Ochrona pasażerów pojazdów przed skutkami wypadków to jedno, ale najlepiej byłoby, aby to takich zdarzeń w ogóle nie dochodziło. Oczywiście, póki co jest to niestety zupełnie utopijna wizja, jednak dzięki wykorzystaniu najnowocześniejszych rozwiązań technicznych w postaci różnego rodzaju systemów
wspomagania kierowcy liczbę wypadków można ograniczyć. Samochody już od jakiegoś czasu są wyposażane w całą armię tego typu elektronicznych pomocników. Gorzej jest w przypadku motocykli, ale na szczęście są firmy, które nie traktują tej kwestii po macoszemu i opracowują, a następnie wdrażają rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo poruszania się jednośladem. Znakomitym przykładem takiej właśnie firmy jest Bosch, mający w powyższej dziedzinie istotne zasługi. Wszystko zaczęło się w 1986 roku, kiedy wspomniane przedsiębiorstwo zainicjowało prace nad systemem ABS dla motocykli, który bazował na ABS-ie dla samochodów osobowych, wprowadzonym w 1978 roku w Mercedesie klasy S (W116). Kulminacją tych działań było pojawienie się w 1995 roku Kawasaki GPZ1100 ABS - pierwszego seryjnie produkowanego motocykla wyposażonego w ABS od Boscha. Kolejnym krokiem milowym okazało się wprowadzenie przez firmę Bosch systemu stabilizacji toru jazdy Motorcycle Stability Control (MSC), debiutującego w 2013 roku w KTM-ie 1190 Adventure. System ten zapewnia kluczową ochronę w szczególnie niebezpiecznych dla motocyklistów sytuacjach, np. podczas pokonywania zakrętów czy w trakcie dynamicznych manewrów. Łącząc czujniki prędkości kół z wysokoczęstotliwościową jednostką pomiaru inercyjnego, MSC ocenia dynamikę pojazdu do 100 razy na sekundę, kontrolując hamowanie i przyspieszanie, nawet gdy motocykl jest pochylony na zakręcie. Poza funkcjami związanymi z pokonywaniem zakrętów Bosch rozwija dodatkowe funkcje wspierane przez MSC, m.in. kontrolę unoszenia tylnego koła, kontrolę pojazdu na pochyłościach czy kontrolę poślizgu tylnego koła podczas jazdy po torze wyścigowym.
Przez ostatnie lata Bosch intensywnie pracował także nad funkcjami bezpieczeństwa i wspomagania kierowców motocykli opartymi na technologii radarowej. Efektem tych prac jest sześć systemów mających przyczynić się do ograniczenia liczby wypadków z udziałem jednośladów. Pierwszy z nich to aktywny tempomat z funkcją Stop and Go (ACC S&G). Co prawda, Bosch już w 2020 roku wprowadził
adaptacyjny tempomat ACC, który automatycznie dostosowuje prędkość motocykla do ruchu i utrzymuje bezpieczną odległość od poprzedzającego pojazdu, jednak teraz system istotnie udoskonalono. Dzięki dodaniu funkcji ACC S&G zwiększył się bowiem komfort jazdy, co wynika z możliwości płynnego zatrzymania jednośladu bez konieczności używania sprzęgła. Rozwiązanie sprawdza się wyjątkowo dobrze w przypadku automatycznej skrzyni biegów. Po zatrzymaniu wystarczy nacisnąć przycisk lub delikatnie dodać gazu, by móc ponownie ruszyć, gdy to samo zrobi poprzedzający pojazd. Drugi system wprowadzony ostatnio przez Boscha nosie nazwę Group Ride Assist (GRA) i jest szczególnie pomocny podczas popularnej wśród motocyklistów grupowej jazdy w naprzemiennej formacji. Może ona bowiem stanowić wyzwanie dla ACC, którego założeniem jest, że motocykle z przodu znajdują się na środku pasa. System GRA, będący praktycznym rozszerzeniem ACC, za pomocą algorytmu wykrywa, kiedy grupa jedzie w szyku naprzemiennym i reguluje prędkość tak, aby automatycznie utrzymać tę samą odległość od motocykli z przodu. W ten sposób system pomaga motocyklistom zająć naturalną pozycję w szyku. Gdy motocykliści nie jeżdżą w grupach, system GRA działa tak samo jak ACC. Następną nowością od Boscha jest system Riding Distance Assist (RDA), który w płynnie odbywającym się ruchu ulicznym pomaga zachować odpowiedni odstęp od poprzedzających pojazdów. W przeciwieństwie do systemu ACC, gdzie konieczne jest ustawienie wybranej prędkości, system RDA pozwala obsługiwać motocykl w standardowy sposób, za pomocą manetki gazu. Jeżeli zachodzi taka konieczność, RDA automatycznie przyspiesza lub hamuje. Kierowca może zawczasu ustawić pożądaną odległość od poprzedzającego pojazdu, a w razie potrzeby w łatwy sposób zdezaktywować system za pomocą przełącznika lub dodać gazu, aby zapobiec hamowaniu generowanemu przez RDA. Dzięki temu funkcja płynnie i komfortowo zgrywa się z dynamicznym stylem jazdy. Jednak niebezpieczne sytuacje na drodze wymagają nie tylko szybkiej reakcji, ale w wielu przypadkach także awaryjnego hamowania. W zapobieganiu kolizjom i unikaniu ich poważnych konsekwencji znaczenie ma każda sekunda. Pomocą służy tutaj kolejny nowy system Boscha, noszący nazwę Emergency Brake Assist (EBA). Uruchamia się on w momencie, gdy wykryte zostaje ryzyko zderzenia, a kierowca nie hamuje wystarczająco mocno. W takim przypadku funkcja powoduje automatyczne zwiększenie ciśnienia w układzie hamulcowym, aby jak najszybciej zredukować prędkość motocykla. Zagrożenie dla użytkowników jednośladów stanowią jednak nie tylko pojazdy znajdujące się przed, ale także za nimi. Obserwowanie tych drugich wymaga od kierowców motocykli wyjątkowej koncentracji. Wyręczać ma ich w tym następny system wprowadzony niedawno przez Boscha. Nosi on nazwę Rear Distance Warning (RDW), monitoruje obszar wokół pojazdu i gdy inny uczestnik ruchu podjedzie zbyt blisko wyświetla na ekranie ostrzeżenie, co pozwala motocykliście podjąć działania mające na celu uniknięcie uderzenia przez kogoś w tył. Podobną rolę spełnia ostatni z nowych systemów Boscha, czyli Rear Collision Warning (RCW). Gdy istnieje ryzyko kolizji wysyła on sygnały ostrzegawcze pojazdom znajdującym się za motocyklem, na przykład przez włączenie świateł awaryjnych. Dzięki temu motocykliści są chronieni przed nadjechaniami spowodowanymi nagłym hamowaniem lub niezauważeniem przez innych kierowców.
Pojawienie się w motocyklach systemów zmniejszających ryzyko wypadku to znakomita wiadomość nie tylko dla kierowców jednośladów, ale także dla wszystkich innych użytkowników ruchu drogowego. Należy jednak pamiętać, że nawet najdoskonalsze rozwiązania z tej dziedziny nie zwalniają z myślenia, przewidywania sytuacji, skupienia na jeździe i bacznej obserwacji tego, co dzieje się dookoła. Ich zadaniem jest bowiem wspomaganie, a nie zastępowanie kierowcy. Dlatego zdrowy rozsądek to ciągle podstawa bezpiecznego poruszania się po drogach, bez względu na to jakiego rodzaju pojazd się prowadzi i w jak dużo zaawansowanych systemów wsparcia jest on wyposażony.