Kieszenie w przednich fotelach, to chyba najlepsze miejsca do przewożenia smartfona przez osoby siedzące na kanapie
KONIEC GALERII
Kabina
Próg drzwi jest stosunkowo szeroki, a podłoga kabiny znacznie obniżona względem niego. Jest to cecha, która powoduje specyficzny rodzaj wsiadania do wnętrza Opla Frontery Hybrid. Osoby lubiące materiałoznawstwo, szczególnie te ze specjalizacją plastik, będą zachwycone użytymi w kabinie materiałami. W zasadzie cała przednia oraz centralna konsola składają się z ich różnych
rodzajów, tak samo jak boczki drzwi. Wszystkie one są twarde i w różnych kolorach.
Fotele są wygodne, posiadają odpowiednią twardość oraz wielkość, a ich zakres regulacji jest wystarczający. Podłokietnik jest przesuwany, a schowek w nim głęboki oraz bardzo wąski, i to na tyle, że osoby posiadające duże dłonie mogą nie sięgnąć do jego dna. Przed pasażerem znajduje się zamykany schowek o sensownych rozmiarach, a nad nim półeczka, której spód wyścielono antypoślizgowym materiałem. Dzięki niemu doskonale nadaje się do przewożenia różnych bibelotów, najlepiej płaskich, jak chociażby smartfon. Osłony przeciwsłoneczne nie posiadają podświetlenia, a w kabinie zabrakło dedykowanego schowka na okulary. Ładowarka indukcyjna potrafi doładować smartfon, niestety przy okazji znacznie go nagrzewając. Nad nią umiejscowiono dwa gniazda USB typu „c” i jeżeli umieścimy w nich duże pendrivy ograniczają one dostęp do telefonu.
Dla pasażerów tylnej kanapy Opel wygospodarował dużo miejsca, tak na nogi, jak również nad głowami. Siedzisko jest dobrze wyprofilowane, a oparcie ma oczekiwany kąt pochylenia. Na konsoli centralnej umieszczono gniazdo zapalniczki oraz dwa USB typu "c". W oparciach siedzeń znalazły się trzy - różnej wielkości - kieszenie, z których dwie z powodzeniem sprawdzą się przy przewożeniu
smartfona. Zabrakło podłokietnika oraz uchwytów na kubki.
Bagażnik z ruchomą podłogą FlexFloor z powodzeniem pomieści walizki, i to nie tylko na weekendowy wypad. Aby jednak nie wysiadać z kabiny tuż po ruszeniu trzeba pamiętać, iż jego klapa lubi, kiedy użyje się znacznej siły do zamknięcia.
Obsługa
Centralny ekran posiada dobrą rozdzielczość oraz w spodziewany sposób reaguje na dotyk. Jego menu można poznać w kilka sekund, a możliwe ustawienia personalizacji zostały ograniczone do absolutnego minimum, natomiast niektóre - jak asystenci jazdy – przeniesione na ekran przed kierowcą. Boczne szyby funkcję „auto” mają tylko przy otwieraniu. Aby je zamknąć trzeba cały czas trzymać manipulator. Pociągnięcie dźwigienki wycieraczek - do momentu wyczucia oporu - włącza je. Dopóki trzymamy ją w tej pozycji będą poruszać się po szybie. Dopiero złamanie oporu i większe dociągnięcie do siebie dźwigienki, powoduje uruchomienie spryskiwacza. Sterowanie temperaturą oraz nawiewami posiada dedykowany panel z fizycznymi przyciskami i własnym wyświetlaczem. Dzięki temu jest ono intuicyjne.
Smartfon z Oplem Frontera Hybrid paruje się błyskawicznie. Jakość rozmów jest na dobrym poziomie. Jeżeli korzystasz z Android Auto, to przydatność fabrycznej nawigacji jest wątpliwa, i to z kilku powodów. Google Maps działają bezprzewodowo i stabilnie, tak samo jak cały Android Auto, a dodatkowo cel podróży można ustawić za pośrednictwem komendy głosowej. Pomimo wielu starań nie udało mi się uruchomić mediów zapisanych na pendrivie. Za to bez problemu multimedia Opla Frontery Hybrid przyjmowały sygnał muzyki ze smartfona i – co nie jest tak oczywiste - każdorazowo przy odpaleniu samochodu włączając je w miejscu, w którym zostały wyłączone. Dźwięk dostarczany do naszych uszu ma barwę, która nie przynosi ze sobą studyjnych uniesień, ale również nie powoduje, iż ma się ochotę pokonywać kolejne kilometry bez ich udziału.
Zmiana głośność multimediów jest wydarzeniem, i to obojętne czy robi się to za pośrednictwem manipulatora na kierownicy, czy też centralnego ekranu. W obu przypadkach naciśnięcie i czekanie na efekt praktycznie nic nie daje, gdyż głośność zmienia się o jeden poziom. Tym samym trzeba uderzać, jak dzięcioł w drzewo, w upatrzone miejsce na centralnym ekranie lub przesuwać manipulator, aby skala głośności rosła lub malała.
Jazda
Opel Frontera Hybrid odpalany jest w starym stylu, czyli umieszczamy grot kluczyka w stacyjne i przekręcamy kluczyk. Reakcja napędu na pedał gazu jest ze spodziewanym opóźnieniem, trochę większym, gdy chcemy gwałtownie przyspieszyć z prędkości podróżnej. Przyspieszenie jest zgodne z oczekiwaniami oraz parametrami technicznymi modelu. Z osiągnięciem i utrzymaniem prędkości autostradowej Opel Frontera Hybrid nie ma żadnego problemu. Kiedy się z nią poruszamy do kabiny dociera tylko szum opływającego karoserię powietrza, który niemal nie wpływa na komfort podróży. Skrzynia biegów nie pracuje aksamitnie i - przede wszystkim przy gwałtownych przyspieszeniach - wyczuwalne są szarpnięcia przy zmianie biegów. Tak samo wyraźnie odczuwalne jest „budzenie się do pracy” silnika spalinowego.
Przy niskich prędkościach wspomaganie układu kierowniczego jest bardzo silne, a wraz z nabieraniem szybkości utwardza się on liniowo, dając wystarczającą ilość informacji o drodze. Układ kierowniczy jest precyzyjny, bez wrażenia gumowatości, a zwrotność Opla Frontery Hybrid zgodna z gabarytami modelu. Podtaczanie doskonale sprawdza się przy precyzyjnym parkowaniu. Bez względu na prędkość jazdy (z wyłączenie tej przy parkowaniu), po puszczeniu pedału gazu, Opel Frontera Hybrid zaczyna lekko podhamowywać, równocześnie zapalając światła stop.
Przy prędkościach 50 – 80 km/h zawieszenie Opla Frontery Hybrid jest roztańczone, jakby było na dyskotece. Z powodzeniem utrzymuje samochód w pasie jezdni, jednak ma się wrażenie, iż jest zbyt miękkie, aby robić to skutecznie. Tymczasem udaje mu się to. Co może wydawać się dziwne, przy prędkościach autostradowych utwardza się i nie odczuwa się bocznego wiatru ani bujania kabiny, kiedy większy samochód nas wyprzedza. Całkowicie odwrotnie niż w trakcie postoju, szczególnie przy ruchliwej drodze. Wtedy nadwozie właściwie cały czas jest w ruchu, a my siedząc w jego wnętrzu, razem z nim.
W większości systemy wspomagające kierowcę działają z zaskoczenia, przynajmniej w testowanym egzemplarzu. Sygnalizacja systemu monitorującego martwe pole zapala się w losowych momentach oraz przy przypadkowych prędkościach, a na postoju nigdy. System utrzymania samochodu w osi jezdni ma przebłyski. Wtedy potrafi stanowczo nie pozwalać nam przekroczyć linii. Sygnalizacja systemu sczytującego znaki wwierca się w nasz umysł, jednak na jej plus należy zaliczyć fakt, iż ani razu w trakcie testu nie pomyliła się, jak również nie sczytała znaku z sąsiedniej przecznicy.
Czujniki parkowania są nadwrażliwe i chyba tylko zaparkowanie na pustym parkingu całkowicie pozbawionym lamp i jakichkolwiek elementów architektury mogłoby ich nie wzbudzić. Kamera cofania jest precyzyjna, widok z niej na centralnym ekranie jest wyraźny, jednak linie prowadzące są statyczne, a nie dynamiczne. Wraz z wbiciem biegu wstecznego „R” multimedia przyciszają się.
Gasząc Opla Fronterę Hybrid, skrzynia biegów przeskakuje na „P” (parking) oraz zaciągany jest hamulec ręczny. Zwalnia się on automatycznie, po wybraniu biegu oraz naciśnięciu pedału gazu. Zmiany kierunku jazdy nie zrobimy za pośrednictwem jednego ruchu. Konieczne jest dwukrotne pociągnięcie manipulatora skrzyni biegów, inaczej skrzynia biegów zatrzyma się na „N” (bieg neutralny). Za to możemy dokonać tej czynności nawet kiedy jeszcze delikatnie się toczymy.
Opel Frontera Hybrid zaskakuje amplitudą spalania benzyny, wszystko zależy od charakterystyki podróży. Poruszając się majestatycznie drogami lokalnymi oscyluje ono w okolicach 5 l/100 km, trochę agresywniejsza jazda czy też pozbawiona płynności oznacza wzrost zapotrzebowania na paliwo do 7 – 8 l/100 km. Największe spalanie odnotowałem w ruchu miejskim, gdzie potrafiło ono wynieść nawet 10 l/100 km i to pomimo faktu, iż komputer kiedy tylko mógł wyłączał jednostkę spalinową, a nawet – aby maksymalnie zaoszczędzić zgromadzoną energię elektryczną – wyłączał ogrzewanie lusterek i tylnej szyby.
Twój wybór
Testowany egzemplarz Opla Frontera Hybrid reprezentował najwyższą wersję wyposażenia (GS), co już samo w sobie pozycjonuje go na szczycie cennika. Jego katalogowa cena to 123 900 PLN, a doliczając do niej opcje, w które został doposażony - pakiet Tech GS (3200 PLN) oraz lakier metaliczny (2700 PLN) - finalnie wzrasta do 129 800 PLN.
Teraz wiesz już wszystko o Oplu Fronterze Hybrid, a przynajmniej to co powinieneś oraz to co jest istotne. Masz zatem wszelkie narzędzia, aby podjąć racjonalną decyzję. To jaka ona będzie?
Specyfikacja Opel Frontera Turbo Hybrid:
Silnik: benzynowy
Pojemność silnika: 1199 cm3
Maksymalny moment obrotowy: 230 Nm
Maksymalna moc: 136 KM
Skrzynia biegów: 6-biegowa automatyczna
Prędkość maksymalna: 194 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 9,0 sek.
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 5,2 - 5,3 l/100 km
Emisja CO2: 118 - 120 g/km
Rozstaw osi: 2670 mm
Długość: 4385 mm
Szerokość: 1849 mm
Wysokość: 1655 mm
Pojemność bagażnika: 460 – 1600l
Wnętrze Opla Frontera Turbo Hybrid eDCT 145 KM GS