Haczyk przy schowku przed pasażerem
Czas na film
Tak ładnie segreguje Chery
KONIEC GALERII
Drzwi w Tiggo 7 zakrywają progi, co jest doskonałą wiadomością dla tych wszystkich, którzy nie za bardzo przejmują się czystością karoserii. Dzięki temu zabiegowi możliwość pobrudzenia ubrania zminimalizowana została niemal do zera. Pomimo że do testu otrzymałem model w najniższej wersji
wyposażenia (Essential), to nie zabrakło w nim dostępu bezkluczykowego, który działa doskonale, tak przy otwieraniu, jak i zamykaniu samochodu. Tiggo 7 po prostu nas „widzi” i kiedy podejdziemy do niego samoczynnie się otwiera, a kiedy od niego odejdziemy nie tylko zarygluje drzwi, ale również zamknie szyby, jeżeli były otwarte. Kabina jest przestronna i przejrzyście zaprojektowana. Od pasażera odgradza nas wysoko poprowadzona konsola środkowa, w której znalazł się podłokietnik ze schowkiem (dosyć pojemny, z oświetleniem oraz funkcją chłodzenia), lewarek zmiany kierunku jazdy, kilka fizycznych funkcyjnych przycisków oraz manipulator zmiany trybów jazdy. Natomiast w przedniej części konsoli producent wygospodarował miejsce na półeczkę na smartfon (nie znalazłem modelu, który by się na niej nie zmieścił), dwa uchwyty na kubki oraz dwa gniazda USB – jedno tradycyjne do transmisji danych i drugie typu „c” do ładowania. Ta część jest zamykana, a w zasadzie zasuwana. Korzystając z zamknięcia pozbywamy się możliwości korzystania z jej wszystkich udogodnień oprócz półeczki na smartfona, a to tylko dzięki temu, iż mieści się on pod zamknięciem. W dolnej części konsoli środkowej znajduje się otwarta półeczka, której spód pokryty został antypoślizgowym materiałem. Obok schowka przed pasażerem – o pojemności, która nie powala - znalazł się haczyk (chowany), dla którego ciągle szukam zastosowania.
Fotele przednie posiadają zintegrowane zagłówki, odpowiednią twardość i zapewniają komfort, który w moich standardach jest w dolnej części akceptowalności. Pomimo że obite zostały materiałem o miłej strukturze (bardziej przypomina mi tą znaną z domowych mebli tapicerowanych aniżeli z samochodów), mają wystarczającą objętość oraz trzymanie boczne, to siedzisko jest trochę zbyt krótkie, a w połączeniu z regulacją kołyski - tylko przy oparciu – uzyskanie komfortowej pozycji jest trudne, aczkolwiek nie niemożliwe, wszystko
zależy od naszej budowy. W moim przypadku musiałem pójść na kompromis i finalnie moja pozycja za kierownicą była akceptowalna, po części dzięki regulacji wysokości pasów bezpieczeństwa oraz kolumny kierownicy w pełnym zakresie. Za to pasażer praktycznie w całości zdany jest na projektantów swojego fotela, gdyż posiada on podstawową regulację - w przód oraz tył, a także nachylenie oparcia. Mam wrażenie, iż tylna kanapa oferuje więcej komfortu niż przednie fotele. Ma taką samą jak one twardość, ale została lepiej wyprofilowana i siedzisko, pomimo że tej samej długości co w przednich fotelach (pomiar rzeczywisty), to wydaje się być dłuższe i lepiej podtrzymuje nogi. Miejsca, tak nad głową jak i na stopy, jest dużo, i to na tyle, że można założyć sobie nogę na nogę.
Przy zgaszonym Tiggo 7 ma się wrażenie, że został on wyposażony w jeden duży ekran. Tymczasem - po odpaleniu - okazuje się, iż są dwa, przykryte jedną taflą. Sposób wyświetlania przez nie można ustawić w ten znany z nawigacji. Mamy tryb dzienny (jasny), nocny (ciemny) lub automatyczny, czyli zmieniający się w zależności od natężenia światła. Mają dobrą jakość, a centralny - o przekątnej 12,3 cala - w oczekiwany sposób reaguje na dotyk. Pozwala on także na oglądanie filmów, również w trakcie jazdy (można dezaktywować tę funkcję). Posiadając je zapisane w trzech różnych formatach (avi, mp4 oraz mkv) udało mi się uruchomić tylko jeden, ten zapisany jako mkv, niestety bez napisów. Korzystając z USB, aby znaleźć odpowiedni folder, trzeba wykazać się dużymi pokładami cierpliwości, gdyż Chery posortowało je według tylko sobie znanej metody. U mnie obok 20 był 23, a następnie 26, 9, 7 i 13. Nie inaczej jest z kolejnością utworów w folderach, których nie posłuchamy zgodnie z zapisem, a według porządku alfabetycznego. Tragedia.
Smartfon z Tiggo 7 paruje się bezproblemowo, a jakość rozmów telefonicznych stoi na wysokim poziomie. Bezprzewodowy Android Auto działa stabilnie oraz sprawnie, a wręcz przejmuje centralny ekran Tiggo 7, gdyż zaraz po uruchomieniu automatycznie jest on na nim wyświetlany. W trakcie testu czynił to za każdym razem i bez chwili zawahania. System nagłośnienia dostarcza do naszych uszu neutralne dźwięki, i to pomimo zastosowania efektów dźwiękowych Arkamys. Nie przynoszą one ze sobą uniesień, ale również ich barwa nie przeszkadza. Być może to moja wina, nie wykluczam tego, gdyż nie znalazłem ustawień tonów. Dodatkowo mam wrażenie, iż dźwięki pochodzące z USB są lepszej jakości niż te strumieniowane ze smartfona. To niejedyna różnica. Zmieniając tryb jazdy, kiedy słuchamy nut z telefonu, muzyka pauzuje się, a nie dzieje się tak kiedy korzystamy z USB.
Do sterowania klimatem w kabinie służy dedykowana listewka z dotykowymi przyciskami. Korzystanie z niej to męka. Nie tylko wymaga od nas ponadnormatywnego skupienia, aby trafić w odpowiednio oznaczone miejsce, ale również musimy zrobić to z określoną mocą. Jej użyteczność można porównać do słuchawek dla osoby całkowicie pozbawionej słuchu. Lepiej by było, jakby w ogóle jej nie było. Opcjonalnie można korzystać z centralnego ekranu, ale jest to równie niekomfortowe. Na szczęście głośność mediów regulowana jest fizyczną rolką.
Być może jestem zbyt rozpieszczony, ale w testowanym Tiggo 7 (wycenionym katalogowo na 124 900 PLN) zabrakło mi w wyposażeniu podgrzewanych i składanych elektrycznie lusterek, przednich czujników parkowania, podświetlenia osłon przeciwsłonecznych (mają lusterka) oraz podgrzewanych foteli, nie wspominając już o dedykowanym schowku na okulary. Będąc uczciwym, wszystkie te elementy – oprócz schowka na okulary – dostępne są w wyższej wersji wyposażenia (Comfort, która wymaga dopłaty 10 000 PLN).
Tiggo 7 odpalany jest w trybie Eco. Oprócz niego, poruszając się do przodu, mamy jeszcze do dyspozycji Normal oraz Sport. Różnice pomiędzy nimi nie są radykalne, acz odczuwalne. Tryb Eco spodoba się tylko tym kierowcom, dla których wyraźnie zaakcentowane opóźnienie napędu na naciśnięcie pedału gazu jest naturalnym objawem. Normal znacznie minimalizuje to opóźnienie sprawiając, że można poczuć przyjemność z jazdy. W obu wspomaganie układu kierowniczego przy niskich prędkościach jest duże, a przy autostradowych utwardza się na tyle, iż dostajemy wystarczającą ilość informacji o drodze. Tryb Sport nie przynosi – względem Normal – zasadniczych różnic. Delikatnie utwardza się układ kierowniczy przy niskich prędkościach, aby pozostać na takim samym poziomie przy autostradowych. I to w zasadzie jedyna zmiana. Bez względu na tryb, dynamika Tiggo 7 jest na oczekiwanym wobec specyfikacji poziomie (pozwala na sprawne włączanie się do ruchu, jednak wyprzedzanie trzeba dobrze zaplanować) i nie ma on problemu z osiągnięciem oraz utrzymaniem prędkości autostradowej. Przy niej w kabinie słychać wyraźny szum pochodzący od wiatru opływającego karoserię i opon. Nie jest on denerwujący, ani męczący, ale wyraźnie słyszalny. Gang silnika (całkiem miło brzmiący) słychać w zasadzie tylko w trakcie przyspieszania. Zmiana biegów jest odczuwalna, ale tylko przez kierowcę. Zapotrzebowanie na paliwo - w trakcie testu, nie nastawionego na jego oszczędzanie - oscylowało pomiędzy 7,1 a 9,8 l/100 km, w zależności od drogi i ruchu na niej.
Zawieszenie z powodzeniem może zostać dopisane jako kolejny system kontrolujący kierowcę. Na miejskich ulicach zachowuje się standardowo, efektywnie tłumiąc nierówności asfaltu. Jednak na drogach lokalnych, szczególnie tych krętych, musiałem pokonywać zakręty z mniejszą niż zwyczajowo prędkością, gdyż miałem wrażenie, że jeżeli tego nie zrobię, to ten najbliższy będzie zarazem ostatnim. Co ciekawe, przy prędkościach autostradowych powyższy efekt zanika. Jednak być może jest to wina opon, a nie zawieszenia. Istnieje taka możliwość, bo testowany egzemplarz wyposażony został w opony Maxxis Victoria, z którymi dotychczas w ogóle nie miałem do czynienia.
Systemy wspomagające i strofujące kierowcę zostały dobrze skalibrowane, a ich sygnalizacja – dźwiękowa – jest stonowana. Brawo. System informujący o ruszeniu pojazdu przed nami, robi to w odpowiednim momencie. Tak samo zachowuje się sczytujący znaki oraz monitorujący martwe pole, również w trakcie postoju. System utrzymujący Tiggo 7 w pasie jezdni nie stara się wymusić na nas jazdy jego środkiem. Mam delikatne zastrzeżenia do monitorującego uwagę, gdyż wystarczy chwila, którą wykorzystujemy na przykład na trafienie w odpowiednie miejsce, aby zwiększyć temperaturę, a już „wypluwa” z siebie sygnalizację. System start-stop działa na tyle neutralnie, iż przez dłuższy czas miałem wrażenie, iż w ogóle go nie ma w Tiggo 7.
W parkowaniu wydatnie pomaga zwrotność Tiggo 7, dobry obraz z tylnej kamery, właściwie skonfigurowane czujniki parkowania oraz przyciszenie mediów, chyba że słuchamy ich streamingując dźwięki ze smartfona, wtedy nic sobie nie robią z włączenia biegu wstecznego i pozostają na dotychczasowej głośności. Nie pomaga brak przednich czujników parkowania, anemicznie działające podtaczanie, które nie tylko reaguje z denerwującym opóźnieniem, ale jest tak słabe, że bez użycia gazu nie wjedziemy na krawężnik, nawet niewielkiej wysokości. Za to po zgaszeniu Tiggo 7, skrzynia biegów automatycznie przeskakuje na "P" (parking) oraz zaciągany jest hamulec ręczny.
Tiggo 7 jest modelem neutralnym, nieposiadającym wyróżników, mogących służyć za magnes oraz być „koniem pociągowym” dla jego marketingu. Oczywiście posiada on swoje wady, ale nie pozbawiony jest również zalet. To po prostu samochód, który ma dostarczyć cię z jednego miejsca w drugie, bez zapamiętywania tej przejażdżki na lata. To nie jest przytyk ani wada.
Specyfikacja Chery Tiggo 7:
Silnik: benzynowy 1.6 T-GDI
Pojemność silnika: 1598 cm3
Maksymalna moc silnika: 147 KM
Maksymalny moment obrotowy: 275 Nm
Napęd: na oś przednią
Skrzynia biegów: automatyczna 7DCT
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 10,3 sek.
Średnie zużycie paliwa: 7,0 l/100 km
Masa własna: 1593 kg
Rozstaw osi: 2670 mm
Długość: 4553 mm
Szerokość (z lusterkami): 1862 mm
Wysokość: 1696 mm
Pojemność bagażnika: 500 – 1305l
Emisja CO2: 159 g/km
Wnętrze Chery Tiggo 7 1.6 T-GDI 147 KM 7DCT Essential