Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

logo kdk.pl
Testy Tech Historia Prawo Felietony Inspiracje ikona szukaj
Testy Tech Historia Prawo Felietony Ekomoto Inspiracje KATALOG FIRM Cennik logo KATALOG dla kierowców SZUKAJ






Test

Dream Machines DM PAD L, DM PAD XL - Nottingham Forest


Robert Lorenc


Dream Machines DM PAD L, DM PAD XL

Testowanie i recenzowanie produktów może jawić się jako wymarzona praca. Dostaje się urządzenie, które trzeba jak najdokładniej sprawdzić oraz wyrazić opinię o nim. Prawda, że to proste? Też tak uważałem, jednak do czasu, aż w moje ręce na testy trafiły podkładki pod mysz. Jak taki przedmiot zrecenzować i to w formie dłuższej niż zawartość przeciętnego smsa? Spróbujmy zmierzyć się z tym zadaniem, i co najważniejsze, zrobić to dobrze.

Okazuje się, że jak dotąd żyłem w nieświadomości. Przez wszystkie dotychczasowe lata używałem podkładek pod mysz, które swoim rozmiarem, nawet w porównaniu do DM PAD L, były niczym domek jednorodzinny do wieżowca. Co prawda Dream Machines twierdzi, że mniejsza z nich (DM PAD L kosztująca w momencie przeprowadzania testu 29 zł w oficjalnym sklepie producenta) jest „idealnej wielkości dla myszki gamingowej”. Ja bym dodał, iż pod warunkiem, że mysz będzie miała przynajmniej wielkość cegłówki. Przesadzam? Nie bardzo, gdyż ma ona rozmiar 450 x 400 mm. Tak, jeden z jej boków ma prawie pół metra. I to jest ta mniejsza, bo większa (DM PAD XL za 49 zł) ma wymiary 800 x 450 mm i według Dream Machines „w sam raz nadaje się pod myszkę i klawiaturę”. Sprawdzałem kilka razy i to nie jest urwane zdanie, a nawet teraz




mam takie wrażenie. Dla mnie w całości powinno ono brzmieć: DM PAD XL w sam raz nadaje się pod myszkę, klawiaturę, kubek, zestaw śniadaniowy oraz zapewnia komfortową ilość miejsca dla kota nadzorującego naszą pracę. Teraz dopiero pokazany jest pełny obraz jej wielkości. Ale nie ma co się sprzeczać o wymiary, wiadomo jak może być to drażliwy temat, gdzie kilka centymetrów potrafi wywołać niezamierzone reakcje, czy to w trakcie dobierania stroju, czy też w teście porównawczym odbywającym się w męskiej szatni.

Planując test podkładek DM PAD L oraz DM PAD XL ustaliłem sam ze sobą, że wcześniej wyciągnę je z pudełek, w które zostały zapakowane, aby się rozprostowały, bo dostarczane są w zawiniętej w rulon formie. Oczywiście zapomniałem o tym i do testu przystąpiłem „z marszu”. Finalnie dobrze wyszło, gdyż tym samym miałem okazję przekonać się o ich pierwszej zalecie (miejmy nadzieję, że nie ostatniej). Otóż dotychczasowe podkładki, które trafiały w takiej formie w moje ręce, potrzebowały czasu na rozprostowanie się. Niektóre po wyciągnięciu z pudełka były tak przyzwyczajone do swojej dotychczasowej formy rulonu, że praktycznie nie dało się ich używać. Tymczasem, tak DM PAD L, jak również DM PAD XL, tuż po wyciągnięciu, przyjmują kształt podłoża, czyli w moim przypadku płaski, bo umieściłem je na biurku. Doskonała cecha. Brawo.

Bez kombinowania


Pomimo pierwotnych przewidywań, w moim przypadku rozmiar DM PAD L okazał się całkowicie nietrafiony. Za duży, by marnować go na samą mysz i za mały, aby zmieścił się na nim laptop z myszą. Inaczej wypadł DM PAD XL. Oczywiście, jego wielkość robi wrażenie, tym bardziej że zajął mi prawie całe biurko. Jednak, co powinno być jasne, z powodzeniem umieściłem na nim nie tylko mysz, ale również laptopa. Bez względu na powierzchnię, podkładki doskonale przylegają do niej, niejako przywierając, co powoduje, że przesunięcie




ich jest praktycznie niemożliwe. I nie ma dla nich znaczenia, czy jest to drewniany blat biurka, szklany stół, czy też powierzchnia pokryta skórą (tak, na niej również próbowałem). Za każdym razem efekt był ten sam. Aby zmienić położenie pada konieczne było jego podniesienie.

Przypadł mi do gustu poślizg podkładek, który zaproponował producent. Nie są one śliskie, ani zbytnio szorstkie, a posiadają delikatnie chropowatą strukturę powodującą u mnie doskonałe panowanie nad ruchami myszy, i to bez względu czy była ona optyczna, czy też laserowa. Dzięki swojej wielkości - szczególnie DM PAD XL - grubość podkładek (3 milimetry) okazała się dla mnie wartością o marginalnym znaczeniu, gdyż nie tylko cały osprzęt, ale również znaczna część moich rąk znajdowała się na nich. Czy jakby były cieńsze lub grubsze byłoby lepiej? Nie mam pojęcia, ale wątpię. Obecna grubość spełniła wszystkie moje potrzeby, zapewniając właściwy komfort pracy.

Wodoodporność


Dream Machines chwali się, że DM PAD L oraz DM PAD XL są wodoodporne, czyli nieprzemakalne, bo chyba nikt nie pomyślał, iż można z nich zrobić izolację hydrauliczną. Aczkolwiek nie sprawdzałem tego, być może jest to ich ukryta dodatkowa funkcjonalność. Jeżeli zatem ktoś zbada to i wynik wyjdzie mu zadowalający, przynajmniej na poziomie właściwości izolacyjnych pakuły, niech da znać, zrobię aktualizację testu. Wracając jednak do wodoodporności testowanych padów, bo nie tylko za bardzo odbiegliśmy od tematu, ale - co chyba zrozumiałe - sprawdziłem ją, a w zasadzie trochę sama się sprawdziła dzięki moim nieskoordynowanym ruchom. To one sprawiły, że na jednej z podkładek wylądowała zawartość szklanki, w której znajdowała się woda. Pierwszy odruch: podnieść myszkę oraz sprawdzić czy płyn nie wlał się pod laptopa. Kiedy opanowałem sytuację - i ciśnienie tętnicze - zacząłem przyglądać się zachowaniu wody na podkładce, a było ono nietypowe, przynajmniej jak na moje postrzeganie. Ukształtowała się ona w krople, jakby DM PAD pokryty został substancją hydrofobową. Być może tak jest, nie mam na ten temat wiedzy, a i sam producent w tym temacie milczy, ale jakakolwiek powłoka nie jest w żaden sposób wyczuwalna w dotyku. Tym samym wystarczyło strząsnąć wodę z podkładki i mogłem z powrotem pracować. Rewelacja, tym bardziej, że pad nie był w żadnym miejscu wilgotny. Jednak zachęcony tym doświadczeniem, już po pracy, postanowiłem z premedytacją wylać wodę na podkładkę i zostawić ją na niej przez jakiś czas, obserwując co się dzieje, i czy cokolwiek. Nie było to najbardziej emocjonujące badanie, ale skoro się odbyło, to trzeba światu przedstawić jego wyniki. Otóż po pozbyciu się wody z podkładki, w miejscu gdzie było jej najwięcej, była delikatnie wilgotna, a w pozostałych sucha. Jednak po upływie niecałych trzydziestu minut, cała wilgoć wyparowała nie pozostawiając jakiegokolwiek śladu swojej obecności na padzie.






Nottingham Forest


Dotychczas do roli padów - w mojej pracy - miałem takie samo podejście jak piłkarze Nottingham Forest do meczów, czyli pragmatyczne. Oni nie przejmowali się, że mecze z ich udziałem nie były ucztą dla oczu, a jedynie elementem, który ma doprowadzić ich do celu, czyli pozostania w Premier League. Tak samo jak użytkowane przez mnie podkładki. Miały one gwarantować, bez względu na powierzchnię, zadowalający komfort pracy i... tyle. W jednym i drugim przypadku, takie podejście się sprawdzało. Jednak do czasu. W kampanii 2024/25 Nottingham Forest zmieniło swoje podejście i okazało się, że nie tylko potrafią grać w piłkę oraz nad wyraz często tworzyć spektakle, które - nawet niezwiązane z nimi emocjonalnie osoby - wprawiają w zachwyt, to również poprawiły się wyniki zespołu. Tak samo moje postrzeganie podkładek zmienił test DM PAD L oraz DM PAD XL. Do ich funkcjonalności nie mam żadnych zastrzeżeń i szczerze jestem pod wrażeniem jak dobrze zostały dobrane materiały, z których je wykonano. Niestety, po teście wróciły one do swoich pudełek, a powodem stała się ich wielkość, która dla mnie jest nieakceptowana, gdyż ciągle te, przynajmniej o połowę mniejsze od DM PAD L, są w moim odczuciu najwygodniejsze w użytkowaniu. Szkoda, ale nie będę bawił się w krawca i przycinał do pasującego mi wymiaru oraz obszywał. Jednak jeżeli czujesz - nie tylko wewnętrzną - potrzebę posiadania podkładki w oferowanych przez Dream Machines rozmiarach, będziesz zadowolony. To nie są produkty, które stanowią „zapchajdziurę” oferty tego producenta, a są pełnowartościowym jej uzupełnieniem. Ja czekam, aż wprowadzi on pady w mniejszych rozmiarach, z takim samym napięciem, jak kibice Nottingham Forest oczekują końca bieżącego sezonu zakończonego lokatą ich ukochanego klubu gwarantującą występy w Lidze Mistrzów. Oby i jedno i drugie się ziściło.

Specyfikacja:
Rozmiar DM PAD L: 450 x 400 mm
Rozmiar DM PAD XL: 800 x 450 mm
Grubość: 3 mm
Wodoodporne
Kompatybilne z myszami laserowymi oraz optycznymi








Dream Machines DM PAD L, DM PAD XL

Obie podkładki na jednym zdjęciu



Podziel się:




Kwiecień 2025

Tekst i zdjęcia: Robert Lorenc

Dziękuję Dream Machines za przekazanie DM PAD L oraz DM PAD XL do testu.

Gwarancja niezależności testu.
Test nie był inspirowany, sponsorowany, sprawdzany oraz korygowany w jakikolwiek sposób przez firmy, czy też osoby, powiązane z testowanym produktem. Nie miały one również wpływu na jego kształt oraz formę.

Zobacz ostatnie numery miesięcznika motoryzacyjnego:













Warte uwagi