Na stronie szczecińskiego dealera samochodów Honda pojawiła się informacja, która w swoisty sposób przedstawia wyniki sprzedaży tego producenta w pierwszym półroczu 2025 roku (można
zapoznać się z nią pod
poniższym linkiem). Nie to żeby mijała się z prawdą, nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie, nie tylko jest wiarygodna, ale również może posłużyć za wzór, jak odczytywać i prezentować statystyki (nie tylko sprzedaży) gdy ważny jest kontekst.
Przeglądając różnego rodzaju raporty i statystyki sprzedaży samochodów osobowych, próżno w ich pierwszej dwudziestce szukać Hondy, czy to biorąc pod uwagę tylko Polskę, czy też całą Unię Europejską. W Polsce niektóre marki sprzedają więcej samochodów w miesiąc niż Honda przez pół roku, i to wcale nie te najpopularniejsze. Miesięczna sprzedaż Hondy również wypada „blado” (w czerwcu dealerzy tej marki sprzedali 299 samochody). Porównując ten wynik do Omody, czyli marki która niedawno weszła na polski rynek, można „spalić się ze wstydu” gdyż sprzedała ona 722 samochody. Nawet Nissan potrafi sprzedać więcej egzemplarzy aut (775 w czerwcu), a jak powszechnie wiadomo jego przyszłość „stoi pod znakiem zapytania”. Nie lepiej Honda radzi sobie w Unii Europejskiej. Przez pierwsze półrocze bieżącego roku udało jej się sprzedać 22 484 samochody. To mniej niż chociażby Mitsubishi, którego część modeli to Renault z innym logiem. Mazda, czy też Suzuki wręcz miażdżą Hondę sprzedając (odpowiednio) niemal trzy i cztery razy więcej pojazdów. Nawet marki których z polskiej perspektywy nikt nie kupuje, potrafiły sprzedać w ciągu sześciu miesięcy więcej samochodów niż Honda. Przykład? Proszę bardzo. Land Rover dostarczył ich o 6339 sztuk więcej, Alfa Romeo sprzedała o prawie 50%, a Mini ponad 100% więcej niż Honda. To naprawdę nie są wyniki z których można by „utkać” coś pozytywnego. Już neutralny przekaz byłby czymś nadzwyczajnym.
Tymczasem w informacji, która stała się punktem wyjścia dla powyższego tekstu, możemy przeczytać, że „...co dziewiąty zakupiony w UE samochód
był w Polsce” oraz „...w Polsce sprzedało się o 40% więcej samochodów marki Honda”. To wszystko prawda, ale przedstawiona z odpowiedniej perspektywy, która wcale – czytając raporty – nie jest łatwa do wychwycenia. Oczywiście wzrost o 40% brzmi doskonale, jednak ważniejszą informacją jest liczba sprzedanych sztuk gdyż tylko banki zarabiają na wzroście oprocentowania, dealerzy na sprzedanych ilościach pojazdów. A zatem taki wzrost przyczynił się do sprzedaży w Polsce 2534 sztuk pojazdów w pierwszej połowie bieżącego roku. To, na tle innych producentów, mało imponujący wynik, a wręcz zawstydzający. Tylko w czerwcu Mercedes Benz sprzedał więcej samochodów (2593 sztuki), a pozwoliło mu to na zajęcie dopiero siódmego miejsca w rankingu najpopularniejszych marek w Polsce – liderem była Toyota, która w czerwcu sprzedała 6527 auta.
Chyba nie jest dla nikogo tajemnicą, że w Europie, czyli również w Polsce, Honda nie należy do najpopularniejszych marek. Aby dojść do takiego wniosku nie trzeba wnikliwej analizy, wystarczy zerknąć na ulice, czy też parkingi. Szybciej na nich znajdziemy model tego producenta, który jest już nieprodukowany, niż aktualnie dostępny w salonach. Tym bardziej należą się słowa uznania dla osoby która napisała źródłową informację na stronę dealera, że przy tak słabych danych, potrafiła zaprezentować je w niemal euforyczny sposób. To po prostu mistrzowski marketing i nic nie zmieni mojego zdania. Równocześnie obnaża ona jak niedoskonałe są statystyki. Czy autor tekstu dopuścił się swoistej manipulacji? Niektórzy stwierdzą że tak, jednak nie przeinaczył on żadnych danych. Oczywiście pokazał tylko te, które miały przedstawić Hondę w pożądanym świetle, ale przecież tak działa PR każdej marki i firmy, nie tylko motoryzacyjnej. Brawo.