Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych,
zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj.
Audi 100 quattro na skoczni narciarskiej – kulisy powstania jednej z najsłynniejszych reklam motoryzacyjnych
Redakcja
W 1986 roku Audi stworzyło reklamę, która na trwałe zapisała się w historii motoryzacji. Na fińskiej skoczni narciarskiej Pitkävuori w Kaipoli samochód Audi 100 CS quattro wjechał pod stromy, oblodzony rozbieg, demonstrując możliwości napędu quattro w sposób, jakiego wcześniej nikt nie próbował. Choć spot trwał zaledwie kilkadziesiąt sekund, przygotowania do niego przypominały logistyczną operację na skalę filmowego widowiska.
Inżynieria na granicy możliwości
Zanim zapadła decyzja o realizacji, inżynierowie Audi przeprowadzili szczegółowe
analizy. Sprawdzano skocznie (miała 47 metrów wysokości), jej kąt nachylenia wynoszący około 37,5 stopnia, przyczepność na lodzie, zachowanie samochodu przy minimalnej prędkości oraz ryzyko poślizgu. Dopiero symulacje potwierdziły, że wyczyn jest możliwy jednak pod warunkiem perfekcyjnego przygotowania zarówno auta, jak i samej skoczni.
Specjalnie przygotowane opony i doskonała powierzchnia
Kluczowym elementem były opony z długimi kolcami, podobne do tych używanych w rajdach zimowych. Każdy kolec sprawdzano ręcznie, ponieważ utrata choćby kilku mogła doprowadzić do niekontrolowanego zjazdu. Równie starannie przygotowano samą skocznię, jej powierzchnię oczyszczono, wyrównano i utwardzono, aby zapewnić samochodowi możliwie stabilne warunki.
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Choć Audi nie eksponowało tego w reklamie, samochód był zabezpieczony liną asekuracyjną
przymocowaną do stalowej konstrukcji na szczycie skoczni. Lina nie miała pomagać w podjeździe, jej zadaniem było zatrzymać samochód w razie utraty przyczepności. Był to kompromis między autentycznością, a bezpieczeństwem kierowcy.
Harald Demuth - człowiek, który odważył się wjechać tam, gdzie inni nie próbowali
Za kierownicą zasiadł Harald Demuth, dwukrotny mistrz Niemiec w rajdach. Zanim podjął próbę na skoczni, trenował na mniejszych nachyleniach, ćwicząc start na lodzie, utrzymywanie równomiernej prędkości i minimalne ruchy kierownicą. Wjazd wymagał absolutnej płynności gdyż gwałtowny manewr mógł zakończyć się poślizgiem.
Filmowanie bez marginesu błędu
Ekipa filmowa musiała zsynchronizować pracę kamer rozmieszczonych na dole, po bokach i na szczycie skoczni. W latach 80. nie istniały bowiem drony ani stabilizatory, dlatego każde ujęcie wymagało prób i precyzyjnego planowania. Pogoda również odgrywała kluczową rolę gdyż nagranie mogło odbyć się tylko przy odpowiednio niskiej temperaturze oraz stabilnej powierzchni lodowej.
Reklama, która stała się legendą
Po emisji reklama wywołała ogromne poruszenie. Wielu widzów było przekonanych, że to trik filmowy. Audi musiało potwierdzać, że wyczyn był prawdziwy - choć zabezpieczony liną. Reklama stała się ikoną, a jej motyw powrócił w kolejnych dekadach, m.in. w 2005 roku przy okazji promocji Audi A6.
A oto i sama reklama:
Podziel się:
Styczeń 2026
Tekst: Redakcja
Zdjęcia: zrzuty ekranu z youtube.com/@altetvclips
Zobacz ostatnie numery miesięcznika motoryzacyjnego: