bezpieczników, ale ważne jest sprawdzenie jednej rzeczy: jaki bezpiecznik w samochodzie odpowiada za gniazdo zapalniczki. Jeśli okaże się, że jest on mniejszy niż ten zastosowany w Xblitz R10 Power Charge, intensywne korzystanie ze wszystkich gniazd rozdzielacza może doprowadzić do jego przepalenia, a nie tego w urządzeniu. To nie wada Xblitz R10 Power Charge, ale ważna wskazówka, o której należy pamiętać, zanim zacznie się go eksploatować.
Uważam, że Xblitz R10 Power Charge (kosztujący 99 PLN w momencie przeprowadzania testu w oficjalnym sklepie) to urządzenie, które spełnia swoje zadanie. Oferuje dużą liczbę portów, praktyczne rozwiązania konstrukcyjne i wygodne funkcje, które realnie ułatwiają korzystanie z elektroniki w samochodzie. Nie jest to sprzęt, który ma zachwycać wyglądem czy jakością premium, ale solidne, funkcjonalne urządzenie, które po prostu działa. A w świecie akcesoriów samochodowych to często największa zaleta.
Specyfikacja Xblitz R10 Power Charge Power:
Moc całkowita: 228 W
Moc całkowita gniazd samochodowych: 110 W
Długość rozwijanego przewodu: 65 cm
Długość przewodu: 100 cm
Ochrona przed przegrzaniem / przeładowaniem / przepięciem
Wymiary: 137.5 x 38 x 76 mm
Waga: 0.257 kg