Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

logo kdk.pl
Testy Tech Historia Prawo Felietony Inspiracje ikona szukaj
Testy Tech Historia Prawo Felietony Ekomoto Inspiracje KATALOG FIRM Cennik logo KATALOG dla kierowców SZUKAJ






Felieton

Dacia Bigster - Za metr wychodzi mniej niż za kawalerkę w Warszawie


Wojciech Dorosz


Dacia Bigster

Czas to pojęcie względne, gdyż z dużą dozą pewności mógłbym stwierdzić, że w tabelkach sprzedażowych Fiat raptem kilka lat temu święcił triumfy. Niestety było to dwie dekady temu. Do wyboru mieliśmy choćby zgrabne Punto czy efektywne Stilo, a sam producent oferował coś w praktycznie każdym segmencie. Obecnie w Polsce sprzedaje mniej samochodów niż Porsche, Land Rover czy nawet SsangYong, nie wspominając nawet o chińskich elektrycznych SUV-ach.



Te trzy słowa z całą pewnością przez cały dzień dzwonią w głowie Johnowi Elkannowi i Alfredo Leggero. Jak bardzo beznadziejne są Fiaty, skoro nawet chińskie samochody, które jednak póki co generują




więcej obaw, są górą? Do tego mają nazwy sprzętu gospodarstwa domowego, a jeden z koncernów – BYD - swój akronim rozszyfrował jako „zbudowanie własnych marzeń”. Dokładnie o tym marzyłem mając dziesięć lat i wieszając wizerunek Atto 2 obok Lamborghini Diablo oraz Nissana 200SX. Nie zamierzam jednak grillować żadnego z chińskich producentów, gdyż przy obecnej dynamice zmian, za kilka lat wszyscy będziemy nimi jeździli. A dodatkowo pamiętam jak kiepskie były pierwsze Hyundai’e. Nadal daleko im było do tragizmu serwowanego przez Dacię 1300. Gwarantuję, że wolelibyście polewać wasze skażone chlamydią genitalia srirachą niż przejechać choćby metr tym czymś.

Jednak w czasie, kiedy Fiat zaliczał efektowne spadki, Dacia pięła się w górę, a najnowszy oferowany przez nią model, Bigster, świadczy ewidentnie, że jest na fali. Szczególnie, że po latach prób znaleźli swój język stylistyczny. Co prawda nie stał się jeszcze tak kultowy jak w przypadku Jeepa, ale Dacia bynajmniej nie przynosi wstydu, a na opcjonalnych dziewiętnastocalowych felgach wygląda nie tylko zadziornie, ale i smakowicie. Dodatkowo, jeśli do głosu dojdzie cena, ciężko wytłumaczyć dlaczego mielibyście dopłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych do Skody czy Toyoty.

Tym samym największym konkurentem dla Bigstera zdaje się być Duster, od którego jest dłuższy i wyższy. Rozstaw osi także jest większy, aczkolwiek na co dzień trudno




zauważyć różnicę. Identyczna historia jest w przypadku wnętrza. Deska rozdzielcza? Niemal bliźniacza. Kabina i dodatki? Bigster ma tu i ówdzie kilka centymetrów więcej, ale poza tym praktycznie nie ma żadnych różnic. Być może Dacia powinna pokusić się o nieco więcej zmian pozwalających rozdzielić oba modele, bądź nazwać Bigstera Dusterem Plus, ale z drugiej strony nic nie odpada ani też nie trzeszczy. Co prawda plastiki są twarde, lecz trudno przyczepić się do ich spasowania. Dotykając wszelkiego rodzaju utensyliów można odczuć, że jest tu taniej i oszczędzano na materiałach, czy ich grubości, ale nie czujecie się oszukani. Podobnie jeśli chodzi o wyposażenie, gdyż w tym modelu Dacia oferuje nawet elektrycznie otwieraną i zamykaną klapę bagażnika, elektrycznie sterowane fotele, panoramiczny dach czy dwustrefową klimatyzację. Kierowca ma do dyspozycji dwa ekrany, z których każdy w wyższej wersji wyposażenia oferuje ponad dziesięciocalową przekątną. Sporym minusem jest słaba jakość kamery cofania. Nie można za to przyczepić się do przestrzeni jaką oferuje Bigster w środku. Wymiarami dorównuje do Hyundaia Tucsona czy Volkswagena Tiguana, ale przewyższa je ilością miejsca nie tylko w kabinie, ale także w przestrzeni bagażowej. Praktyczność i zmyślność w aranżacji przestrzeni także stoi na ponadprzeciętnym poziomie. Chwaląca się wymyślonym przez siebie sloganem „Simply clever” Skoda spada na drugą lokatę względem Dacii oferującej różnego rodzaju schowki, haczyki czy system YouClip umożliwiający montaż cupholderów, uchwytów na telefon czy innych gadżetów w różnych miejscach.

Przyzwyczajeni do gargantuicznej gamy silnikowej dostępnej w Passacie poczują się mocno zawiedzeni, gdyż po pierwsze Bigster nie jest dostępny z dieslem, a po drugie ma tak naprawdę tylko dwie jednostki napędowe, w tym jedną z miękką hybrydą. Ta jednakowoż nie przynosi ujmy, gdyż wyjątkowo oszczędnie obchodzi się z paliwem, aczkolwiek daje dość mizerne osiągi, a przy tym brzmi jakby coś latało w bloku silnika. Automatyczna czterobiegowa skrzynia biegów poprawnie wywiązuje się ze swojej roli, lecz sporo brakuje jej do gładkości znanej choćby z DSG. Topowa odmiana jest dostępna wyłącznie z napędem na przednią oś, co mimo dużego prześwitu, może utrudniać dojazd na działkę. Szkoda, szczególnie że zawieszenie ma spory skok, a osie oferują wcale nie najgorszy wykrzyż. Również układ kierowniczy ma wybitnie offroadowy charakter, jest tak samo precyzyjny jak w Autosanie H9. Z kolei komfort zawieszenia przydaje się na miejskich nierównościach, gdzie Bigster wyśmienicie sobie radzi, niejednokrotnie lepiej niż znacznie droższe SUV-y marek premium. Nieco gorzej jest na ciasnych zakrętach, gdzie mimo relatywnie niewielkiej masy, brak jędrności sprężyn daje się odczuć. Zaś na autostradzie, powyżej setki, zadyszka zaczyna być wyraźnie odczuwalna, a spalanie bynajmniej nie niskie. Z kolei za sprawą grubszych szyb, a także przedniej akustycznej, jest wyraźnie ciszej niż w Dusterze.





Cenowa różnica pomiędzy Dusterem a Bigsterem wydaje się na tyle nieznacząca, że większy model jawi się jako zdecydowanie lepsza oferta, szczególnie że gabarytami dorównuje choćby Toyocie RAV4. Przy tym sprawia wrażenie bardziej dorosłego i wyrafinowanego niż mniejszy brat. Na dodatek jest Dacią, więc poza rozsądną ceną jest logiczny, nieprzesadzony i nie stara się być premium. Może nieco modny, ale bardziej na zasadzie eksponowania własnego stylu, a nie bycia z pokolenia Z. Zatem dopóki możemy kupić Dustera lub Bigstera, nie potrzebny nam chiński SUV. Ale to samo było z Dacią dziesięć lat temu.







Dacia Bigster

Wnętrze Dacii Bigster







Podziel się:




Wrzesień 2025

Tekst: Wojciech Dorosz
Zdjęcia: Renault SAS

Tekst pochodzi z poniższego numeru miesięcznika motoryzacyjnego:


ZOBACZ NUMER




Warte uwagi