Chowane klamki
Jedno z kilku miejsc do przewożenia smartfona
Schowek w podłokietniku ma na tyle duże dno, że z powodzeniem mieści się w nim na płasko vivo x200 FE
Schowek otwiera się na boki
Kolejne miejsce do przewożenia telefonu
Projektor przezierny
Fotelem pasażera można sterować z pozycji kierowcy
Dolna część konsoli centralnej
Nawet w kieszeni drzwi zmieści się telefon, ale zdecydowanie są lepsze miejsca do jego przewożenia w kabinie
Dotylkowy manipulator do regulacji dźwięku
Schowek w schowku
Doskonały patent z osłonami przeciwsłonecznymi
Przycisk do otwierania drzwi oraz dźwigienka
Widok z kamery cofania
Android Auto
"Cudownie" posegregowane foldery
Kultura filmowa na centralnym ekranie
KONIEC GALERII
Więcej od oczekiwań, ale...
Już przy pierwszym kontakcie Omoda 9 robi bardzo dobre wrażenie. Kiedy „zauważy” kluczyk wysuwa klamki (po ruszeniu chowają się bezgłośnie) i rozkłada lusterka zewnętrzne. Wystarczy otworzyć drzwi (zakrywające progi, co jest świetną wiadomością, bo nie tylko została dzięki temu ograniczona szerokość progu, to również możliwość przeniesienia brudu z niego na ubranie), aby fotel kierowcy przesunął się do tyłu, a kierownica podniosła się, co doskonale wpływa na komfort zajęcia miejsca w kabinie. Po zamknięciu drzwi, tak fotel jak również kierownica (oba sterowane elektrycznie) wracają do zaprogramowanej pozycji. Przednie fotele są wygodne. Nie na tyle, żeby rozpływać się nad nimi, ale do psioczenia podstawy będą miały nieliczne osoby (siedzisko mogłoby być minimalnie dłuższe, a kołyska mieć
większy zakres regulacji). Pokryte zostały czarną skórą co powoduje, że w słoneczny dzień mocno absorbują ciepło i tylko dzięki ich wydajnej wentylacji da się na nich siedzieć.
Nie tylko podsufitka została wykonana z miłego w dotyku materiału, ale również przednie słupki. Drzwi od wewnątrz można otworzyć na dwa sposoby: poprzez naciśnięcie przycisku lub tradycyjnie, dźwigienką umieszczoną na przedłużeniu panelu z przyciskami do sterowania szybami. Doskonale zostały przemyślane osłony przeciwsłoneczne, które są aż dwie, tak dla kierowcy jak i pasażera. Dzięki temu kiedy jedną zasłonimy boczne okno, drugą możemy wykorzystać do przysłonienia szyby czołowej. Od strony kierowcy, fotel pasażera posiada dwa manipulatory, które pozwalają na jego przesunięcie oraz zmianę kąta oparcia. Pasy posiadają regulowaną wysokość, tak samo jak klapa bagażnika.
Producent napracował się przy projektowaniu konsoli centralnej. Oprócz dużego schowka w podłokietniku (otwieranego na boki), dwóch miejsc na smartfony (jedno wyposażone w ładowarkę indukcyjną, która nie nagrzewa telefonu w trakcie ładowania, ale jeżeli jest używany, to bardziej dba, żeby się nie rozładował, aniżeli naładował), znalazł się w niej podwójnie zamykany schowek – górna część zakrywa uchwyty na kubki oraz półeczkę, na której może podróżować chociażby kolejny smartfon, a pod nią znalazło się miejsce na kluczyk oraz jakieś bibeloty. Dodatkowo konsola centralna została podzielona i jej dolną część wygospodarowano na półeczkę z podłogą wyścieloną antypoślizgowym materiałem, dzięki której może na niej przebywać bezpiecznie jeszcze jeden smartfon (tak, tylko z przodu są miejsca na przynajmniej cztery telefony).
Centralny ekran wyświetla obraz wysokiej jakości, całkiem sprawnie działa na dotyk (mógłby być delikatnie czulszy, ale to trochę czepianie się), w trakcie postoju można na nim oglądnąć film zapisany jako plik mp4, a jeżeli nie potrzebujesz napisów to również mkv. Smartfon z Omodą 9 paruje się bezproblemowo, multimedia sygnowane logiem Sony
dostarczają do uszu dźwięk o miłej barwie, a jakość rozmów telefonicznych jest doskonała, do czego wydatnie przyczyniają się głośniki zamontowane w zagłówku fotela kierowcy, z których słyszymy rozmówcę. Pomimo sprawnie i stabilnie działającego Android Auto, nawigacja fabryczna została moim wyborem i to mimo braku możliwości wyboru punktu docelowego za pośrednictwem komend głosowych. Powodem było wyświetlanie jej wskazań na wyświetlaczu przeziernym, których nie było przy korzystaniu z map w Android Auto. Omoda 9 jest tak opiekuńcza, że przypomni nawet, iż bateria podłączonego za pośrednictwem Bluetootha smartfona – a nie ładującego się - posiada niski poziom energii.
Rewelacyjny jest elektryczny szklany dach (uchylny oraz otwierany) z roletą, również elektryczną. Nie tylko wydatnie rozświetla wnętrze, wprowadza miłą cyrkulację powietrza w kabinie, ale można zapomnieć o zamykaniu go, gdyż wykonywane jest to automatycznie (wraz z zasłonięciem rolety) przy zamykaniu Omody 9.
Producent zadbał o komfort pasażerów siedzących na tylnej kanapie. Jest dobrze wyprofilowana, odpowiednich rozmiarów i wygodna, a ilość miejsca powinna zadowolić nawet największych malkontentów. Dodatkowo kanapa posiada regulowany kąt oparcia (elektrycznie), skrajne miejsca są podgrzewane oraz wentylowane (trzystopniowo), a nawiewy zostały umieszczone nie tylko w konsoli centralnej, ale również na słupkach B.
... nie wszystko zostało dopracowane
Przednie fotele wyposażone zostały w funkcję masażu. Pomimo że jego działanie jest regulowane (trzystopniowo), to nie przypadło mi do gustu i nie sprawiało satysfakcji (dysze działają zbyt punktowo). Z przodu producent wygospodarował miejsce na dwa gniazda USB: typu „c” i tradycyjne do przesyłania mediów. Ich umiejscowienie nie jest najbardziej trafne, gdyż znajdują się blisko prawej nogi kierowcy i zostały skierowane w jego stronę, co powoduje, że przy posiadaniu odpowiednio dużego pendriva możliwe jest niezamierzone wyrwanie go z gniazda. Być może to tylko moja zbytnia ostrożność, ale w trakcie testu nie przydarzyło mi się to.
Zmiana głośności multimediów to nieustająca przygoda, gdyż zabrakło fizycznego potencjometru. O ile kierowca może wesprzeć się przyciskami na kierownicy, to pasażer musi wcelować w dedykowane miejsce obok centralnego ekranu. Bez względu na ustawienia dźwięk multimediów nie otacza nas. Przy preferowanych tylne głośniki nie działają, a po dokonaniu stosownych zmian w ustawieniach okazuje się, iż są na tyle słabe, że ledwo je słychać. Próba wyboru w fabrycznej nawigacji punktu docelowego za pośrednictwem komendy głosowej nie tylko jest niemożliwa, ale niesie za sobą efekt w postaci zmiany słuchanego utworu. Tak, Omoda 9 wyszukuje utwór, a nie punkt docelowy, a nie mogąc go znaleźć włącza przypadkowy. Aby słuchać konkretnego albumu (folderu) zapisanego na USB konieczne jest poświęcenie znacznej ilości czasu, inaczej multimedia będą skakać po całej zawartości pendriva. Co gorsza, kolejność poukładania plików w folderze jest alfabetyczna, a nie taka jaka została zapisana, co powoduje, iż najpierw słuchamy wszystkich utworów zaczynających się na A, następnie tych na B, i tak dalej do ostatniej litery. Dodatkowo foldery wyświetlają się w sposób przypadkowy. W moim przypadku obok 14 znalazła się 4, a następnie 15, 20 i 23. To naprawdę denerwujące.
Kilka fizycznych pokręteł oraz przycisków usprawnia korzystanie z klimatyzacji i nawiewów, ale i tak zadziwiająco często byłem zmuszony do korzystania z centralnego ekranu (przykładowo tylko na nim można zmienić skąd ma lecieć powietrze). Zabrakło przycisku przenoszącego na stronę startową menu oraz dedykowanego schowka na okulary. Klimatyzacja stara się być wydajna, i w praktyce wrzuca do kabiny dużo zimnego powietrza, jednak w uzyskaniu komfortowej temperatury we wnętrzu – w ciepły dzień - skutecznie przeszkadzają jej szyby, przez które czujemy nagrzewające nasze ciało promienie słoneczne.
537 KM, nie wyścigowych
Do przodu Omodą 9 można poruszać się trzema podstawowymi trybami (Eco, Normal, Sport) lub dedykowanymi (Śnieg, Piasek, Offroad). Już w Eco nie są odczuwalne opóźnienia w reakcji napędu na naciśnięcie pedału gazu. Normal jest idealny do codziennego poruszania się – płynnie i bez szarpnięć przyspieszamy, wspomaganie układu kierowniczego jest dobrze dobrane, a on sam z wyczuciem reaguje na obrót kierownicy. Tryb Sport delikatnie zmniejsza wspomaganie kierownicy, skrzynia biegów szybciej i częściej żongluje biegami, a przy większym przyspieszeniu odczuwalne są delikatne szarpnięcia napędu. Bez względu na prędkość w kabinie panuje przyjemna cisza, nie absolutna, ale niemal kojąca, która nie zaburza kontaktu z rzeczywistością całkowicie odcinając nas od zewnętrznego środowiska, również przy pracującym silniku spalinowym. Bez względu na tryb jazdy jest przyjazna w prowadzeniu i przewidywalna. Zawieszenie zostało zestrojone neutralnie ze wskazaniem na komfort podróży, czyli sprawnie wybiera nierówności asfaltu, kabina nie przechyla się na zakrętach, ale w połączeniu z gabarytami Omody 9 nie próbowałbym pobijania czasu na odcinku górskim.
Model, który posiada 537 KM i 650 Nm momentu obrotowego, generowanych z trzech silników elektrycznych oraz spalinowego, powinien w trakcie przyspieszenia zakrzywiać horyzont, i to pomimo swojej wagi (2195 kg masy własnej oraz 2717 kg całkowitej). Omoda 9 nie daje takiego efektu. Oczywiście bardzo szybko przyspiesza, i to pomimo iż w okolicach swojej podróży do 100 km/h łapie "drugi oddech" (wyczuwalna jest, dosłownie na ułamek sekundy, zmniejszona dynamika przyspieszania). Być może robi to nawet w czasie deklarowanym przez producenta (4,9 sek.), ale nie niesie ono ze sobą żadnych emocji, a wręcz jest nieodczuwalne. Ot, przyspieszamy sprawnie i... tyle.
Teoretycznie, w każdym z trybów, można wymusić poruszanie się tylko z wykorzystaniem zgromadzonego prądu. Teoretycznie, bo pomimo naładowania baterii do 60%, ani razu mi się to nie udało i wyświetlał się komunikat informujący o tym. Przez to cały test przeprowadziłem w trybie hybrydowym (HEV), który utrzymywał poziom baterii pomiędzy 48 a 67%. Tym samym średnie spalanie benzyny w teście (nie nastawionym na oszczędzanie paliwa) wyszło 8,9 l/100 km.
System monitorujący martwe pole działa sprawnie i w odpowiednim momencie, a jego sygnalizacja jest powielona - oprócz lusterek wyświetlana jest również na ekranie przed kierowcą, a w sytuacji zagrożenia także na wyświetlaczu przeziernym. System utrzymania Omody 9 w osi jezdni działa w przypadkowy sposób. Nawet próbując wymusić jego działanie, nie zawsze mi się to udawało. System sczytywania znaków drogowych oraz monitorujący skupienie kierowcy są tytanami pracy i informują nas o swoim działaniu pikaniem, na szczęście stonowanymi dźwiękami, które można zaakceptować.
Skrzynia biegów nie toleruje zmiany kierunku jazdy kiedy nie zatrzymamy się całkowicie. Bez zapiętych pasów nie przejedziemy Omodą 9 nawet metra, obojętne czy w przód, czy w tył. Wraz z wbiciem „R” przyciszają się multimedia oraz obniżają lusterka zewnętrzne. Czujniki cofania są dobrze skalibrowane, a kamera daje precyzyjny i wyrazisty obraz, co doskonale wpływa na wygodę parkowania.
Koegzystencja
To nie jest model, w którym niemal od razu czujemy się jak u siebie. Trzeba nauczyć się koegzystowania z nim, mnie nie udało się to do samego końca testu i cały czas czułem się jak w „wynajmowanym apartamencie”. Powody ku temu były przynajmniej trzy, wszystkie równie istotne. Pierwszy to sposób zapalania i gaszenia Omody 9, które praktycznie odbywają się bez naszego udziału, a przynajmniej przemyślanego. Ot, wsiadamy do kabiny, naciskamy pedał hamulca, zmieniamy bieg na „D” lub „R” i już możemy rozpocząć jazdę. Nie inaczej dzieje się po jej zakończeniu. Wystarczy wcisnąć „P”, nie przejmować się, że multimedia grają z taką samą głośnością oraz tak samo intensywnie świecą się ekrany, i po prostu wyjść z kabiny. Tutaj co prawda producent przewidział inną procedurę zgaszenia Omody 9, ale wymaga ona przeklinania się przez centralny ekran. Nie inaczej jest z zamykaniem modelu. Teoretycznie wystarczy odejść od niego aby samoczynnie to uczynił lub w wersji dla mniej „wyzwolonych” można zamknąć go przyciskiem na pilocie. Kolejnym elementem wzbudzającym mój wewnętrzny niepokój jest brak możliwości samodzielnego zaciągnięcia oraz zwolnienia hamulca postojowego. Na tym tle, przeniesienie sterowania wycieraczkami na dźwignię po lewej stronie kierownicy wydaje się być mało znaczącym szczegółem, ale dzięki temu nie mogłem polegać na pielęgnowanym przez lata przyzwyczajeniu, iż znajduje się ono na dźwigni po prawej stronie kierownicy. Niestety, ale moja psychika jeszcze nie dorosła do takich rozwiązań i nie pozwoliła mi na komfortowe użytkowanie Omody 9, a tym samym osiągnięcie wymaganego tak daleko posuniętego bezgranicznego zaufania do niej. Jeżeli jednak twoja psychika jest bardziej wyzwolona od mojej, a zaproponowane przez producenta rozwiązania powodują u ciebie dreszczyk pozytywnych emocji, to Omoda 9 może okazać się modelem, na który czekałeś przez całe swoje dotychczasowe życie. To na wielu płaszczyznach przemyślany i dobrze wykonany model.
Specyfikacja Omoda 9 Super Hybrid:
Pojemność silnika benzynowego: 1499 cm3
Maksymalna moc silnika benzynowego: 143 KM
Maksymalna moc 1 przedniego silnika elektrycznego: 102 KM
Maksymalna moc 2 przedniego silnika elektrycznego: 122 KM
Maksymalna moc tylnego silnika elektrycznego: 238 KM
Maksymalna moc układu napędowego: 537 KM
Maksymalny moment obrotowy układu napędowego: 650 Nm
Pojemność baterii (brutto): 34,46 kWh
Maksymalna moc ładowania prądem stałym (DC): 70 kW
Zasięg elektryczny w cyklu mieszanym: 145 km
Napęd: 4WD
Skrzynia biegów: automatyczna 3DHT
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Przyspieszenie 0 –100 km/h: 4,9 sek.
Średnie ważone zużycie paliwa: 1,7 l/100 km
Średnia ważona emisja CO2: 38 g/km
Długość: 4775 mm
Szerokość (z lusterkami): 1920 mm
Wysokość: 1671 mm
Rozstaw osi: 2800 mm
Masa własna: 2195 kg
Wnętrze Omody 9 Super Hybrid Exclusive