Chowane klamki
Czas na film, również w trakcie jazdy
Istny chaos w sortowaniu
Tak wygląda fabryczna nawigacja
KONIEC GALERII
Jaecoo 7 czeka na ciebie i kiedy zauważy, że podchodzisz wysuwa klamki (po ruszeniu chowają się bezgłośnie) oraz rozkłada lusterka. System bezkluczykowy działa doskonale i wystarczy pociągnąć klamkę, aby otworzyć drzwi zakrywające próg (doskonały patent nie tylko zmniejszający szerokość progu, ale również zapobiegający pobrudzeniu sobie ubrania kiedy karoseria nie jest idealnie czysta). Kabina została zaprojektowana z gustem, użyte materiały są dobrze spasowane i niezłej jakości, jednak z jednym wyjątkiem: zastosowane plastiki sprawiają wrażenie tanich. Może takie nie są, ale na
takie wyglądają i tak odczuwa się je pod palcami, przynajmniej w testowanym egzemplarzu. Na szczęście w kabinie nie jest ich zbyt wiele.
Fotele są obszerne, wygodne, o niezłym zakresie ustawienia, co w połączeniu z regulowaną w dwóch płaszczyznach kolumną kierownicy pozwala na wybranie zadowalającej pozycji za kierownicą. Nie jest jednak idealnie. Zabrakło możliwości podniesienia siedziska w okolicy kolan (możliwe jest to tylko przy oparciu), a fotele obite czarną skórą nie posiadają wentylacji. Stąd w słoneczny i gorący dzień warto wcześniej przewietrzyć kabinę, bo ich ciepłota może spowodować znaczącą produkcję potu przez nasz organizm. Dla pasażerów tylnej kanapy wygospodarowano dużą ilość miejsca na nogi oraz nad głowami, a ona sama jest dobrze wyprofilowana i wygodna, co pozwala na komfortowe podróżowanie.
Nie odczuwamy na ciele promieni słonecznych wpadających przez szyby, klimatyzacja jest wydajna, ale sposób zmiany jej ustawień projektował chyba wróg ergonomii. Jedyna dostępna możliwość jest za pośrednictwem centralnego ekranu o przekątnej 13,2”. Jego wrażliwość na dotyk jest dyskusyjna, czasami reaguje za pierwszym razem, a kiedy indziej trzeba celować i klikać dwa, trzy razy. Mocną stroną ekranu jest rozdzielczość, co szczególnie przydatne jest w trakcie cofania oraz przy oglądaniu filmów, również w trakcie jazdy (możliwe jest ustawienie, aby po przekroczeniu 15 km/h wyłączył się, ale bądźmy szczerzy, nikt tego nie zrobi). Przy okazji, Jaecoo 7 dba abyśmy nie ominęli żadnej sceny i w momencie cofania, kiedy na ekranie pojawia się obraz z tylnej kamery, pauzuje film. Ze wszystkich posiadanych
przeze mnie formatów bezproblemowo odtwarzał filmy zapisane jako mp4, a przy plikach mkv nie udawało mu się wyświetlać napisów. Trzeba jednak mieć na względzie, iż oglądając film, na centralnym ekranie nie możemy nic zrobić. Ani zmienić temperatury, ani nawiewu. Nic, po prostu mamy ekran z filmem wideo i tyle.
Multimedia dostarczają miłych dla uszu dźwięków, przynajmniej dla moich. Nie jest to co prawda jakość filharmonii, ale potrafią umilić podróż, a w zasadzie potrafiłyby, gdyby nie sygnalizacje systemów wspomagających kierowcę, ale do nich jeszcze dojdziemy. O ile nad jakością nagłośnienia w Jaecoo popracowano, to już nad możliwością wybrania odpowiedniego albumu, czy też folderu z plikami całkowity czas pracy zamknął się w jednej minucie. Możliwości wyboru albumu w ogóle nie ma, a posegregowanie folderów jest bez ładu i składu oraz niealfabetyczne. U mnie obok 14 był 4, a następnie 15, 20, 23, 11, 9 i 5. Chaos w najczystszej postaci. Wygląda na to, że jak się zaczytało z USB, tak jest wyświetlane. Równie swawolne podejście ma do wyboru utworów i nie przeszkadza mu skakanie po wszystkich folderach. Na szczęście da się zmusić go, aby ograniczył się do jednego, ale jak tylko wyczai moment, zaraz wróci do swoich pierwotnych nawyków skakania po wszystkich.
Jaecoo 7 wyposażony został w fabryczną nawigację, i bardzo dobrze. Szkoda tylko, że posiada ona grafikę, która „trąci myszką” i ogólnie jest średnio przydatna. Wybieranie głosowe w języku polskim nie działa, wyszukiwanie adresu za pośrednictwem klawiatury, co prawda wyświetla podpowiedzi, ale korzystając z nich nie mamy możliwości dodania numeru bloku, czy też posesji. Jeżeli chcemy mieć adres w całości, to niestety, ale musimy go całego wpisać. Za to samo prowadzenie przez nawigację jest na wysokim poziomie, i co najważniejsze, robi to w języku polskim. Tym bardziej dziwi nachalność Jaecoo 7 do korzystania z Android Auto (bezprzewodowego, o stabilnym połączeniu). Każde odpalenie samochodu powoduje, że na centralnym ekranie automatycznie jest on włączany.
Przypadły mi do gustu niektóre smaczki i funkcje Jaecoo 7. Przemyślana jest dzielona konsola centralna, której dolna część pokryta jest antypoślizgowym materiałem. Duży, pojemny i klimatyzowany schowek oraz dwa manipulatory na boku fotela pasażera, którymi kierowca może zmienić kąt jego oparcia i położenie, również do nich się zaliczają. Tak samo jak schowanie tylnej wycieraczki pod spojlerem oraz zamykanie Jaecoo 7 wraz z domykaniem szyberdachu (fantastycznego) i szyb - jeżeli były otwarte - oraz zasunięciem rolety. Nie rozumiem za to idei umieszczenia z przodu gniazd USB (są dwa: tradycyjne do przesyłania danych oraz typu „c” do ładowania), które znalazły się na wysokości prawej nogi kierowcy oraz skierowane zostały w jego stronę. Posiadając większe niż standardowych rozmiarów USB można bezwiednie wypinać je z gniazda. Zabrakło również dedykowanego schowka na okulary.
Z Jaecoo 7 można się polubić, ale pod warunkiem że dostosujemy swoje zapędy za kierownicą do niego. Tryb Eco jest idealny dla tych wszystkich, dla których leniwiec jest doskonałym synonimem spieszenia się. Tryb pozwala na poruszanie się, nawet płynne i nie będąc narażonym na wyprzedzanie przez osoby poruszające się wózkami inwalidzkimi, ale czas reakcji na naciśnięcie pedału gazu (z dużym opóźnieniem) oraz konieczny nacisk na niego (bardzo duży) nie daje satysfakcji z jazdy. Co gorsza jest to podstawowy tryb jazdy i na nim zawsze Jaecoo 7 jest odpalane. Tryb Normal przynosi zgoła odmienne doznania. Dalej wyczuwalne jest opóźnienie, ale staje się ono akceptowalne, a pedału gazu nie trzeba już używać w pełnym zakresie, aby samochód wykazywał ochotę do przyspieszania. Tryb Sport nie przynosi ze sobą wyraźnie odczuwalnych zmian w zachowaniu Jaecoo 7, i to przy ustawieniu wspomagania układu kierowniczego w zależności od trybu jazdy. Jego dynamika pozwala na sprawne poruszanie się i energiczne włączanie do ruchu, jednak ma się wrażenie, że mogłaby być większa. Jakby coś blokowało przekazanie całego momentu obrotowego na koła. Oczywiście z uzyskaniem i utrzymaniem prędkości autostradowej nie ma żadnego problemu, a wszystko to przy średnim zapotrzebowaniu na paliwo w trakcie testu (nie nastawionego na oszczędzanie benzyny) wynoszącym 10,7 l/100 km.
Bez względu na tryb jazdy wspomaganie układu kierowniczego jest bardzo mocne przy niskich prędkościach i dające wystarczającą ilość informacji kierowcy o drodze przy wyższych. Pedał hamulca ma spodziewany poskok, a skuteczność wytracania prędkości nie budzi jakichkolwiek zastrzeżeń. Silnik jest dobrze wyciszony i nawet na wysokich obrotach do kabiny nie docierają ponadnormatywne jego dźwięki. Przy okazji posiada miły dla uszu gang, któremu bliżej do basowego brzmienia, nie mylić ze sportowym. Jaecoo 7 jest stabilne w prowadzeniu i nawet na krętych drogach nie ma tendencji do bujania kabiną. Zestrojenie zawieszenia powoduje, iż przy miejskich prędkościach wyczuwamy dziury, natomiast przy wyższych, kiedy ustawicznie zmieniamy kierunek jazdy z prawego w lewy i na odwrót, pożądana byłaby jego większa twardość. Ot nie dogodzisz, ale tak to już jest. Przy prędkościach autostradowych w kabinie nie jest ponadnormatywnie głośno, ale aby porozmawiać z pasażerami tylnej kanapy trzeba „podnieść głos”, bo inaczej nic nie usłyszą.
Każdy kto lubi prowadzić jedną ręką, a drugą trzymać na lewarku skrzyni biegów, w Jaecoo 7 powinien być maksymalnie czujny, gdyż nawet przy lekko mocniejszym hamowaniu można bezwiednie zmienić bieg. Co prawda „R” (wsteczny) nam nie wskoczy, ale „N” (neutralny) nie będzie miał oporów. Powodem jest lekko chodzący lewarek skrzyni biegów. Zdziwiła mnie również sygnalizacja migaczy, która dostosowana jest do głośności w kabinie. Im jest w niej głośniej, tym głośniejsza jest sygnalizacja migaczy.
Rozczarowała mnie współpraca skrzyni biegów z napędem, i to na kilku płaszczyznach. W momencie gwałtownego naciśnięcia pedału gazu, bez względu na tryb, w którym się poruszamy, wyraźnie odczuwalne jest opóźnienie zanim koła zaczynają się szybciej kręcić. Zmiana kierunku jazdy również nie następuje płynnie i koniecznie trzeba się zatrzymać (jak przy znaku „stop”), aby zamiast „N”, skrzynia miała ochotę przyjąć bieg „R”. Nawet ruszanie, czy to do przodu czy też tyłu, odbywa się z zauważalnym opóźnieniem względem naciśnięcia pedału gazu. Za to po zgaszeniu Jaecoo 7 nie musimy pamiętać, aby przestawić skrzynię na „P” (parking), zrobi to sama i dodatkowo zaciągnięty zostanie hamulec ręczny.
Ustawiając wszystkie systemy monitorujące i karcące kierowcę na „maksymalną opiekę” oraz poruszając się rygorystycznie względem przepisów, to i tak znajdą one powód, żeby co po chwilę pikać. Dlaczego? Nie mam pojęcia, tym bardziej że przy mojej pozycji za kierownicą panel z czujnikami monitorującymi moje zainteresowanie jazdą zasłaniał akurat tą część ekranu, na której wyświetlane były komunikaty w formie tekstowej (niektóre). Na szczęście da się ich zaangażowanie w naszą jazdę ustawić na tyle, żeby nie odbywała się ona przy ciągłym akompaniamencie pisków i pojękiwań.
System informujący o ruszeniu pojazdu przed nami jest tak wrażliwy, że wystarczy iż przesunie się on o centymetr, a już reaguje sygnalizacją. W jakim zakresie działa system utrzymania Jaecoo 7 w pasie jezdni nie mam pojęcia, gdyż w tych samych warunkach raz skrupulatnie pracował, a innym razem „smacznie spał”. Jednak jeżeli już działa, to nie odbija samochodu od linii, a przykleja do niej i prowadzi wzdłuż niej. Trzeba wykazać się mocną determinacją, aby pozwolił nam się od niej odkleić. Najlepiej działającym systemem jest monitorujący martwe pole. Nie tylko w odpowiednim momencie włącza sygnalizację, ale robi to również na postoju. Przy czym nie ogranicza się tylko do poinformowania kierowcy, ale także pasażerowie tylnej kanapy otrzymują odpowiedni komunikat, aby nie wysiadali z samochodu, bo nadjeżdża inny pojazd. Podtaczanie w Jaecoo 7 jest symboliczne i praktycznie nie pozwala nawet na rozpoczęcie jazdy.
Osobny akapit należy się systemowi start-stop. Ma on różne fazy pracy, od leniuszka do przodownika pracy, wszystko zależy od stopnia zagrzania silnika oraz trybu, w którym się poruszamy. Jednak zawsze włącza silnik ze znacznym opóźnieniem, co znacznie utrudnia próbę szybkiego włączenia się do ruchu. Jego działanie powoduje jeszcze jedną niechcianą zmianę: klimatyzacja staje się mniej wydajna i słabiej chłodzi. Na szczęście da się go wyłączyć (po każdym odpaleniu Jaecoo 7 jest aktywny), ale wymaga to poznania „wiedzy tajemnej”, gdyż przycisk został ukryty. Chcąc wyłączyć system start-stop należy przejechać palcem od górnej krawędzi centralnego ekranu ku dołowi, jednak zaczynając bliżej lewej krawędzi, bo od prawej pojawią się powiadomienia. A następnie z rozwiniętego menu wybrać odpowiednią ikonę.
Jaecoo 7 (koszt testowanego egzemplarza to 139 900 PLN) jest jak Wojciech Szczęsny. Dla tych, którzy nie wiedzą kto to jest, jego krótka notatka biograficzna. To bramkarz uznanych europejskich drużyn w piłce nożnej oraz reprezentacji Polski, który skończył karierę. Jednak po kilku miesiącach sportowej emerytury wpłynęła do niego oferta gry z FC Barcelona, z której skorzystał. Znaczna część ekspertów sądziła, że będzie on półproduktem oraz uzupełnieniem składu, aniżeli jego kluczową postacią. Jak pokazał czas, mylili się i znacząco przyczynił się on do sukcesów klubu w sezonie 2024/25 (mistrzostwo kraju, zdobycie Pucharu Króla oraz Superpucharu Hiszpanii).
Z mojej perspektywy, producent Jaecoo 7 doskonale postąpił wybierając Wojciecha Szczęsnego do zareklamowania tego modelu. Na początku mojej przygody z nim, całkowicie nie potrafiłem się odnaleźć (przy ustawieniu systemów na maksymalne działanie), identycznie jak Szczęsny w Barcelonie. Jednak w miarę pokonywania kolejnych kilometrów, poznawaliśmy się coraz lepiej, a ja coraz trafniej potrafiłem ocenić co należy zmienić, aby każda kolejna podróż była coraz bliższa moim oczekiwaniom. W końcu nastał ten moment i „dotarliśmy się”, tak samo jak Szczęsny do wymagań trenera oraz klubu. Od tej chwili stanowiliśmy tandem, może nie idealny, ale taki, który potrafi ze sobą współpracować i bardziej koić nerwy niż je nadwyrężać.
Specyfikacja Jaecoo 7:
Silnik: benzynowy 1.6 TDGT
Pojemność silnika: 1598 cm3
Maksymalna moc silnika: 147 KM
Maksymalny moment obrotowy: 275 Nm
Napęd: na oś przednią
Skrzynia biegów: automatyczna dwusprzęgłowa DCT7
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 10,3 sek.
Zużycie paliwa: 7,0 l/100 km (cykl mieszany)
Emisja CO2: 159 g/km (cykl mieszany)
Kąt natarcia: 21°
Kąt zejścia: 29°
Pojemność bagażnika: 564 – 1349l
Masa własna: 1524 kg
Długość: 4500 mm
Szerokość: 1865 mm
Wysokość: 1680 mm
Wnętrze Jaecoo 7 Urban