To nie jest dobre miejsce na podróżowanie smartfonu
Wow schowek na okulary
Fizyczne wskazówki
Lewa strona bagażnika
Prawa strona bagażnika
KONIEC GALERII
Przyciski i wskazówki
Nie pamiętam kiedy ostatni raz testowałem model, który na wyświetlaczu przed kierowcą posiadał wskazówki, nie elektroniczne odpowiedniki na ekranie, a fizyczne. To zaskakująca i miła odmiana. Tak samo jak fizyczne przyciski do najpotrzebniejszych funkcji, które doskonale ułatwiają
korzystanie z Forestera. Kabina jest zaprojektowana przyjaźnie i nie trzeba się jej uczyć. Schowek w podłokietniku ma kwadratowy kształt i pomieści najpotrzebniejsze rzeczy. Fotele są nadspodziewanie wygodne, obszerne, z dobrym trzymaniem bocznym oraz twardością, a kierowcy regulowany we wszystkich płaszczyznach. Dobrze, że posiadają trzystopniowe ogrzewanie (z pamięcią), bo inaczej siedziałoby się na wygodnej bryle lodu. Aczkolwiek najniższy stopień podgrzewania jest tak słaby, że wielokrotnie przejeżdżałem cały dzień na nim i nie odczuwałem ponadnormatywnej ciepłoty. Pasażerowie tylnej kanapy nie tylko podróżują komfortowo, ale wręcz mogą podczas jazdy wypocząć. Sama kanapa została dobrze wyprofilowana, a ilość miejsca (i to nie kosztem bagażnika, który jest wystarczająco pojemny na dwutygodniowy urlop, chyba że będziesz chciał zabrać meble, to wtedy mogą się nie zmieścić), które Subaru wygospodarowało dla nich może konkurować z mikroapartamentami. Jest doskonale. Całość uzupełnia dedykowany schowek na okulary (brawo Subaru), doskonale działający dostęp bezkluczykowy (w przednich drzwiach), otwierany szklany dach fantastycznie doświetlający kabinę oraz drzwi zakrywające progi, które chronią nasze ubranie przed pobrudzeniem o karoserię.
Smartfon paruje się bezproblemowo z Foresterem, jakość połączeń telefonicznych jest na wysokim poziomie i bez żadnych zakłóceń. System audio, sygnowany firmą Harman/Kardon, gra bardzo przyjemnie dla uszu, aczkolwiek nie udało mi się zmusić go, aby odtwarzał dźwięki z USB – wszystkie, które miałem na stanie
ignorował, pomimo iż samochody innych producentów bezproblemowo korzystały z ich zasobów. Subiektywnie odniosłem wrażenie, iż jakość dźwięków przesyłanych bezprzewodowo ze smartfona jest niższej jakości niż z radia. Niewiele, ale odczuwalnie. A skoro doszliśmy do tego etapu, to warto poświęcić chwilę na bezprzewodową współpracę Forestera z Android Auto gdyż jest ona doskonała i zdecydowanie Subaru powinno się nią chwalić. Podchodząc do samochodu, kiedy słuchamy czegoś na słuchawkach, po uruchomieniu Forestera automatycznie dźwięk przekazywany jest do nagłośnienia modelu i dalszy ciąg audycji płynie z jego głośników. Dodatkowo Android Auto nie przejmuje centralnego ekranu (dobrze reagującego na dotyk oraz posiadającego wystarczającą rozdzielczość), po prostu działa on sobie w tle i zawsze możemy się na niego przełączyć. Równie doskonale układa się współpraca z aplikacjami nawigacji. Przykładowo w TomTom nie trzeba nawet wytyczać celu, wystarczy włączona lokalizacja w smartfonie, a informuje ona o znajdujących się na naszej drodze fotoradarach, czy też spowolnionym ruchu drogowym. Nie inaczej jest z jej wyglądem na ekranie Forestera, który jest bez żadnych zniekształceń oraz na całym jego obszarze. Bezprzewodowe połączenie jest na tyle stabilne, iż nawet w górach gdzie z komórki można wykonać tylko połączenie awaryjne, precyzyjnie i sprawnie prowadzi do celu naszej podróży.
Wkurzają nielogiczności i detale
Oświetlenie kabiny jest białe, a to z przodu tak mocne że można by przeprowadzać w niej operacje. Może nie neurologiczne, ale składanie kości z powodzeniem. Tymczasem otwierając drzwi po zachodzie słońca podłoże podświetlane jest światłem o żółtawej tonacji, identycznej jak w przysłonach przeciwsłonecznych. Roleta okna dachowego przesuwana jest manualnie, a przy jego wielkości, praktycznie żadna kobieta siedząca na fotelu kierowcy, nie będzie w stanie odsunąć rolety do końca. Na wyświetlaczu, przy przewidywanym zasięgu, strzałka informuje, iż wlew paliwa znajduje się po lewej stronie Forestera, tymczasem jest on umiejscowiony po prawej. Ogrzewanie kierownicy (włączane fizycznym przyciskiem na niej) miło otula ciepłem dłonie. Jednak w żadnym wypadku nie można dotknąć góry wieńca kierownicy, bo jako jedyne miejsce na niej, jest zimne niczym pracujące pełną parą wnętrze lodówki. Wchodząc do Forestera, przy otwarciu drzwi, bardzo często fotel kierowcy odsuwa się, co ułatwia wsiadanie do kabiny. Jednak ani razu nie zdarzyło mu się przysunąć na wcześniej zaprogramowaną pozycję. Nie czyni tego ani po zamknięciu drzwi, ani po odpaleniu Subaru. Jedyna opcja aby wrócił do żądanej pozycji, to naciśnięcie przycisku pod którym została ona zaprogramowana, co - gdy jest ciemno - wymusza na nas macanie w poszukiwaniu właściwego, gdyż nie są one podświetlane. Jeżeli gdzieś da się tą funkcjonalność ustawić, to chętnie poznam to miejsce, gdyż pomimo starań mi nie udało się jej znaleźć. Wszystko to wygląda jakby poszczególni inżynierowie Subaru nie mieli ze sobą kontaktu, przynajmniej w testowanym egzemplarzu, a szkoda, bo takie detale potrafią zaburzyć obraz całości.
Czym gorzej tym lepiej
Oprócz dedykowanych trybów jazdy – na śnieg / szuter oraz głęboki śnieg / błoto - do przodu Foresterem możemy poruszać się Normalnym, który występuje w dwóch wariantach: „I” (domyślny) lub „S”. Różnica pomiędzy nimi jest niewielka i sprowadza się – na „I” - do częstszego gaszenia silnika spalinowego po zatrzymaniu się (na kilkanaście sekund, bo na dłużej nie pozwala zastosowana bateria) oraz delikatnie zwiększonej dynamiki w „S”, którą ciężko zauważyć, i to bez względu na uwarunkowania drogowe. Również na „S” delikatnie szybciej napęd reaguje na naciśnięcie pedału gazu, ale to naprawdę subtelna różnica. Cała reszta pozostaje bez zmian. W obu, po puszczeniu pedału gazu, Forester stara się żeglować (efekt jakbyśmy wcisnęli pedał sprzęgła w samochodzie z manualną skrzynią biegów), wspomaganie układu kierowniczego jest na tym samym poziomie (duże przy prędkościach parkingowych, a przy prędkościach podróżnych na tyle się utwardzające, że dostajemy wystarczającą ilość informacji o drodze i nadal możliwe jest prowadzenie bez używania ponadnormatywnej siły), tak samo jak nastawy zawieszenia (ustawionego zadziwiająco miękko) oraz praca hamulców (skutecznych, o spodziewanym poskoku pedału). Pomimo że Forester posiada bezstopniową skrzynię biegów (Lineartronic), to przy mocnym przyspieszeniu zmiana przełożeń nie jest aksamitna i wyraźnie wyczuwalna. Ten efekt zanika przy spokojnej jeździe, kiedy tylko „muskamy” pedał gazu.
Pomimo swoich gabarytów, Foresterem komfortowo porusza się po mieście. Dynamika przyspieszenia jest spójna z innymi użytkownikami drogi i nie rodzi pytania, czy przez przypadek nie powinniśmy poruszać się ścieżką rowerową. Zawieszenie doskonale wypłaszcza nierówności asfaltu, tworząc jazdę nad wyraz komfortową. Na drogach lokalnych zachowanie Forestera uzależnione jest od naszej techniki jazdy oraz ukształtowania terenu oraz drogi. Kiedy jest ona płaska, zakręty nieliczne i łagodne, a my staramy się zachować maksymalną płynność, prowadzenie jest czystą przyjemnością. Radykalna zmiana następuje kiedy droga staje się kręta oraz ma duże przewyższenia. O ile nawet stromy podjazd nie powoduje, że Foresterowi zaczyna brakować mocy, to zjazd – szczególnie ten nacechowany ostrymi zakrętami – stanowi wyzwanie, tak dla kierowcy, jak i samochodu. Dzięki miękko zestrojonemu zawieszeniu nadwozie ma tendencje do przechyłu, a zamiłowanie napędu do żeglowania powoduje, iż praktycznie cały czas trzymamy nogę na pedale hamulca, nie do końca czując pełną kontrolę nad pojazdem. Drogi szutrowe oraz zaśnieżone to żywioł Forestera. Oczywiście nie jest modelem terenowym, ale z takim podłożem radzi sobie doskonale. Trzeba tylko przyzwyczaić się do odgłosów uderzających o wnętrza nadkoli sypkich elementów podłoża. Na autostradach i drogach szybkiego ruchu model radzi sobie zadziwiająco sprawnie. Oczywiście zajmuje mu dłuższą chwilę osiągnięcie maksymalnej prędkości dostępnej na tych drogach, ale z jej utrzymaniem nie ma najmniejszego problemu. Przy okazji w kabinie nie robi się znacząco głośniej, ot dochodzi mocniej słyszalny pomruk, który przypomina mi pracę silników zamontowanych na statkach, i tyle.
Subaru Forester nie jest modelem, po którego kluczyki sięgniesz spiesząc się, licząc że nadrobisz czas dzięki jego przyspieszeniu. Analogicznie, kiedy poziom paliwa niebezpiecznie zbliży się do swojego dolnego zakresu, szybko będziesz szukał stacji paliw. Powodem jest jego spalanie. W mieście potrafi zbliżyć się do 14 l/100 km (przy normalnej jeździe). Oczywiście radykalnie spada, kiedy płynnie poruszamy się lokalnymi drogami. Średnia z testu - nie nastawionego na oszczędzanie benzyny, ale również bez elementów sportowej jazdy – którego struktura, czasowa nie kilometrażowa, rozłożyła się po równo między miasto, drogi lokalne oraz autostrady, wyszła 9,7 l/100 km. Aczkolwiek da się osiągnąć mniejsze średnie spalanie, gdyż odbierając do testu Forestera szczycił się on 8,0 l/100 km.
Systemy wspomagające i strofujące kierowcę, które Subaru sprzęgnęło w jeden nazwany EyeSight, są dobrze skonfigurowane, jednak wrażliwe na wilgoć i to pod praktycznie każdą postacią. Wystarczy mocno padający deszcz, opadająca mgła, nie wspominając już o lodzie czy też śniegu pokrywającym kluczowe elementy karoserii i wyświetlany jest komunikat, który – jakby wyświetlałby się tekstowo – to by brzmiał „kierowco, jesteś zdany na własne umiejętności”. Jednak ich działanie jest niemal doskonałe. Sygnalizacja dźwiękowa wszystkich systemów jest idealnie stonowana. Informuje, a nie karci nas za popełnione przewinienie. System monitorowania martwego pola w odpowiednim momencie włącza sygnalizację, z pełną wiedzą o niezbyt imponującym przyspieszeniu Forestera. Jedyny system, którego działanie delikatnie bym zmodyfikował, to utrzymujący pojazd w pasie jezdni. Obecnie trzeba użyć dużej siły, aby pozwolił on na przejechanie linii, co w nieprzewidzianej sytuacji drogowej, kiedy konieczne jest awaryjne opuszczenie pasa, może w tym przeszkodzić. Gdyby jego siła działania była mniejsza, byłoby idealnie. Podtaczanie sprawdza się przy parkowaniu, szczególnie na płaskiej powierzchni, ale do jazdy w korku nie nadaje się, jest zbyt anemiczne. Z wyczuciem oraz w odpowiednim momencie włącza się sygnalizacja monitorująca ruch poprzeczny za samochodem. O ile czujniki cofania są dobrze skalibrowane (w odpowiednim momencie informują o przeszkodzie, równocześnie przyciszając media), to widok z kamery cofania jest rozczarowujący. Nie tylko zajmuje on nieznaczną część centralnego ekranu, obraz – szczególnie przy padającym deszczu oraz nocą – jest ziarnisty, to obiektyw kamery został tak umiejscowiony, iż jest wrażliwy na brud wydobywający się spod kół. Przy okazji trzeba pamiętać, iż parkując na wzniesieniu - nawet niewielkim - i włączeniu biegu „P” (parking) oraz puszczeniu pedału hamulca, Forester stoczy się nieznacznie. Konieczne jest przyzwyczajenie się do tej bezwładności skrzyni biegów.
PESEL zamiast VIN
Subaru Forester (w testowanej wersji wycenione katalogowo na 49 500 euro – tak, Subaru niezmiennie podaje cenę w tej walucie) jest jak statystyczny mężczyzna po pięćdziesiątce. Potrafi zrobić niemal wszystko w domu czy też ogrodzie, ale w swoim tempie i to niejednokrotnie wyrażając na głos kłębiące mu się w trakcie myśli. Poganianie go tylko opóźni wykonanie zadania, tak samo jak przyglądanie się i komentowanie, nawet z odległości uważanej za bezpieczną.
Specyfikacja Subaru Forester:
Silnik: benzynowy w układzie bokser
Pojemność silnika: 1995 cm3
Maksymalna moc silnika spalinowego: 136 KM
Maksymalny moment obrotowy silnika spalinowego: 182 Nm
Maksymalna moc silnika elektrycznego: 16,7 KM
Maksymalny moment obrotowy silnika elektrycznego: 66 Nm
Napęd: stały na wszystkie koła
Skrzynia biegów: automatyczna CVT
Prędkość maksymalna: 188 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 12,2 sek.
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym (WLTP): 8,1 l/100 km
Emisja CO2: 183 g/km
Pojemność bagażnika: 508 – 1679l
Długość: 4670 mm
Szerokość: 1830 mm
Wysokość: 1730 mm
Wnętrze Subaru Forester Platinum