Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

logo kdk.pl
Testy Tech Historia Prawo Felietony Inspiracje ikona szukaj
Testy Tech Historia Prawo Felietony Ekomoto Inspiracje KATALOG FIRM Cennik logo KATALOG dla kierowców SZUKAJ






Test

Hyundai Tucson plug-in 253 KM 4WD N-Line - Odświeżenie zdecydowanie na plus


Robert Lorenc


Hyundai Tucson plug-in 253 KM 4WD N-Line

Lifting Hyundaia Tucsona nie zmienił znacząco jego sylwetki oraz wyglądu zewnętrznego i dalej jest on modelem, którego z łatwością rozpoznaje się na ulicy oraz parkingu. Jednak nie jest tak, że inżynierowie grali w karty oczekując aż dni kalendarza dotrą do wyznaczonej daty końca prac odświeżających ten model. Nie tylko dokonali znaczących zmian, ale również naprawili (przynajmniej niektóre) bolączki modelu sprzed liftingu.



Dobrze znana bryła, inne wnętrze


Z zewnątrz nie ma żadnego zaskoczenia, to dobrze znana bryła, tak z daleka, jak również z bliska. Praktycznie jedynym wyróżnikiem wersji plug-in są dwie klapki umiejscowione na tylnych błotnikach. Ta na lewym chroni wlew paliwa (otwierana jest z kabiny), a na prawym gniazdo ładowania baterii samochodu (otwiera się ją przez naciśnięcie). Drzwi zakrywają progi, dostęp bezkluczykowy (na przednich drzwiach) działa bez zarzutu, kabina jest obszerna i miła w obyciu, tak samo jak zastosowane w niej materiały. Fotele nie tylko są wygodne, obite zostały materiałem, którego aż chce się dotykać, zapewniają właściwe trzymanie boczne, ale również mają pełną regulację elektryczną (kierowcy z pamięcią dwóch ustawień) oraz trzystopniowe podgrzewanie i wentylowanie (nawet na najwyższym stopniu nie zawieje nas - przy każdym odpalaniu trzeba je włączać, oczywiście jeżeli ma się




na to ochotę, gdyż nie posiadają pamięci). Również pasażerowie z tyłu nie mają prawa narzekać na komfort podróży. Kanapa jest wygodna i posiada regulowany kąt oparcia. Super. Skrajne siedziska wyposażone zostały w trzystopniowe podgrzewanie, w podłokietniku są dwa uchwyty na kubki, a między przednimi fotelami umiejscowiono dwa gniazda USB (typu „c”) oraz nawiewy z indywidualnie regulowaną temperaturą.

Deska rozdzielcza przypomina zakrzywiony, całkiem sporych rozmiarów ekran, a po włączeniu Tucsona plug-in zamienia się on na dwa mniejsze, nie małe. Możemy poczuć się jak w sklepie RTV. Centralny ekran działa na dotyk z pożądaną czułością oraz szybkością i ma wysoką jakość obrazu. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. W kabinie nie zabrakło fizycznych przycisków, potencjometrów, a nawet rolek (dwie są na kierownicy). Doskonale. Smartfon z Tucsonem plug-in paruje się błyskawicznie, jakość rozmów telefonicznych jest na wysokim poziomie, bez szumów oraz falowania głośności, a Android Auto nie jest nachalny w swojej sygnalizacji o gotowości do pracy.

Projektanci Hyundaia wykazali się kreatywnością i wyposażyli Tucsona plug-in w szereg smaczków i przydatnych gadżetów. Dzięki temu możemy cieszyć się z odsuwanego fotela kierowcy, który znacząco ułatwia wyjście z kabiny, jak również zajęcie w niej miejsca (przysuwa się na zaprogramowaną pozycję po zamknięciu drzwi). Tylna wycieraczka została schowana pod spojlerem, po włączeniu migacza obraz spod właściwego lusterka wyświetla się w miejscu zegarów, schowek w podłokietniku jest obszerny, a ładowarka indukcyjna pod ręką. Co równie ważne, automatycznie ładuje smartfon tylko wtedy kiedy tego chcemy. Jeżeli umieścimy go bliżej podłokietnika, będzie zwykłą półeczką. Gdy przesuniemy go




do przodu, rozpocznie ładowanie. Mam wrażenie, iż projektanci Tucsona plug-in mieli lekką fobię na punkcie miejsc do przewożenia smartfonów. Ja naliczyłem ich przynajmniej cztery. Dwa pod gniazdami USB (dwoma typu „c”), jedno przed pasażerem i kolejne w ładowarce indukcyjnej. Niestety zabrakło miejsca na schowek na okulary.

Z ustawień klimatyzacji powinno przechodzić się szkolenie przy odbiorze samochodu. Co prawda temperaturę zmienia się fizycznymi pokrętłami (brawo), ale do zapewnienia oczekiwanego przez nas komfortu służy jeszcze dodatkowych 14 dotykowych przycisków oraz funkcja auto posiadająca trzy stopnie pracy. Poustawianie tego wymaga doświadczenia i czasu, a najlepiej i jednego, i drugiego. Tym niemniej klimatyzacja jest efektywna i w połączeniu z wentylacją foteli potrafi stosunkowo szybko zapewnić komfort termiczny nawet w słoneczny i ciepły dzień.

Nagłośnienie sygnowane przez Krell jest niejednoznaczne. Z jednej strony dostarcza miłe dla uszu brzmienie, co prawda nie potrafiące wzbudzić większych emocji, ale posiadające ciekawą barwę, głębię oraz moc. Niestety tylne głośniki są zbyt słabe i główna siła dociera z przodu, co powoduje, że dźwięk nie otacza nas. Trochę jakbyśmy siedzieli przed telewizorem. Szkoda, bo wydaje się iż potencjał jest. Dobrze, że jest fizyczny potencjometr do regulacji głośności. Przy okazji jeżeli zaparkowałeś, a nie chce ci się opuszczać wnętrza Tucsona plug-in i nie lubisz bezemocjonalnie patrzeć w przestrzeń, to możesz na całym centralnym ekranie oglądnąć film, i to bez względu na to w jakim formacie został zapisany (sprawdzałem avi, mkv oraz mp4 i wszystkie działały wraz z napisami).

Podróże długie i krótkie


Jakby kierownica była trochę grubsza byłaby bardzo wygodna w użytkowaniu, a tak jest wygodna. Czuć nadwagę Tucsona plug-in (minimalna masa to 1814 kg , i to bez kierowcy), ale tylko przez pierwsze dni, potem przyzwyczajamy się do zaproponowanej przez inżynierów charakterystyki. Zmiany kierunku jazdy dokonujemy za pośrednictwem przytwierdzonego do kolumny kierowniczej pałąka, którego końcówkę obracamy do przodu lub tyłu, w zależności w którym kierunku chcemy jechać. Samochodem do przodu możemy poruszać się jednym z dwóch głównych trybów (Eco lub Sport) oraz dedykowanymi do terenu (śnieg, błoto, piasek). I tutaj spotyka nas miłe zaskoczenie. W zaproponowanej przez Hyundaia konfiguracji tryb Eco, w niektórych modelach dumnie dzierżyłby plakietkę z napisem Normal. A powód jest prozaiczny. Nie zamula i całkiem sprawnie reaguje na nasze polecenia. Jest idealny do codziennego poruszania się po mieście, jak również płynnego przemierzania kilometrów poza nim. Osoby pragnące większej liczby wrażeń powinien zaspokoić tryb Sport, który nie tylko zmienia grafikę zegarów, ale również zmniejsza wspomaganie układu kierowniczego, a także przyspiesza reakcje Tucsona na nasze polecenia wydawane pedałem gazu, które i tak w Eco realizuje nadzwyczaj sprawnie. Jest agresywniej, niektórzy nawet mogą uznać że sportowo, ale nie nastawiałbym się na udział w wyścigach. Zmiana trybu powoduje również zmianę funkcjonalności łopatek przy kierownicy. W Eco służą one do modyfikacji stopnia podhamowywania po puszczeniu pedału gazu, a w Sport do zmiany biegów, podhamowywanie zredukowane jest wtedy praktycznie do zera. Bez względu na tryb, przy mocniejszym naciśnięciu pedału gazu, skrzynia długo trzyma każdy bieg. Zawieszenie zestrojono neutralnie. Nie jest ani zbyt komfortowe i nie tylko widzimy ubytki asfaltu, ale również je odczuwamy. Nie jest także zbyt twarde, tym samym pokonywanie dziur nie powoduje niepokoju o stan naszych wnętrzności oraz plomb w zębach. To kompromis, na szczęście nie zgniły, a taki, który daje minimalne pole do "kręcenia nosem", jednak nie do narzekania. W połączeniu z dobrze dobranym wspomaganiem układu kierowniczego, kierowcy dostarczana jest wystarczająca ilość informacji o drodze.

Hyundai Tucson plug-in 253 KM 4WD N-Line

Wszystko to powoduje, iż Tucson plug-in jest bardzo przyjazny w prowadzeniu (szczególnie jak wyłączy się system jego utrzymania w pasie jezdni oraz nie przekracza się dozwolonej prędkości). Sprawdza się nie tylko w mieście, ale przede wszystkim w długich podróżach i to na tyle, że nawet nie będziesz miał ochoty jak najszybciej dotrzeć do celu. Komfort w kabinie jest na wysokim poziomie, i także przy dużych prędkościach nie docierają do niej ponadnormatywne dźwięki, jest wręcz kojąca cisza. Dynamika jest bardziej niż zadowalająca, siła wspomagania kierownicy optymalnie się dopasowuje, a fantastycznie działające doświetlanie zakrętów wydatnie podnosi bezpieczeństwo podróżowania nocą.

Muszę przyznać się do zaniechania. Otóż odbierając Tucsona plug-in do testu nie sprawdziłem czy w bagażniku znajduje się ładowarka, przekonany iż jest. Niestety nie było jej, ale stwierdziłem to dopiero dużo później, jak chciałem doładować baterię samochodu. Dlatego cały test przeprowadziłem na trybie automatycznym (większość) lub hybrydowym, bez używania EV (elektrycznego). Przykro mi. Tym samym poziom naładowania baterii trakcyjnej w szczytowym momencie lekko przekraczał 20%, a średnie zużycie paliwa w trakcie testu – nie nastawionego na oszczędzanie benzyny - wyniosło 8,2 l/100 km.





Pomimo że fabryczna nawigacja ma przyjazny interfejs oraz jest czytelna, a także jej wskazania pokazuje head-up, to większość kierowców będzie korzystała z Android Auto (może nawet wszyscy) - bezprzewodowy, działający stabilnie i bez zakłóceń. Powodów jest kilka. W fabrycznej nawigacji nie da się ustawić trasy poleceniem głosowym, w trakcie prowadzenia nawet wyłączenie sygnalizacji dźwiękowej powoduje przyciszenie multimediów kiedy wydaje komendy, a dodatkowo - i to jest najgorsze - jak uprze się na jedną trasę, to "do upadłego" każe się nam jej trzymać nie wprowadzając korekt na bieżąco. Trudno znaleźć argumenty, aby z niej korzystać, tym bardziej iż wskazania Android Auto również wyświetlane są przez head-up.

Systemy


System utrzymujący Tucsona plug-in w pasie jezdni nastawiony jest na aktywne działanie, i jest w tym kategoryczny, co może czasami przeszkadzać w prowadzeniu – „walczymy” z drogą i nim, niemal cały czas czując jego ingerencję. Teoretycznie działa przy wyższych prędkościach, powyżej 60 km/h, ale odniosłem wrażenie, że czasami czynił to przy dużo niższych. Co prawda da się zredukować jego działanie do sygnalizacji, a nawet go wyłączyć, ale każdorazowo po uruchomieniu samochodu wymaga to przeklinania się przez menu. Syzyfowa praca. System informujący o poruszeniu się pojazdu znajdującego się przed nami, nie jest nadgorliwy i daje nam chwilę na reakcję. System monitorujący martwe pole jest wzorem dla pozostałych. Nie tylko we właściwym momencie włącza sygnalizację, ale również jest ona wyświetlana na head-upie. System sczytujący znaki myli się, tak często jak gracz ruletki. Czasami miałem wrażenie, iż monitoruje nie tylko te na drodze którą jechałem, ale również każdej dochodzącej i odchodzącej. Oczywiście za każdym razem sygnalizując dźwiękowo moje przekroczenie prędkości. Podtaczanie w trakcie poruszania się w korku jest zbyt anemiczne, jednak sprawdza się przy parkowaniu.

Hyundai Tucson plug-in 253 KM 4WD N-Line

Parkowanie Tucsonem plug-in może być łatwe, ale wymaga od nas przygotowania się. Czujniki parkowania są dobrze skalibrowane, jednak ich działanie nie przycisza multimediów, tym samym możemy je zagłuszyć. Skrzynia biegów mogłaby szybciej zmieniać kierunek jazdy, obecnie zanim to nastąpi mamy czas, aby westchnąć. Za to kamera jest precyzyjna, promień skrętu oczekiwany, a w momencie zgaszenia samochodu skrzynia biegów automatycznie przełącza bieg na „P” (parking).

Niedoskonały, ale coraz lepszy


Hyundai Tucson plug-in w testowanej wersji N-Line doposażonej o pakiet Luxury, to wydatek 255 800 PLN. Za powyższą kwotę otrzymujemy samochód z którym można się zaprzyjaźnić i to poruszając się tak po mieście, jak również pokonując znaczące odległości. Jest miłym towarzyszem w podróży dającym wszelkie argumenty, aby spędzać w nim i z nim jak najwięcej czasu. Posiada kilka niedoskonałości, ale nie są one dyskwalifikujące, a niektórzy nawet mogą ich nie zauważyć. Przeprowadzony lifting tylko poprawił ten model w ogólnym odbiorze i jeżeli szukasz samochodu o jego parametrach oraz gabarytach, a także jeśli cena nie wydaje ci się zbyt wysoka, warto sprawdzić, czy nie jest to model, który sam byś zaprojektował, jeżeli miałbyś taką możliwość.






Specyfikacja Hyundai Tucson plug-in 253 KM 4WD:
Silnik benzynowy: 1.6 T-GDI DOHC
Pojemność silnika benzynowego: 1598 cm3
Maksymalna moc silnika benzynowego: 160 KM
Maksymalna moc układu hybrydowego: 253 KM
Maksymalny moment obrotowy układu hybrydowego: 367 Nm
Pojemność baterii: 13,8 kWh
Zasięg elektryczny w cyklu miejskim WLTP: 70 - 78 km
Napęd: 4WD
Skrzynia biegów: automatyczna 6-biegowa
Prędkość maksymalna: 186 km/h
Przyspieszenie 0 –100 km/h: 8,1 sek.
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 1,2 – 1,3 l/100 km
Długość: 4520 mm
Szerokość (bez lusterek): 1865 mm
Wysokość: 1650 mm







Hyundai Tucson plug-in 253 KM 4WD N-Line

Wnętrze Hyundaia Tucsona plug-in 253 KM 4WD N-Line







Podziel się:




Sierpień 2025

Tekst i zdjęcia: Robert Lorenc

Dziękuję firmie Korea Motors z ul. Jasnogórskiej w Krakowie – Autoryzowanemu Dealerowi Hyundai – za użyczenie samochodu do testu.
Zdjęcia wykonane smartfonem vivo x200 pro.

Gwarancja niezależności testu.
Test nie był inspirowany, sponsorowany, sprawdzany oraz korygowany w jakikolwiek sposób przez firmy, czy też osoby, powiązane z testowanym produktem. Nie miały one również wpływu na jego kształt oraz formę.

Tekst pochodzi z poniższego numeru miesięcznika motoryzacyjnego:


ZOBACZ NUMER




Warte uwagi