To nie jest odpowiednie miejsce do przewożenia smartfona
Kształt schowka w podłokietniu nie pozwala nawet na umieszczenie w nim vivo x200 FE
Czerwone nasycenie obrazu z kamery cofania to standard w nocy
Podświetlenie dekoracyjne
KONIEC GALERII
Na początek ważne zastrzeżenie. Egzemplarz użyczony do testu był fabrycznie nowy, a ponieważ jestem „starej daty” uważam, iż takie auto musi się „dopasować” w trakcie pokonywania kolejnych kilometrów, i to nie „pełnym gazem”. Tym samym dopuszczam, że chociażby spalanie w trakcie testu może nie być miarodajne, tak samo jak pewne zachowania Cupry Leona Sportstourer (przykładowo sposób
działania hamulców). Teraz już znasz otoczenie testu i będziesz mógł wyrobić sobie – na jego podstawie – swoją opinię o modelu.
Dostęp bezkluczykowy (w przednich drzwiach) przy otwieraniu Cupry Leon Sportstourer działa doskonale, wystarczy włożyć dłoń w klamkę, aby auto otwarło się. Gorzej przy zamykaniu, bo trzeba wiedzieć, w które miejsce klamki przyłożyć rękę. Fotele przednie (ze zintegrowanymi zagłówkami) są niemal doskonałe i znalezienie wygodnej pozycji do prowadzenia jest łatwiejsze niż trafienie na pluszową zabawkę na placu zabaw. Dosyć twarde siedzisko oraz oparcie przypadło mi do gustu, tak samo jak możliwości regulacyjne, szczególnie fotela kierowcy. Do pełni satysfakcji zabrakło jedynie delikatnie dłuższego siedziska lub możliwości jego wysunięcia. Trzystopniowe podgrzewanie foteli, na najmocniejszym ustawieniu, działa tak mocno jakby chciało konkurować z temperaturą metalowej zjeżdżalni wystawionej na promienie słoneczne w upalny, letni dzień. Kierownica także posiada trzy stopnie grzania, które są tak dobrane, iż każdy znajdzie właściwy dla swoich preferencji. Jednak największą zaletą jest w tym przypadku ogrzewanie całego wieńca kierownicy. Fotel kierowcy posiada funkcję komfortowego wsiadania i wysiadania. Po otwarciu drzwi, kiedy chcemy opuścić kabinę, odsuwa się. Niestety, przysuwa się z powrotem dopiero po odpaleniu Cupry Leon Sportstourer, a nie wraz z zamknięciem drzwi. Przedni podłokietnik jest przesuwany, co wzmacnia komfort jego użytkowania. Szkoda tylko, że gdy jest maksymalnie wysunięty do przodu zasłania jeden z uchwytów na kubek czyniąc go całkowicie bezużytecznym. Ilość miejsca na nogi pasażerów tylnej kanapy jest ściśle uzależniona od preferencji osób jadących z przodu. Jeżeli będą one siedzieć jak na leżakach, to z tyłu może być delikatnie ciasnawo. Tylna kanapa, sama w sobie, jest wygodna, dobrze wyprofilowana, ma ustawione pod odpowiednim kątem oparcie i zapewnia właściwy komfort nawet w najdłuższych podróżach. Dodatkowo posiada przebicie do bagażnika, co pozwala na przewożenie dłuższych przedmiotów bez konieczności korzystania z bagażnika dachowego. Bagażnik jest pojemny, niezbyt głęboki, ale za to długi, a wyciągając koło zapasowe i zamieniając je na zestaw naprawczy można wygospodarować dodatkowe litry pojemności pod podłogą bagażnika. Bezdotykowego otwierania bagażnika trzeba się nauczyć, ja przez wszystkie dni testu nie nauczyłem się tego i każdorazowo odstawiałem krakowiaka (jeden z polskich tańców narodowych), aby się otworzył.
Inżynierowie nie wygospodarowali w schowkach dużo miejsca na nasze bibeloty. W tym przed pasażerem, na długość ledwo mieści się teczka A4. Schowek w podłokietniku
również posiada skromną pojemność. Nie jest głęboki, a w dodatku ma nieregularny kształt, gdyż umieszczono w nim gniazdo zapalniczki. Nie mierzyłem tego, ale wydaje mi się, że dowolna kobieca torebka, nawet kopertówka, pomieści więcej niezbędnych rzeczy niż on. Zabrakło również dedykowanego schowka na okulary.
Centralny ekran – o przekątnej 12,9 cala - w oczekiwany sposób reaguje na dotyk oraz posiada satysfakcjonującą rozdzielczość i praktycznie jest niezbędny do obsługi Cupry Leon Sportstourer, gdyż niemal całkowicie została ona pozbawiona fizycznych przycisków. Sposób regulacji temperatury w kabinie oraz nawiewów projektował chyba inżynier, który jest zmiennocieplny lub nie lubi kierowców, a z pewnością osób mających ochotę zmieniać ją w trakcie jazdy, nawet jeżeli są pasażerami. Robi się to za pośrednictwem pasków dotykowych umiejscowionych pod centralnym ekranem lub bezpośrednio na nim. To nie jest ani wygodne, ani ergonomiczne, a tym bardziej – z pozycji kierowcy – bezpieczne. Nie inaczej jest ze zmianą głośności multimediów - wtedy też musimy korzystać z dotykowego paska. Co prawda kierowca może użyć rolki umieszczonej na kierownicy, lecz nie widać wtedy poziomu głośności oraz przestaje ona działać, kiedy zgasimy Cuprę Leon Sportstourer. Warto dodać, że po zgaszeniu auta z głośników nadal wydobywają się dźwięki, a ich wyciszenie następuje dopiero w momencie otwarcia drzwi - tak ten model został skonfigurowany. Jakość dostarczanego przez multimedia brzmienia nie niesie ze sobą żadnych uniesień, aczkolwiek również nie przeszkadza. Co ciekawe, a dzieje się do nadzwyczaj rzadko, dotarłem do końca skali głośności i w kabinie co prawda było głośno, ale nie za głośno. Sparowanie smartfona z Cuprą Leon Sportstourer jest bezemocjonalne i sprawne. Podczas rozmowy telefonicznej nie występują szumy, dźwięk jest głośny, a rozmówcę słychać bez zakłóceń. Niestety, nie udało mi się zmusić Cupry Leon Sportstourer, aby sczytywała pliki z pendriva. Na szczęście, dzięki bezprzewodowemu Android Auto (działa stabilnie i włącza się niemal natychmiast oraz za każdym razem, przy odpaleniu samochodu) nie byłem skazany na słuchanie radia. Podoba mi się jego współpraca z samochodem, gdyż nie jest nachalna. Jeżeli sami nie wejdziemy w aplikację, nie przejmie ona centralnego ekranu, a będzie działać w tle.
Cupra Leon Sportstourer nie jest pozbawiona smaczków, szczególnie w nocy. Wtedy wraz z otwarciem samochodu świecące logo producenta pojawia się przy przednich drzwiach, a na tylnych lampach widoczny jest napis „LEON”. Listwy ambientowe umiejscowione na drzwiach oraz kokpicie – zmieniają swój kolor w zależności od trybu jazdy – odbijają się w przedniej szybie, a te zlokalizowane na drzwiach, po ich otwarciu, zmieniają swój kolor na czerwony, jakby chciały pokazać wszystkim na zewnątrz, że drzwi nie są zamknięte.
Odpalanie Cupry Leona Sportstourer umiejscowiono na kierownicy, co u niektórych kierowców – tych, którzy często zostawiają zaparkowany samochód ze skręconymi kołami – uaktywnia gen poszukiwacza, gdyż każdorazowo trzeba go znaleźć. Tutaj na odruch pamięciowy nie ma co liczyć. Inżynierowie zaprogramowali dwa tryby jazdy do poruszania się w przód: Comfort oraz Performance. Na pierwszym, reakcja na naciśnięcie pedału gazu następuje z wyraźnym opóźnieniem, a po jego puszczeniu Cupra Leon Sportstourer zaczyna żeglować (efekt jakbyśmy nacisnęli pedał sprzęgła w aucie z manualną skrzynią biegów). W drugim, układ kierowniczy jest trochę mniej wspomagany, reakcja na pedał gazu jest szybsza, ale również po chwilowym „zamyśleniu”, a po jego puszczeniu Cupra Leon Sportstourer delikatnie podhamowuje, co – szczególnie na krętych zjazdach – zwiększa kontrolę nad nią. Bez względu na tryb jazdy, silnik, układ kierowniczy oraz zawieszenie robią bardzo dużo, aby prowadzenie Cupry Leon Sportstourer sprawiało radość, a przy okazji było przewidywalne oraz pewne. Silnik posiada miły dla ucha i obiecujący znaczne przyspieszenie gang. Częściowo tak jest. Może nabieranie prędkości nie powoduje przesuwania się naszych organów wewnętrznych, ale jest dynamiczne i efektywniejsze niż można by się spodziewać po 150 KM oraz 250 Nm. Kierownica, już w trybie Comfort, stawia większy opór niż obecnie spotyka się u przeważającej ilości producentów. Doskonale zwiększa to wyczucie samochodu oraz pewność jego prowadzenia. Zawieszenie zostało zestrojone stosunkowo twardo, aczkolwiek pokonując nierówności nie musisz obawiać się o stan swoich wewnętrznych organów, gdyż posiada wystarczający pierwiastek tłumienia, aby pokonywanie ich nie oznaczało podskakiwania. Tym samym doskonale dostraja się ono do pozostałych elementów układanki. Niestety, najsłabszym jej ogniwem jest działanie skrzyni biegów. Ma ona awersję do zmiany przełożeń (potrafi kręcić silnik do 6000 obrotów, i to nie przy agresywnym przyspieszaniu) i wykazuje duże opóźnienie na naciśnięcie pedału gazu, jakby musiała wszystko przemyśleć i upewnić się czy nie nacisnęliśmy go przez przypadek. To znacznie psuje odczucia oraz pełną radość z jazdy. W pewności prowadzenia nie pomaga także poskok pedału hamulca, który jest większy niż zwyczajowo przyjęty. Aczkolwiek nie jest to wada sama w sobie, po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić, bo bazując na dotychczasowych odruchach nabytych w modelach innych producentów, kiedy naciskamy pedał hamulca i oczekujemy, iż rozpoczniemy hamowanie, dalej nie wytracamy prędkości za pomocą hamulców.
Systemy wspomagające i strofujące kierowcę działają z wyczuciem, nienachalnie oraz w stonowany sposób. Dźwiękowa sygnalizacja sczytującego znaki jest delikatnie słyszalna i trwa chwilę. Ostrzegający przed najechaniem na poprzedzający pojazd wykazuje się zrozumieniem dla naszych umiejętności, ale potrafi niespodziewanie zadziałać na zaparkowane samochody. Poruszając się po mieście, utrzymujący Cuprę Leon Sportstourer w pasie ruchu jest praktycznie cały czas nieaktywny – aktywuje się w okolicach 60 km/h – jednak jego działanie jest stanowcze, aż można się zdziwić jak bardzo, jeżeli nie byliśmy na nie przygotowani. Monitorujący martwe pole włącza sygnalizację – zaświecając część listewki ambientowej na drzwiach – w odpowiednim momencie. Wszystkie je można wyłączyć niemal w dwie sekundy – spuszczając górną belkę na centralnym ekranie i odznaczając stosowne ikony – co z zadowoleniem przyjmą wszyscy ci, którzy mają pamięć muszki owocowej (zapamiętuje raptem kilka ostatnich sekund), system monitorujący znaki dalej będzie to robił i pokazywał wizualnie prędkość, jedynie wyciszony zostaje jego dźwięk. Podtaczanie jest na tyle sprawne, że można poruszać się w korku oraz zaparkować bez używania pedału gazu. Czujniki parkowania są dobrze zestrojone, a kamera cofania daje wyraźny obraz tylko za dnia. W nocy obraz na niej jest tak czerwony (od świecącej się na całej szerokości listwy), iż ma się wrażenie, że za samochodem leży świecąca się w tym kolorze raca. Automatycznie obraz pozbawiony jest szczegółów i pokryty ziarnem.
Cupra Leon Sportstourer jest modelem wielozadaniowym. Doskonale jeździło mi się nią zarówno po mieście, jak i drogami lokalnymi oraz autostradami, gdzie do kabiny nie dochodziły żadne przeszkadzające oraz ponadnormatywnie głośne dźwięki. Pewne zastrzeżenia mam jednak do jej spalania, o ile faktycznie nie ulegnie ono zmniejszeniu po przejechaniu zdecydowanie większej liczby kilometrów. W trakcie testu – nie nastawionego na oszczędzanie paliwa – potrzebowała ona średnio 10,4 l/100 km benzyny, przy niemal takiej samej liczbie przejechanych kilometrów po mieście, drogami lokalnymi oraz autostradami. Cupra Leon Sportstourer (w testowanym wariancie wyceniona katalogowo na 181 560 PLN wraz z pakietami dodatkowymi oraz lakierem Midnight Black) jest jak dobrze działający plac zabaw, ale taki, w którym niektóre urządzenia zamiast sprawiać radość potrafią przyprawić o frustrację. Jednak kiedy się z nich nie korzysta – a nie zawsze tak się da – wtedy niemal każdy przejechany kilometr jest przyjemnością, a czasami niezłą zabawą.
Specyfikacja Cupra Leon Sportstourer 1.5 eTSI 150 KM DSG mHEV:
Pojemność silnika: 1498 cm3
Maksymalna moc: 150 KM
Maksymalny moment obrotowy: 250 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna 7-biegowa DSG
Prędkość maksymalna: 216 km/h
Przyspieszenie 0 - 100 km/h: 9,0 sek.
Zużycie paliwa: 5,5 - 5,9 l/100 km (cykl mieszany)
Emisja CO2: 126 - 134 g/km (cykl mieszany)
Rozstaw osi: 2686 mm
Długość: 4656 mm
Szerokość: 1799 mm
Wysokość: 1438 mm
Wnętrze Cupry Leon Sportstourer 1.5 eTSI 150 KM DSG mHEV