Aplikacja TomTom
Samouczek w aplikacji
KONIEC GALERII
Poznaj Toma
Bez względu na to, z której strony ogląda się Toma, wykonany jest estetycznie oraz nowocześnie, i to na tyle, że umiejscowienie go na USS Enterprise (NCC-1701) wydałoby się naturalne nawet grupom badającym niespójności w filmach. Przy okazji nie zajmuje wiele miejsca, a jego waga pozwala na umieszczenie go nawet w pojazdach, które nie posiadają jakiejkolwiek masy nośnej. Włącza się go i wyłącza za pomocą fizycznego przycisku na boku obudowy, a integralną częścią – konieczną do właściwego działania – jest aplikacja TomTom. Jej wersja na Androida zajmuje na smartfonie 375 Mb, do których należy doliczyć
kolejne na dane użytkownika oraz pamięć podręczną. U mnie potrafiły one zająć tyle samo pamięci smartfona, co „goła” aplikacja. Ona sama pozwala na precyzyjne ustawienia Toma i wskazanie mu o czym ma nas informować oraz w jaki sposób (wizualnie, dźwiękowo, a także jak głośno). Aby być rzetelnym należy wspomnieć, iż nie służy ona tylko do zarządzania Tomem, a – przede wszystkim – jest nawigacją, która sumiennie prowadzi nas do wyznaczonego celu.
Tom jest komunikatorem drogowym, który – w założeniu – ma ostrzegać nas oraz informować o radarach, korkach i utrudnieniach w ruchu, wypadkach, robotach drogowych lub przeszkodach, a także przekroczeniu przez nas prędkości. Co istotne, tylko od nas zależy w jakim zakresie ma działać. Jeżeli dotychczas zazdrościłeś wszystkim kierowcom niedawno wyprodukowanych samochodów, iż praktycznie każdy kilometr ich jazdy wiąże się z jakąś interakcją samochodu względem nich (z reguły dźwiękami o różnej tonacji pojawiającymi się w mniej lub bardziej przewidywalnych momentach), to Tom spowoduje, że będziesz czuł się tak jak oni. Tyle teoria, a jak jest w praktyce.
Ja tutaj czuwam
Na początek ważna uwaga: Tom nie działa samodzielnie, a w kooperacji z naszym smartfonem, który jest tak samo ważny. Jeżeli kiedyś go zapomnisz, to nawet czujny i włączony Tom będzie „ślepy” i w żadnym momencie nie poinformuje cię o sytuacji na drodze, którą się poruszasz. Jednak posiadanie
przy sobie smartfona to nie wszystko. Równie konieczne jest, aby sparował się on z Tomem (co sygnalizuje mrugający na zielono jego otok, chyba że wyłączyłeś to w jego ustawieniach) oraz miał włączoną lokalizację. Pominięcie któregokolwiek z powyższych punktów powoduje, że Tom staje się estetycznym elementem wnętrza pojazdu, i tylko nim. Co istotne, dla poprawnego działania tego komunikatora drogowego nie ma konieczności uruchamiania aplikacji, czy też korzystania z usług jej nawigacji.
Informacja o znajdujących się na naszej drodze fotoradarach idzie Tomowi znakomicie (jego otok zaświeca się na niebiesko), szczególnie tych stacjonarnych. O wszystkich, o których wiedziałem oraz były oznaczone, poinformował mnie z odpowiednim wyprzedzeniem i to bez względu na prędkość, z którą się poruszałem. Sygnalizacja o przeszkodach, również wypadkach uzależniona jest od popularności aktualnie pokonywanej przez nas drogi, gdyż informacje o nich Tom pobiera od swoich użytkowników (nigdzie nie jest to wprost napisane, ale z jego zachowania można wysnuć takie wnioski). Tym samym może się okazać, iż przez cały czas jego użytkowania ani razu nie zapali się na żółto (tak sygnalizuje to zdarzenie), a ty będziesz pierwszym sygnalistą. Czerwona sygnalizacja Toma oznacza, iż na naszej drodze znajduje się korek. Powinna ona dostać certyfikat związku okulistów, o ile takowy istnieje. Działa z takim opóźnieniem, że najpierw widzimy korek, następnie jesteśmy jego uczestnikiem, a dopiero Tom informuje nas o nim. Zatem jeżeli najpierw zauważyłeś (usłyszałeś) sygnalizację tego komunikatora drogowego, a dopiero później stojące lub ledwo toczące się pojazdy przed sobą w nadmiarowej ilości, koniecznie udaj się do okulisty. Tom nie ogranicza się tylko do sygnalizacji o korku drogowym na naszej trasie, cały czas jest czujny i jeżeli spędzamy w nim długie minuty, to co jakiś czas przypomina nam o tym, rozświetlając się na czerwono. Co ciekawe, większą czułość na korki drogowe wykazuje, gdy równocześnie korzystamy z prowadzenia za pośrednictwem map TomTom – jego sygnalizacja jest wcześniejsza – ale bardzo często nie na tyle, aby można było zrobić jeszcze jakiś „ruch”. Informacja o przekroczeniu przez nas prędkości (pomarańczowe światło) jest wyrozumiała, jakby rozumiała, że czasami jest to konieczne. Nie włącza się tuż po minięciu znaku z ograniczeniem, a daje nam kilka sekund na refleksję nad swoim zachowaniem.
Wymagana opieka
Producent zapewnia, że na jednym ładowaniu Tom będzie działał przez 30 dni. Jeżdżąc codziennie to zbyt optymistyczne twierdzenie, a przynajmniej w przypadku testowanego egzemplarza. W moim przypadku wytrzymywał on około trzech tygodni, ale to i tak przedział czasu, który pozwala zapomnieć o jego ładowaniu. Aczkolwiek, to o 25% mniej niż deklaruje producent. Jak w większości przypadków, wszystko zależy od postrzegania. Tempo uzupełniania energii w baterii Toma ciężko jednoznacznie określić, gdyż nie została dołączona do niego ładowarka, a jedynie kabelek. Ja wykorzystywałem sieciową o mocy 66 Wat, która potrzebowała niecałych dwóch godzin, aby w pełni go naładować. Sam proces ładowania Tom skutecznie umila. W jego trakcie początkowo świeci się na czerwono, następnie częściowo podświetla się na żółto, aby po pewnym czasie cała jego powierzchnia rozświetliła się tym kolorem, przy równoczesnej delikatnej zmianie jego natężenia. Zapalenie się ringu na zielono oznacza, iż proces ładowania dobiegł końca.
Tamagotchi
Tom (kosztujący w momencie pisania testu 349 PLN) jest jak Tamagotchi (popularna niemal trzydzieści lat temu elektroniczna zabawka, która symuluje opiekę nad wirtualnym zwierzątkiem i... ciągle jest dostępna w sprzedaży), tylko że czasami role się odwracają i to on nas wychowuje. Na przykład uczy nas obowiązkowości, i to na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, można zapomnieć o jego ładowaniu, co wymusza sprawdzanie – od czasu do czasu – poziomu naładowania jego baterii. Po drugie, potrafi być introwertykiem i nie będzie się nachalnie dopominał, abyś włączył lokalizację w smartfonie, po prostu grzecznie „pójdzie spać”. Jednak potrafi być także ekstrawertykiem, szczególnie gdy często wysiadasz i wsiadasz do pojazdu. Wtedy za każdym razem wysyła powiadomienie na twojego smartfona. Jako komunikator drogowy najlepiej sprawdza się przy sygnalizacji przekroczenia prędkości oraz obecności fotoradaru. Na pozostałych płaszczyznach jego wskazania są zbyt późne. Ale działa na wszystkich, do których stworzył go producent.
Specyfikacja Tom by TomTom:
Długość: 48 mm
Szerokość:48 mm
Wysokość: 14,7 mm
Komunikacja: Bluetooth
Maksymalny czas działania na jednym ładowaniu: 30 dni
Zgodny z Apple Carplay i Android Auto
Sposób montażu: taśma dwustronna