Zaprzyjaźnienie się z pilotem jest niezbędne, między innymi dlatego, że Opel Mokka nie posiada dostępu bezkluczykowego. Ze względu na wysoki próg, przy zajmowaniu miejsca w kabinie, konieczne jest stosunkowo wysokie podniesienie nogi, a następnie dosyć mocne jej opuszczenie. Trochę jakbyśmy
wchodzili do wanny. Przednie fotele mają wystarczającą objętość oraz twardość, która przypadła mi do gustu. Regulowane są manualnie w podstawowym zakresie. Co prawda kierowcy posiada kołyskę, ale możliwe jest tylko podniesienie lub opuszczenie siedziska przy oparciu, zabrakło regulacji w okolicy kolan. Mimo to zajęcie wygodnej pozycji za kierownicą jest możliwe. Kierownica jest miła w dotyku, ale dla mnie powinna być trochę grubsza, jednak ta zaproponowana przez producenta przypadnie do gustu osobom o mniejszych dłoniach. Plastiki zajmują znaczną część kabiny i nie wyglądają na tanie, przynajmniej z daleka. Jednak w dotyku są twarde oraz posiadają niemiłą strukturę. Podłokietnik jest przesuwany, ale jego maksymalne wyciągnięcie do przodu powoduje, iż jeden z uchwytów na kubki staje się nieużywalny. Schowek w podłokietniku ma symboliczny rozmiar, w przeciwieństwie do tego przed pasażerem, który jest tak głęboki, że z pozycji kierowcy nie ma możliwości dosięgnięcia jego końca. Kieszenie w drzwiach przednich nie wyglądają na obszerne, ale bez trudu i stabilnie mieszczą w sobie butelkę o pojemności 1,5 litra.
Centralny ekran (o przekątnej 10-ciu cali) posiada dobrą jakość wyświetlacza oraz w oczekiwany sposób reaguje na dotyk. Jego menu nie jest rozbudowane i opanowanie go nie wymaga sięgnięcia po instrukcję obsługi. Niestety ekran startuje w różnym tempie. Raz robi to tuż po odpaleniu Mokki, a kiedy indziej wymaga dłuższej chwili, aby załadować menu i móc z niego korzystać. Nie ma przy tym żadnej systematyczności i każdorazowo robi to w swoim tempie. Co gorsza, w trakcie ładowania menu, z głośników wydobywa się już muzyka, której natężenia dźwięku nie możemy zmienić. Regulacja głośności posiada fizyczny potencjometr, a do sterowania klimatem w kabinie służy dedykowany panel z fizycznymi przyciskami i pokrętłami. Proste i ergonomiczne
rozwiązanie, super. Multimedia dostarczają neutralnych dźwięków. Nie przynoszą ze sobą uniesień, ale także nie przeszkadzają. Sparowanie smartfona z Mokką jest szybkie, a jakość rozmów telefonicznych na wysokim poziomie. Za to współpraca z Android Auto (bezprzewodowym) nie jest jednowymiarowa, a ważna, gdyż auto nie posiada fabrycznej nawigacji, a z przodu jest tylko jedno gniazdo USB (typu „c”). O ile połączenie pomiędzy Mokką a smartfonem jest stabilne, jakość strumieniowanego dźwięku do samochodowych głośników na wysokim poziomie, zaś działanie nawigacji bez opóźnień, to problemem jest zainicjowanie połączenia. W trakcie testu, co około dziesiąty raz, musiałem robić to ręcznie.
Tylna kanapa jest dobrze wyprofilowana i wygodna, ale aby zająć na niej miejsce trzeba wykazać się pewną elastycznością ciała. Miejsca na nogi, dla osoby o przeciętnych rozmiarach, jest wystarczająca ilość. Szału nie ma, ale wstydu również nie i nawet przy parogodzinnej podróży, osoby tam przebywające, nie będą wymagały rekonwalescencji oraz pomocy przy wysiadaniu. Pojemność bagażnika pozwala na umieszczenie w nim dwóch walizek rejsowych i kilku bibelotów.
Opel Mokka to model jesienno-zimowy. Klimatyzacja nie jest zbyt wydajna. Stara się, ale schłodzenie kabiny idzie jej opornie, a boczne szyby wpuszczające grzewczą moc promieni słonecznych do wnętrza skutecznie jej to zadanie dodatkowo utrudniają. Za to ogrzewanie foteli (z pamięcią) nawet na najniższym poziomie działa w trybie „atak” i miło otula nasze ciało ciepłotą. Nie znalazłem w kabinie jakiegokolwiek miejsca do bezpiecznego przewożenia mojego smartfonu (o 6,78-calowym ekranie). Wszędzie okazał się zbyt duży. To kolejny argument za jesienno-zimową eksploatacją Mokki, bo wtedy wszystkie bibeloty – w tym telefon – mamy pochowane w kieszeniach.
Pomimo iż testowany egzemplarz Opla Mokki był w najwyższej wersji wyposażenia (katalogowo wycenionej na 133 300 PLN z lakierem metalicznym), to zabrakło w nim chociażby ładowarki indukcyjnej, dostępu bezkluczykowego, składanych elektrycznie lusterek, a nawet haczyków dla pasażerów tylnej kanapy. O dedykowanym schowku na okulary nawet nie wspominam, gdyż jego obecność w kabinie zaczyna być luksusowym wariantem wyposażenia.
Odpalanie Oplem Mokki jest tradycyjne, trzeba umieścić grot kluczyka w stacyjne i go przekręcić. Do przodu możemy się poruszać jednym z trzech trybów: Eco, Normal lub Sport. Pomiędzy dwoma pierwszymi różnica w zachowaniu modelu nie występuje, a jedyną, którą udało mi się zaobserwować była zmiana kolorystyki podświetlenia ekranów – w Eco na zielono, a w Normal na czerwono. Wspomaganie układu kierowniczego jest duże i to na tyle, że ma się wrażenie jakbyśmy delikatnie unosili się nad asfaltem, a kierownica pracowała w trybie lekkiej gumowatości. Napęd reaguje z wyczuwalnym opóźnieniem na naciśnięcie pedału gazu. Dynamika jest na oczekiwanym poziomie i zadowalająca - nie nadwyręża mięśni karku, ale także nie wyprzedają nas rowerzyści, nawet ci dostarczający jedzenie - i pozwala na bezproblemowe osiągnięcie oraz utrzymanie prędkości autostradowej. System start-stop działa praktycznie przy każdym zatrzymaniu. Trzeba to mieć na uwadze chcąc szybko włączyć się do ruchu – przykładowo z drogi podporządkowanej – gdyż bateria Mokki ma niewielką pojemność, a dołączenie silnika spalinowego nie jest aksamitne i z wyczuwalnym opóźnieniem, co powoduje, że przez wymowną chwilę nie przyspieszamy, pomimo wciśniętego pedału gazu. Dla mnie to tryby miejskie, i w takich warunkach korzystałem z nich w trakcie testu. Tryb Sport jest dobrym wyborem na trasę. Układ kierowniczy jest wyczuwalnie mniej wspomagany, dzięki temu otrzymujemy więcej informacji o drodze, a samo prowadzenie jest bardziej bezpośrednie. Dynamika Mokki jest lekko większa, napęd działa z mniejszym opóźnieniem na naciśnięcie pedału gazu, a – szczególnie przy dużym przyspieszaniu – zmiana biegów odbywa się z delikatnym szarpnięciem. Niejako dodatkiem i bonusem jest dezaktywacja przez tryb systemu start-stop. Mokka nie ma problemu z osiągnięciem i utrzymaniem prędkości autostradowej. Poruszając się nią w kabinie jest wyraźnie głośniej, ale nie na tyle, aby dochodzący do naszych uszu dźwięk był uciążliwy i znacząco wpływał na zmęczenie podróżą, nawet tą dłuższą. Bez względu na tryb jazdy nie zmienia się charakterystyka zawieszenia, które zostało zestrojone stosunkowo twardo. O ile przy pokonywaniu miejskich nierówności życzyłbym sobie jego większej miękkości, to poza miastem, szczególnie na krętych drogach, sprawdza się znakomicie. W trakcie testu - nie nastawionego na oszczędzanie paliwa – poruszając się autostradami oraz drogami lokalnymi, Opel Mokka potrzebował średnio 6,2 l/100 km, a wliczając miejskie korki 7,8 l/100 km benzyny.
Wszystkie systemy wspomagające i karcące kierowcę są nieangażujące i neutralne w działaniu. Nawet tytan pracy, jakim jest system sczytujący znaki, sygnalizuje (dźwiękowo) każde, nawet minimalne przekroczenie prędkości, jednak jego głośność oraz ton jest informujący, a nie karcący. Słyszalny, a nie próbujący rozerwać nam bębenki w uszach. Podtaczanie sprawdza się i wydatnie poprawia precyzyjne parkowanie, jednak do poruszania się w korku jest zbyt anemiczne.
Kamera cofania jest doskonała. Nie tylko na centralnym ekranie obraz z niej jest dobrej jakości, ale przy bliskim dojeżdżaniu do przeszkody, automatycznie zmienia się obraz na taki, który pozwala nam precyzyjnie zaparkować. Czujniki parkowania zostały dobrze skalibrowane, a w momencie ich działania przyciszane są media (nie dzieje się to wraz z włączeniem biegu wstecznego). Wraz ze zgaszeniem Opla Mokki, skrzynia biegów przeskakuje na „P” (parking) i zaciągany jest hamulec ręczny.
Gdyby marketingowcy byli szczerzy reklamowaliby Mokkę dwoma słowami: wystarczający i kompromis. Oczywiście nie na wszystkich płaszczyznach, ale te słowa oddają ducha i charakter modelu. Niestety nie jest „złotym środkiem”, który zadowoli wszystkich, a modelem potrafiącym zadowolić ukierunkowaną na konkretne potrzeby grupę kierowców. To bardziej Mocha (słodki napój bardziej przypominający deser niż kawę, przygotowywany na bazie espresso, mleka i sproszkowanej czekolady) niż Mokka (miasto w Jemenie, z którego pochodził pierwszy transport kawy do Holandii będący początkiem boomu na nią).
Specyfikacja Opla Mokka Hybrid 145 KM:
Silnik: benzynowy
Pojemność silnika: 1199 cm3
Maksymalna moc silnika spalinowego: 136 KM
Maksymalna moc silnika elektrycznego: 21,2 KM
Maksymalny moment obrotowy: 230 Nm
Skrzynia biegów: 6-biegowa automatyczna
Prędkość maksymalna: 209 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 8,2 sek.
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 4,9 l/100 km
Emisja CO2: 110 g/km
Rozstaw osi: 2557 mm
Długość: 4150 mm
Szerokość: 1790 mm
Wysokość: 1535 mm
Pojemność bagażnika: 350 - 1105l
Wnętrze Opla Mokka Hybrid Turbo 145 KM GS