Rozłożenie podłokietnika powoduje, że można przeglądnąć zawartość bagażnika
Fizyczne przyciski na kierownicy
To nie jest dobre miejsce do przewożenia smartfona, ale siedząc z tyłu wybór jest niewielki
W schowku podłokietnika, na płasko, nie zmieści się nawet vivo x200 FE
Jedno z najgorszych miejsc z przodu do podróży telefonu. Kubki zdecydowanie lepiej tutaj pasują
Tutaj też lepiej nie przewozić smartfona
Dedykowane miejsce na telefon
Kieszonka w bocznej części konsoli centralnej
Nawet fotel pasażera ma pamięć
Projektor przezierny
Widok z kamery cofania
Poukładane alfabetycznie utwory
Czas na film (na postoju)
Kieszeń w fotelu jako tako sprawdzi się do przewożenia smartfona
Panel sterowania dla pasażerów tylnej kanapy
Roleta w tylnych drzwiach
KONIEC GALERII
Mitsubishi Outlander PHEV nie jest modelem, którego trzeba się uczyć. Praktycznie tuż po wejściu do kabiny (chronionej przez masywne oraz stosunkowo ciężkie drzwi zakrywające progi) i chwilowym zaznajomieniu, można poczuć się jakby pokonało się nim znaczną liczbę kilometrów. Dostęp bezkluczykowy – na przednich drzwiach – działa sprawnie, kabina jest ergonomicznie oraz przyjaźnie zaprojektowana i pomimo że centralna konsola jest stosunkowo szeroka nikt nie powinien narzekać na ilość miejsca. Jest estetycznie i przyjemnie, elementy
które najczęściej dotykamy są miękkie, a skórzana tapicerka dodaje wnętrzu dodatkowemu sznytu.
Fotele przednie są obszerne i wygodne, posiadają twardość, która przypadła mi do gustu, a dzięki elektrycznej regulacji we wszystkich kierunkach praktycznie nie ma możliwości, aby nie znaleźć na nich wygodnej pozycji. Ich trzystopniowe ogrzewanie oraz wentylacja działają odczuwalnie, jednak po raz pierwszy słyszałem dźwięk działających nawiewów fotela (pasażera, na którym nikt nie siedział - to możliwe, gdyż pracują one dopóki się ich nie wyłączy). Wyposażone zostały także w funkcję masażu o zmiennym natężeniu, ale sposób jego działania bardziej mnie irytował niż relaksował – ani nie ugniatał pleców, ani ich nie gładził, jakby nie mógł się zdecydować.
Wszystkie przyciski w kabinie są fizyczne, a głośność mediów ma potencjometr. Sterowanie klimatyzacją (całkiem efektywną, ale w upalny, słoneczny dzień nie liczyłbym na możliwość zmarznięcia w kabinie), nawiewami oraz temperaturą jest logiczne i nie wymaga oderwania wzroku od drogi. Super. Schowek w podłokietniku jest niemal kwadratowy i niezbyt głęboki. Parę rzeczy można w nim zmieścić, ale na smartfona jest za mało miejsca, nawet takiego jak vivo x200 FE. Po bokach konsoli centralnej znalazły się półeczki, lecz do chwili obecnej nie wymyśliłem, co można w nich przewozić. Na większość rzeczy są za małe i za płytkie (przykładowo smartfon), a klucze tłuką się w nich niemiłosiernie. Doskonale, że znalazło się miejsce na schowek na okulary. Rewelacyjne jest dwuczęściowe elektrycznie sterowane okno dachowe z roletą, również elektryczną (żadne z nich nie zamyka się samoczynnie wraz z zamknięciem Outlandera PHEV), którego przednia część
jest uchylna i otwierana, do wnętrza kabiny. Doskonałym rozwiązaniem ułatwiającym zajęcie miejsca za kierownicą oraz opuszczenie kabiny jest odsuwający się fotel. O ile jednak odsuwa się on przy otwarciu drzwi (super), to przysuwa dopiero w momencie odpalenia Outlandera PHEV, co jest niezbyt komfortowe, bo wymaga od nas nachylenia się do przycisku start-stop.
Pod wieloma aspektami centralny ekran jest jednym z najmniej dopracowanych elementów Outlandera PHEV. Pomijając już jego grafikę, szczególnie nawigacji w trybie ciemnym, która nie licuje z obecnie obowiązującymi trendami, to jego czułość na dotyk powinna być większa. Zastosowany procesor również nie jest najszybszy, co powoduje, iż chwilę po odpaleniu samochodu musimy czekać, aby móc na nim wykonywać jakiekolwiek czynności. Przez dłuższą chwilę miałem również wrażenie, iż rozdzielczość ekranu powinna być wyższa, lecz do momentu kiedy uruchomiłem na nim film (na postoju i koniecznie zapisany jako mp4) oraz obraz z kamery cofania (precyzyjna z dobrze narysowanymi dynamicznymi liniami). Wtedy okazało się, że obraz jest zadziwiająco ostry i czytelny. Menu ekranu nie jest zanadto skomplikowane, ale trzeba poświęcić chwilę aby sprawnie zacząć się po nim poruszać. Dźwięki docierające do uszu z nagłośnienia sygnowanego marką Yamaha są przyjemne, ale nie niosą za sobą uniesienia, którego oczekiwałem. Niestety odtwarzacz został niedopracowany. Utwory sortują się alfabetycznie, a nie tak jak zostały zapisane, co w wybranym przeze mnie albumie powodowało kuriozum w postaci konieczności słuchania tego samego utworu w kilku wersjach pod rząd. Znalazłem również literówkę i tym samym możliwość ustawienia „Ggłośność audio”.
Pomimo że wygląd nawigacji nie trafił w moją estetykę, jak również nie da się wybrać adresu docelowego za pośrednictwem komend głosowych, to wyżej stawiam ją niż bezprzewodowy Android Auto, i to pomimo jego stabilnego działania. Powód jest prozaiczny: prowadzenie do celu wyświetlane jest na projektorze przeziernym (head-up).
Dla pasażerów tylnej kanapy Mitsubishi wygospodarowało tyle miejsca na nogi, jakby mieli na niej siedzieć tylko koszykarze i to z nadwagą. O ile jednak twardość i wielkość siedziska jest optymalna, to jego profil już nie do końca. Zostało poprowadzone niemal równolegle z podłogą, tym samym brakuje głębi w siedzeniu i większego komfortu. Sytuację częściowo ratuje regulowany kąt oparcia kanapy (w stosunku 1/3 do 2/3), ale jest on skokowy, a nie płynny. Jest dobrze, jednak mogłoby być lepiej. Tak samo podłokietnik. Po rozłożeniu jest na optymalnej wysokości, posiada dwa uchwyty na kubki, ale równocześnie otwiera widok do bagażnika. O ile jest to użyteczne, jak chcemy przewieźć dłuższe przedmioty, to estetyczne w ogóle. Za to ogrzewane skrajne miejsca, rolety przyciemniające w tylnych drzwiach, dwa gniazda USB w konsoli centralnej oraz umieszczony tam nawiew z możliwością indywidualnej regulacji temperatury są doskonałymi elementami podnoszącymi komfort podróży.
Kierownica Outlandera PHEV jest przyjemna w dotyku i stosunkowo gruba. Dla mnie komfortowa w użytkowaniu, ale osoby o mniejszych dłoniach mogą mieć problem z objęciem jej. Mnogość ustawień pracy napędu – nie wliczając dedykowanych trybów na trudne podłoża - w których można poruszać się Outlanderem PHEV jest tak duża, że w praktyce wybierzemy sobie ulubiony i zapomnimy o pozostałych. Pozostając tylko przy głównych, mamy do dyspozycji tryb: Eco, Normal oraz Power. Pomiędzy dwoma pierwszymi (również z włączonym trybem EV) różnicy w działaniu napędu, skrzyni biegów, czy też wspomagania układu kierowniczego żadnej nie zauważyłem. Dynamika jest zgodna z oczekiwaniami (niektórzy zapatrzeni w liczbę koni mechanicznych auta, mogą stwierdzić, że za mała, ale to w znacznej liczbie będą malkontenci), reakcja napędu na naciśnięcie pedału gazu praktycznie bez opóźnienia, a kierownica daje właściwy opór dostarczający wystarczającej ilości informacji o drodze. Outlander PHEV doskonale reaguje na polecenia wydawane kierownicą i w swoim zachowaniu jest przewidywalny. Tryb Power to inna liga doznań. Jest agresywniej i szybciej, a układ kierowniczy delikatnie się utwardza. Jednak to nie jest jazda sportowa, bo charakterystyka zawieszenia nie ulega zmianie, a zostało ono zestrojone komfortowo. Nie za miękko, ale szybkie wchodzenie w zakręty potrafi spowodować wzrost adrenaliny u kierowcy, mającego wrażenie, iż przesadził z prędkością. Bez względu na prędkość do kabiny nie docierają ponadnormatywne dźwięki i we wnętrzu dominuje relaksujący szum. Outlander PHEV, w każdym trybie jazdy, po puszczeniu pedału gazu, zaczyna delikatnie podhamowywać, praktycznie tak samo jak modele wyposażone tylko w silnik spalinowy. Szkoda, że nie ma możliwości regulacji tej siły.
Skrzynia biegów sprawnie zmienia kierunek jazdy, włączenie biegu wstecznego (R) przycisza multimedia, a zgaszenie Outlandera PHEV powoduje automatyczny jej przeskok na „P” (parking) – hamulec ręczny trzeba zaciągnąć manualnie. Wraz z otwarciem drzwi wyłącza się centralny ekran oraz milkną grające multimedia. Bez względu na tryb, użycie manetek przy kierownicy automatycznie powoduje przejście na manualną zmianę biegów.
Systemy wspomagające kierowcę oraz strofujące go projektował chyba zadeklarowany przeciwnik samochodów, i to praktycznie wszystkie oprócz jednego, monitorującego martwe pole, który działa tak jak powinien oraz w odpowiednim momencie włącza sygnalizację. System monitorowania uwagi kierowcy potrafi zadziałać już minutę po odpaleniu Outlandera PHEV. Ograniczający skutki kolizji czołowych całkowicie nie wierzy kierowcy i zdaje się układowi hamulcowemu, bo sygnalizuje zbliżanie do przeszkody nawet przy podjeżdżaniu (a w zasadzie podtaczaniu) pod stojący przed sygnalizatorem świetlnym samochód. System utrzymujący pojazd w pasie ruchu, w mieście działa kiedy chce, natomiast poruszając się drogami lokalnymi wchodzi w tryb „zero tolerancji” i praktycznie każdy łuk odbywa się przy jego sygnalizacji, a to z prawej, a to z lewej strony pojazdu. Sygnalizacja ostrzegająca o przekroczeniu dozwolonej prędkości ma wyraziste brzmienie. Wszystko to powoduje, że kabina Outlandera PHEV systematycznie wypełniana jest dźwiękami niepochodzącymi z multimediów. Byłoby zdecydowanie przyjemniej jakby były bardziej stonowane, a systemy dopracowane w swoim działaniu i sygnalizowały jedynie o prawdziwych, a nie wydumanych przez nie, nietypowych zachowaniach. Podtaczanie jest zbyt anemiczne na poruszanie się w korku, ale doskonale sprawdza się przy parkowaniu tyłem i to nawet kiedy robi się to jadąc pod górę wraz z koniecznością wyjechania na standardowej wysokości krawężnik.
W trakcie testu (nie nastawionego na oszczędzanie prądu i paliwa), poruszając się po mieście oraz drogami lokalnymi, wskaźnik przewidywalnego zasięgu w trybie EV okazał się być prawdomówny, a nawet udało mi się zrobić o parę kilometrów więcej względem jego wskazań. Przy rozładowanej baterii trakcyjnej, poruszając się także autostradami, trzeba liczyć się ze spalaniem paliwa w okolicach 8 – 10 l/100 km. Korzystając z benzyny oraz zasobów baterii trakcyjnej, średnie spalanie paliwa oscyluje od 1 do 5,5 l/100 km, wszystko zależy od dróg, którymi się poruszamy, jak również korków. Dołączona ładowarka sieciowa, po wpięciu do gniazdka (z uziemieniem), przy słonecznej i bezchmurnej pogodzie oraz temperaturze 32 stopni Celsjusza, w przeciągu 5,5 godziny, naładowała prawie połowę baterii trakcyjnej zwiększając zasięg elektryczny Outlandera PHEV o 28 km.
Mitsubishi Outlander PHEV jest ciekawą propozycją dla tych kierowców, dla których wartością nadrzędną jest podróżowanie w komforcie, i oczywiście cena nie stanowi dla nich jakiejkolwiek przeszkody (cennikowy koszt testowanego egzemplarza będącego w najwyższej wersji wyposażenia to 310 290 PLN). Jest stworzony do majestatycznego „połykania” kilometrów, ale niemal zawsze daje możliwość kierowcy do dynamicznej zmiany prędkości. To przyjazny i przemyślany model, z którym można się zaprzyjaźnić.
Specyfikacja Mitsubishi Outlander PHEV:
Pojemność silnika benzynowego: 2360 cm3
Maksymalna moc silnika benzynowego: 136 KM
Maksymalna moc przedniego silnika elektrycznego: 115 KM
Maksymalna moc tylnego silnika elektrycznego: 136 KM
Maksymalna moc systemowa: 306 KM
Pojemność baterii trakcyjnej: 22,7 kWh
Napęd: 4WD
Skrzynia biegów: automatyczna
Prędkość maksymalna: 170 km/h
Przyspieszenie 0 – 100 km/h: 7,9 sek.
Średnie zużycie paliwa (WLTP): 0,8 l/100 km
Średnia emisja CO2 (WLTP): 19 g/km
Długość: 4720 mm
Szerokość: 1862 mm
Wysokość: 1750 mm
Rozstaw osi: 2704 mm
Masa własna: 2070 - 2120 kg
Wnętrze Mitsubishi Outlandera PHEV 2.4 AT 4WD 306 KM Instyle Plus