Dzień dobry
MBG Line 840CH PRO dostarczany jest w gustownym futerale, który jest sztywny. Fantastycznie. Po jego otwarciu w jednej komorze znajduje się urządzenie, a w drugiej (za siatką) wszystkie - no prawie wszystkie - akcesoria potrzebne do jego użytkowania. Mamy zatem kable rozruchowe, przewód do kompresora z czterema dodatkowymi końcówkami i kabelek z wtyczkami USB. Rewelacyjnym
dodatkiem jest taśma, która zamontowana na korpusie urządzenia tworzy rączkę. To bardzo wygodny sposób do przenoszenia go.
Niestety wydaje się, iż w niektóre dni projektanci mieli prace zdalną (home office). Gdyby było inaczej z pewnością zauważyliby, że siateczka zabezpieczająca elementy wyposażenia MBG Line 840CH PRO jest zbyt mała i otwarcie futerału zgodnie ze sztuką, czyli traktując wieczko z logiem MBG Line jako górę, praktycznie zawsze kończy się wypadnięciem któregoś z nich. Dodatkowo korpus urządzenia jest zbyt mały w stosunku do przeznaczonej dla niego komory w futerale. Tym samym lata on w niej, co nie jest pożądane. Oczywiście można spróbować wytłumaczyć to niedopatrzenie iż specjalnie zostawili miejsce na rękawiczki, które w szczególności przy awaryjnym odpalaniu samochodu są pomocne chroniąc dłonie przed pobrudzeniem. Jednak skończył się czas pracy zdalnej i ktoś zauważył powyższą niedoróbkę oraz postanowił coś z nią zrobić. I wymyślił wypełniacz, wykonany z materiału przypominającego elastyczny styropian. Zastosowanie go powoduje, że urządzenie nie lata po komorze, ale obudowane jest jak drogocenne szkło przygotowane do transportu. Mamy zatem (od dołu) urządzenie w woreczku, do niego przytwierdzone dwie zaślepki w które wsadza się wypełniacz. To rozwiązanie w codziennym użytkowaniu jest nie tylko całkowicie niepraktyczne, ale przeszkadza.
MBG Line 840CH PRO wykonany jest solidnie, został dobrze spasowany, a jego waga zaskoczyła mnie pozytywnie. Na spodzie posiada dwie - spore - nóżki wykonane z antypoślizgowego materiału. Wspaniale że producent je zastosował. Korzystanie z MBG Line 840CH PRO jest bardzo proste (w zestawie jest papierowa instrukcja obsługi) i w zasadzie jedyne o czym trzeba pamiętać, to że dłuższe przytrzymanie włącznika uruchamia kompresor.
Posiłek, czyli czas uzupełnić energię
Urządzenie które korzysta z energii zgromadzonej w baterii, aby działało musi mieć ją naładowaną. Nie inaczej jest z MBG Line 840CH PRO. Jednak w jego przypadku ładowanie nie jest krótką przygodą, tym bardziej że nie wiadomo jakiej mocy użyć ładowarki sieciowej gdyż producent (jak to obecnie jest w modzie) dołączył jedynie kabelek zakończony wtyczką USB (tradycyjną) oraz typu "c". Ja wybrałem ładowarkę szczycącą się 60W, która od całkowitego rozładowania do pełnego naładowania MBG Line 840CH PRO (a przynajmniej taką mam nadzieję, ale o tym za chwilę) uporała się w niecałe cztery i pół godziny. Wydaje się, że osiągnąłem rekord prędkości ładowania albo producent nie docenił jego możliwości, gdyż deklaruje on iż powinno
trwać ono około sześciu godzin. Czy to wielofunkcyjne urządzenie naładowało się do 100%? Również nie mam pewności, a powodem jest sposób sygnalizacji, który ani nie jest procentowy, ani kreskowy. O poziomie naładowania świadczy długość świecącego się paska w symbolu baterii (niewielkich rozmiarów), który nigdy nie wypełnia jej w całości. Dodatkowo, tak w trakcie ładowania jak również po jego zakończeniu, mruga on.
Co by tu naładować
Aby użyć MBG Line 840CH PRO jako powerbanku do dyspozycji mamy tylko jedno gniazdo USB (tradycyjne, typu "c" służy do jego ładowania). Wystarczy umieścić w nim odbiornik, a zacznie się on samoczynnie ładować. Podpięty smartfon o baterii mającej 5000 mAh pojemności, w ciągu godziny doładował się o 31%. Inne urządzenie, posiadające baterię 6000 mAh, również w ciągu godziny, zwiększyło swój poziom naładowania baterii o 24%. Wychodzi zatem, iż odbiornik przeznaczony do ładowania ma znaczenie. W pierwszym przypadku MBG Line 840CH PRO dostarczył do urządzenia 1550 mAh, a w drugim 1440 mAh.
Widzę jasność
Dotychczas wydawało mi się iż latarka jest jednym z nielicznych urządzeń które osiągnęły już swój maksymalny rozwój, a przynajmniej są jego blisko. MBG Line 840CH PRO udowodnił że da się stworzyć latarkę na nowo, bynajmniej na nowo dla mnie. Jedno naciśnięcie i frontowe źródło światła świeci światłem ciągłym o sile wystarczającej aby rozjaśnić drogę w ciemnościach. Drugie naciśnięcie i zaczyna ono mrugać, przy trzecim gaśnie a zapala się lampa zajmująca prawie cały bok urządzenia. Daje ona rozproszone światło - z regulacją dwóch natężeń - które doskonale sprawdzi się przykładowo jako oświetlenie namiotu. Kolejne naciśnięcie i światło lampy z białego zamienia się na czerwone. Idealnie producent rozwiązał wyłączanie światła. Aby wybrać żądane naciskamy odpowiedni przycisk do jego osiągnięcia, kiedy użytkujemy wybrane, jedno naciśnięcie i gaśnie. Pomimo, że MBG Line 840CH PRO waży 1.5 kilograma, to dzięki taśmie tworzącej rączkę, jego ciężar nie jest uciążliwy.
Dajcie powietrza
Dźwięk włączonego kompresora jest głośny i specyficzny. Próba użycia go w nocy może spotkać się z wyraźnym sprzeciwem nie tylko chcących spać domowników, ale również sąsiadów. Napełnienie do zadeklarowanego ciśnienia (można zmienić jednostkę) piłki, czy też kół rowerowych nie stanowi dla niego problemu i trwa tylko chwilę, a dodatkowo nie niesie ze sobą widocznego ubytku w poziomie naładowania baterii MBG Line 840CH PRO. Z kołami samochodowymi również sobie radzi, ale tutaj musimy wykazać się cierpliwością gdyż cały proces trwa dłuższą chwilę (oczywiście uzależniony jest od wcześniejszego stopnia napompowania opon). Najważniejsze jednak iż jego wskazania są prawdomówne, czyli jakie ciśnienie pokazuje, takie faktycznie znajduje się w oponie (pomiary porównane z profesjonalnym kompresorem).
Przywracamy samochód do życia
Dwucyfrowy mróz, samochód wyposażony w silnik Diesla o pojemności 2.5 litra i akumulator który nie powodował nawet minimalnego zakręcenia silnikiem. Takie przygotowałem dla MBG Line 840CH PRO wyzwanie. Nie trzymając nikogo w niepewności, poradził sobie z nim, ale nie bez problemu. Nie udało się odpalić samochodu za pierwszym razem, a kiedy w końcu silnik rozpoczął samodzielną pracę, znaczna część kreski pokazującej stopień naładowania MBG Line 840CH PRO zniknęła. Z pewnością energii wystarczyłoby mu przynajmniej na kolejne dwie próby, ale tak duży ubytek naładowania baterii każe mieć w pamięci, aby po każdorazowym jego użyciu, kiedy nadarzy się pierwsza okazja, podłączyć go do ładowania.
Home office? Nie zawsze
W momencie testowania MBG Line 840CH PRO kosztował on niecałe 330 PLN. Widać, że księgowy kalkulujący jego cenę, w momencie kiedy dokonywał obliczeń, nie był na zdalnej pracy, gdyż - szczególnie na tle cen konkurencji oraz sprawdzając jego możliwości - wywiązał się z zadania dobrze i solidnie. Aczkolwiek MBG Line 840CH PRO nie jest urządzeniem bez wad. Co prawda sprostał każdemu postawionemu przed nim zadaniu, jednak z reguły nie przychodziło mu to z łatwością. Czasami trwało ono długo (pompowanie kół samochodu), czasami efektem był znaczny spadek naładowania jego baterii (odpalanie samochodu), jednak – a to w sumie jest najważniejsze – każde z zadań zakończył sukcesem. Tym samym MBG Line 840CH PRO jest godny polecenia, jednak warto i trzeba, nawet jak się go nie użytkuje, kontrolować stan jego naładowania, aby nie okazało się iż w momencie kiedy jest potrzebny nie posiada zgromadzonej w sobie wystarczającej energii.
Specyfikacja MBG line 840CH PRO:
Pojemność akumulatora: 10400 mAh; 3,7V (38.5 Wh)
Prąd wspomagania rozruchu: 600A
Prąd szczytowy: 1000A
Ciśnienie pracy kompresora: 3-150 PSI, 0.2-10.3 Bar
Dokładność pomiaru ciśnienia: ±1 PSI
Szybkość pracy kompresora: 35 l/min
Temperatura pracy: -20~60 °C
Temperatura ładowania: 0~45 °C
Czas ładowania: około 6h
Waga: 1.5 kg
Wymiary: 22 x 9.5 x 8.9 cm