Ostatni raz miałem do czynienia z działem obsługi klienta sieci Play w 2022 roku. Z mojej strony chodziło o błahostkę, a mianowicie miałem
dokonywać płatności za usługi u nich na podstawie wystawionej i dostarczonej papierowej faktury, a takowa nie dotarła. Kiedy jednak już pojawiła się u mnie okazało się, iż jej termin płatności minął. Chciałem zatem, aby przesunęli go, tym samym dając mi możliwość zapłacenia jej w terminie. Niestety, taka operacja okazała się ponad zdolność działu obsługi klienta. Jak sami stwierdzili, nie odpowiadają za działanie Poczty Polskiej (którą została wysłana faktura), a że oni, jako Play, sami zobowiązali się do jej dostarczenia (bez narzucania przeze mnie drogi) jest kwestią pomijalną. Zgodnie z ich retoryką powinienem zapłacić kwotę widniejącą na niedostarczonej fakturze, bo oni ją wystawili. Fajnie, tylko na jaką kwotę, bo te zmieniały się co miesiąc. Ehh, nieważne. Uznałem wtedy zaistniałą sytuację za „wypadek przy pracy”, jednak niedawne powtórne „zderzenie” z ich działem obsługi utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że to stan permanentny, w którym - co gorsza dla mnie - umościli się komfortowo.
Plan był prosty: skumulować wszystkie usługi (telefon komórkowy, telewizję, internet oraz telefon stacjonarny) u nich, oczywiście z zachowaniem dotychczasowych numerów telefonów. Prawda, że nieskomplikowane? Też tak myślałem. Okazało się, iż nie w Play, chyba że nie zależy ci na wysokości
rachunków, które potem będziesz płacił. Wszystko przez ich strukturę oraz metodologię działania. Telewizja kablowa to dział UPC. Przez ich dekoder (Horizon) można również korzystać z internetu. Play posiada wszystkie usługi oprócz telewizji kablowej, a Virgin Mobile nie ma numerów stacjonarnych. Tym samym od mnogości rozwiązań może zaboleć głowa, tym bardziej że oprócz internetu stacjonarnego byłem skłonny zacząć korzystać z mobilnego, jeżeli cena za niego okazałaby się atrakcyjna.
Oszczędzając twój cenny czas nie będę opisywał kolejnych propozycji składanych przez konsultantów, którzy byli w stanie „obracać” się tylko wśród oferty reprezentowanej przez siebie marki. Całość trzeba było sobie samodzielnie „posklejać”. Tym samym konieczne były rozmowy z kilkoma osobami - na szczęście posiadały one techniczną możliwość przełączania połączenia pomiędzy sobą - i to tylko w zakresie usług, które oferowała reprezentowana przez nich marka. Co gorsza, oferty z dnia na dzień potrafiły się zmieniać, czyli drożeć. Przykład? Proszę bardzo. Przy tych samych parametrach (najniższa możliwa cena) jednego dnia za telefon komórkowy miałem płacić 20 PLN, a już dzień później propozycja wynosiła 40 PLN. Zmieniały się również kwoty za aktywację, od 30 PLN do 50 PLN. Czysty chaos.
Po fazie irytacji, przeniesienie usług do P4 zacząłem traktować jako niskich lotów oraz niewybredną formę rozrywki, sprawdzając codziennie jaka aktualnie obowiązuje u nich oferta, ale żeby bardziej uatrakcyjnić sobie rozmowy, za każdym razem dopytywałem o dodatkowe szczegóły. Docelowo udało mi się posklejać propozycję, z której byłem zadowolony, tak względem zakresu, jak i kosztów. Pozostało tylko wprowadzić ją „w życie”. Tutaj sprawdziła się postawa postawienia konsultantów (tak, musiałem przejść procedurę z dwoma) przed faktami dokonanymi, czyli wyłuszczeniem każdemu z nich - w szczegółach - oferty, z której chciałem skorzystać. Wtedy oni zaczynali przeszukiwać system, aby ją znaleźć, a kiedy - jeden szybciej, drugi wolniej - im się to udawało, można było przejść do „papierologii”. Będąc przygotowany jak piątkowy uczeń na egzamin, tylko ta procedura zajęła ponad 34 minuty.
Oczywiście, co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, faza przepinania usług również nie przebiegła płynnie. Najpierw kurier z kartami sim nie dojechał w ustalonym terminie, był dzień później, ale co było dziwnym, acz miłym zaskoczeniem, do pobrania miał kwotę o połowę mniejszą niż została mi telefonicznie przedstawiona. Następnie, kiedy już wszystko powinno działać, internet postanowił zastrajkować, tak „po kablu”, jak i wi-fi. Od konsultanta usłyszałem wtedy, że nie doczytałem umowy, ponieważ dekoder Horizon nie gwarantuje połączenia bezprzewodowego. Pozostało odczekać chwilę i zadzwonić raz jeszcze, co okazało się zbawienne, a rozmowa zakończona została umówieniem technika. Nie dotarł on, co poparte było smsem o treści „Niestety, planowana wizyta technika została odwołana. Skontaktujemy sie z Toba w ciągu 24h, aby ustalić dalsze działania”. Nie skontaktowali się do dnia dzisiejszego, ale jakimś dziwnym trafem internet zaczął działać. Traktuję jednak wszystkie powyższe niedociągnięcia jako didaskalia. Pewnie tak to po prostu musi działać.
Obecnie mogę się pochwalić, iż jestem posiadaczem - jeszcze nie wiem czy szczęśliwym, ale na dzień dzisiejszy działającej bez zakłóceń - telewizji kablowej oraz internetu od UPC, telefonu stacjonarnego w Play i komórkowego w Virgin Mobile. Dziękuję ci P4 za zagospodarowanie mi kilku dni życia oraz możliwości najbardziej kompleksowego zapoznania się z ofertą jakiejkolwiek firmy w historii mojego bytu na ziemi.