Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

logo kdk.pl
Testy Tech Historia Prawo Felietony Inspiracje ikona szukaj
Testy Tech Historia Prawo Felietony Ekomoto Inspiracje KATALOG FIRM Cennik logo KATALOG dla kierowców SZUKAJ






Test

Toyota Land Cruiser 2.8 D-4D Executive - Guliwer


Robert Lorenc


Toyota Land Cruiser 2.8 D-4D Executive

Modele terenowe są coraz rzadziej spotykane w salonach dealerskich. Nie dziwi zatem, iż Toyota Land Cruiser i jej możliwości terenowe spotkały się z zachwytami testujących. Tylko ilu kierowców mieszka na „środku niczego”? No właśnie. Czas zatem na test, który odpowie na pytanie, jak sprawuje się ten model w normalnym, czyli miejsko-drogowym ruchu. Oczywiście zjedziemy również z asfaltu, ale bardziej dla uzupełnienia testu, a nie żeby robić próby terenowe.



Z zewnątrz Toyota Land Cruiser swoją wielkością robi wrażenie, obojętnie gdzie się ją zaparkuje. Naturalne zatem wydaje się, że w środku zostało wygospodarowane bardzo dużo miejsca, a tak nie jest. O ile stojąc przy niej czułem się jak Lilliput, to już we wnętrzu bliżej było mi do mieszkańca Brobdingnag, a nie należę do gigantów, bardziej do średniej krajowej, tak pod względem wzrostu, jak również postury.

W powszechnej opinii samochody, których naturalnym środowiskiem są bezdroża, nie oferują w kabinie komfortu porównywalnego z limuzynami. Być może




inne modele, ale z pewnością nie należy do nich Land Cruiser. Jego wnętrze nie tylko zostało dopracowane względem zastosowanych materiałów, jakości wykonania, ale przede wszystkim oferuje komfort oraz rozwiązania, których mógłby pozazdrościć niejeden „samochód prezesa”. Uwzględniając gabaryty zewnętrzne spodziewałem się większej przestrzeni w kabinie – nie dotyczy miejsca nad głową – jednakże to jedyny względem niej zarzut. Inżynierowie maksymalnie ułatwili zajęcie miejsca za kierownicą, i nie mam tutaj na myśli stopnia oraz uchwytu, a funkcji odsuwania i przysuwania foteli (tak, nie ma tutaj literówki, fotel pasażera również posiada tę funkcję) oraz kolumny kierownicy (regulowanej elektrycznie). Fotele są odpowiednich rozmiarów, zapewniają dobre trzymanie boczne, ich twardość jest optymalna, a ten kierowcy posiada regulację we wszystkich możliwych płaszczyznach, wraz z wysuwanym odcinkiem w okolicach kolan. Doskonale. Nie inaczej jest z tyłu. Miejsca jest dużo, ale nie ponadnormatywnie. Kanapa jest wygodna i dobrze wyprofilowana, a komfort przebywania na niej podnosi regulowany kąt oparcia, trzystopniowe podgrzewanie oraz wentylowanie (skrajnych miejsc). Siedzi się dosyć wysoko, co pozwala na kontrolowanie pracy kierowcy. Zabrakło mi funkcji przesuwania kanapy. Niby to drobiazg, ale z jakichś względów bardzo mi tego w Land Cruiserze brakowało. Przemyślany jest również dostęp do bagażnika o sporych gabarytach. Jeżeli nie ma takiej potrzeby, to nie musimy otwierać klapy, gdyż okno w niej otwiera się niezależnie.

Rewelacyjnie, że Toyota nie porzuciła fizycznych przycisków i za ich pośrednictwem możemy dokonać wszelkich czynności związanych z zapewnieniem sobie najbardziej komfortowej temperatury. Nie zabrakło również fizycznego potencjometru głośności. Brawo. Centralny ekran (12,3 cala) posiada wysoką rozdzielczość, jest optymalnych rozmiarów i dobrze reaguje na dotyk, ze spodziewaną czułością oraz szybkością. Jedyne co bym poprawił, to delikatnie skierowałbym go w stronę kierowcy (obecnie jest praktycznie równolegle z centralną konsolą), bo dla pełnej czytelności bezwiednie skręcałem ciało, aby patrzeć wprost na niego. Oczywiście znalazłbym również miejsce na schowek na okulary, gdyż aby w tak dużej kabinie nie wygospodarować na niego miejsca, jest niezrozumiałe. Powiększyłbym również schowek przed pasażerem, bo obecny jest niewielkiej wielkości. Za to ten w podłokietniku konsoli centralnej nie tylko potrafi dużo pomieścić, ale również posiada wydajną wentylację oraz chłodzenie. Troszeczkę dopracowałbym odsuwanie i przysuwanie foteli, szczególnie kierowcy. O ile nie przeszkadza mi, że odsuwa się on po




zgaszeniu Land Cruisera, to byłoby zdecydowanie wygodniej jakby przysuwał się po zamknięciu drzwi, a nie dopiero po włączeniu stacyjki. Za to multimedia dostarczają do uszu przyjemne dźwięki, przy których można się zrelaksować, a kiedy stoimy (koniecznie na biegu „P”) możemy oglądnąć na centralnym wyświetlaczu filmy. Ale z jednym zastrzeżeniem. Mnie udało się uruchomić (z dźwiękiem) tylko te zapisane jako pliki mp4.

Chyba mam coś z wymową i muszę iść do logopedy, bo nie zawsze byłem w stanie dogadać się za pośrednictwem komend głosowych. O ile „hey Toyota” zawsze działało, to następne kroki były loterią, szczególnie przy wyborze celu w nawigacji. Raz wszystko szło zgodnie z planem, innym razem – nakazując wyszukanie tego samego adresu – nie był w stanie go znaleźć. Kiedy indziej wyszukiwanie ograniczał tylko do punktów POI (stacje, hotele, parkingi, itp., itd.). Loteria jak z pociągami PKP kiedy próbujemy oszacować z jakim opóźnieniem przyjadą. Alternatywnym rozwiązaniem jest korzystanie z bezprzewodowego Android Auto, tym bardziej iż działa stabilnie.

Poziomy trzystopniowego podgrzewania oraz wentylacji foteli zostały dobrze dobrane. Na najniższym ciepło – czy też chłodne powietrze – muska nasze ciało, a na najwyższym jakby uznawało, że założyliśmy mokre ubranie i w najkrótszym możliwym czasie chciało je osuszyć. Land Cruiser zapamiętuje również nasze wybory i na jakim stopniu ogrzewania, czy też wentylacji go zgasimy, na takim samym będzie ono po odpaleniu.

Zamiast tradycyjnego lusterka wewnętrznego Land Cruiser posiada cyfrowe, które skalibrowane jest w taki sposób (przy pozycji mającej pokazywać obszar najbliższy jego tyłowi), że kierowcy stojącemu za nami w korku możemy zajrzeć w oczy, bo obraz zaczyna się od przedniej szyby jego samochodu. Na plus cyfrowego lusterka należy zapisać rozdzielczość oraz szeroką i automatyczną regulację jasności. Tym samym w nocy nie razi, a w dzień wyświetla wystarczającą liczbę szczegółów.

Toyota Land Cruiser 2.8 D-4D Executive

Do przodu Land Cruiserem możemy poruszać się niespotykaną w innych modelach liczbą trybów. Większość z nich jest do jazdy w trudnym terenie, więc zajmiemy się tylko tymi drogowymi, a jest ich trzy: Eco, Normal i Sport. Pomiędzy dwoma pierwszymi różnice są subiektywnie niezauważalne. Wspomaganie układu kierowniczego jest takie samo i bardzo duże, szczególnie przy niskich prędkościach, kiedy to praktycznie bezwysiłkowo obracamy kierownicą. Na szczęście utwardza się liniowo w miarę nabierania prędkości do akceptowalnej wartości pozwalającej na czucie drogi i samochodu. Reakcja napędu na naciśnięcie pedału gazu jest z delikatnym opóźnieniem, które nie denerwuje, natomiast kiedy go niedotykamy Land Cruiser żegluje (efekt jakbyśmy w samochodzie z manualną skrzynią biegów wcisnęli sprzęgło). Skrzynia biegów nie pracuje aksamitnie i czujemy zmianę przełożeń, aczkolwiek nie wpływa to na komfort jazdy. Tryb Sport zmienia delikatnie charakterystykę skrzyni biegów, która wtedy pozwala silnikowi wkręcać się na wyższe obroty. Co ciekawe, nie zmienia on dynamiki przyspieszenia. Utwardza się również układ kierowniczy i to dosyć radykalnie, co odczuwalne jest już przy niskich prędkościach.

Spodobał mi się gang silnika, który jakby obiecuje, że poradzi sobie w każdych warunkach, i praktycznie tak jest. Bardzo dobrze współgra on z charakterem Land Cruisera. Dynamika przyspieszenia, jak na tak duży samochód jest zadziwiająca, co w połączeniu ze spalaniem (średnia w trakcie testu nie nastawionego na oszczędzanie paliwa wyszła 11,1 l/100 km) spowodowało, że wielokrotnie sprawdzałem i pomiary, i przyspieszenie. Mając na względzie wysokość Land Cruisera przygotowany byłem na znaczne przechyły kabiny, szczególnie przy prędkościach autostradowych, jak również w trakcie pokonywania krętych odcinków. Co zadziwiające, nic takiego nie ma miejsca. Boczny wiatr, jazda serpentynami, a nawet pełna kabina ludzi nie są w stanie wyprowadzić go z równowagi. Pomimo że opływowość Land Cruisera zbliżona jest do lodówki, to nawet przy prędkości autostradowej – którą osiąga bez „słowa sprzeciwu” – do kabiny nie dochodzą ponadnormatywne szumy, a nawet jest ciszej niż pierwotnie zakładałem. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć: wysokie, autostradowe prędkości nie są dla niego naturalnym środowiskiem. Oczywiście jedzie bez sprzeciwu, ale podskórnie wyczuwa się, że wolałaby być gdzie indziej. Land Cruiser to bardzo przyjazny w prowadzeniu model, który doskonale współgra z kierowcą.

Hamulce acz skuteczne, to posiadają delikatny efekt bezwładności (przynajmniej testowany egzemplarz). O ile poskok pedału hamulca jest spodziewany, to po wyczuciu oporu pod stopą oczekujemy, iż przy mocniejszym jego naciśnięciu, zaczniemy hamować. Niestety tak się nie dzieje i następuje chwilowy bezwład, dopiero po nim Land Cruiser zaczyna zwalniać.





Toyota przyłożyła się do działania systemów wspomagających, monitorujących oraz strofujących kierowcę i to na tyle, że ani przez moment nie miałem ochoty szukać gdzie się je wyłącza. O ile system sczytujący znaki jest tytanem pracy, to działanie pozostałych systemów jest nieangażujące, a tym samym nie przeszkadzają one w prowadzeniu. Ich sygnalizacja jest stonowana, słyszalna, ale jakby w tle. System monitorowania martwego pola działa z wyczuciem i w odpowiednim momencie włącza sygnalizację. Gdy toczymy się za innym samochodem, ale nie naciskamy na pedału gazu, to kiedy on zacznie zwalniać, Land Cruiser automatycznie także zacznie podhamowywanie równocześnie zapalając światła stopu.

Światła zewnętrzne dają bardzo dobre pokrycie powierzchni i doskonale rozjaśniają ciemność, jednak nie w pełni ufałbym ich automatycznemu przełączaniu się pomiędzy mijania, a drogowymi. Przynajmniej w testowanym egzemplarzu. Niestety zdarzało się, iż nie zauważał on jadącego z naprzeciwka samochodu i nie przełączał świateł na mijania.

Inżynierowie mocno starali się ułatwić parkowanie Land Cruiserem. Niestety nie wszystko im się udało. Obniżające się przy cofaniu lusterka zewnętrzne są znacznym ułatwieniem. Tak samo spryskiwacz tylnej kamery, która rejestruje obraz o dobrej jakości i zajmuje on prawie cały centralny ekran. Gorzej poszło im z soczewką kamery. Ma tak szeroki kąt, a co za tym idzie obejmuje tak duży obszar, że starając się zaparkować na jednym z dwóch dostępnych obok siebie miejsc parkingowych, nie byłem w stanie, bo cały czas na ekranie widziałem małe miejsce w które powinienem się zmieścić, a obok niego samochody. Dodatkowo, cofając nie przyciszają się media, tym samym słuchając głośno muzyki - a sprzęt pozwala na to - nie słychać sygnalizacji czujników cofania. Co ciekawe, kiedy reaguje system zapobiegający najechaniu przez nas na poprzedzający pojazd, grzecznie przyciszają się media.

Toyota Land Cruiser jest zaskakującym modelem, który nie tylko posiada duże właściwości terenowe – to nie moja opinia, a osób które testowały go w tych warunkach – ale doskonale radzi sobie na drogach asfaltowych. Zapewnia komfort, który znacznie przewyższył moje oczekiwania, a drogi szutrowe i te będące w budowie, tylko wzbudzają jego apetyt na pokonywanie kolejnych kilometrów. I to na tyle, że bardziej musiałem uważać na infrastrukturę flory obok i nad nim, czy jest wystarczająco dla nas miejsca, aniżeli na podłoże, po którym się poruszaliśmy. Ma w sobie kilka sprzeczności (gabaryty zewnętrzne w stosunku do wygospodarowanego miejsca w kabinie), dzięki którym raz czułem się jak Lilliput, a innym razem jak Guliwer, czy też mieszkaniec Brobdingnag (to fikcyjna kraina, do której przybywa Guliwer - w oryginalnym, angielskim zapisie: Gulliver - w drugiej części swoich przygód. Zamieszkują ją giganci, których wzrost sięga ponad 18 metrów - 60 stóp). Nawet ma to swój urok. Oczywiście nie twierdzę, że każdy potrzebuje takiego modelu (tym bardziej, że w testowanej wersji został wyceniony na 447 800 PLN), bo chociażby parkowanie w publicznej przestrzeni oraz jazda nim miejskimi uliczkami jest wymagająca, ale życzę aby każdego z nas było stać na taki model. I niech wtedy podejmie decyzję.






Specyfikacja Toyoty Land Cruiser:
Pojemność silnika: 2755 cm3
Maksymalna moc: 205 KM
Maksymalny moment obrotowy: 500 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna
Prędkość maksymalna: 170 km/h
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 10,6 l/100 km
Emisja CO2: 278 g/km
Kąt natarcia: 32°
Kąt rampowy: 25°
Kąt zejścia: 17°
Maksymalny przechył boczny: 44°
Prześwit: 215,3 mm
Rozstaw osi: 2850 mm
Długość: 4925 mm
Szerokość: 1980 mm
Wysokość: 1935 mm







Toyota Land Cruiser 2.8 D-4D Executive

Wnętrze Toyoty Land Cruiser 2.8 D-4D Executive







Podziel się:




Czerwiec 2025

Tekst i zdjęcia: Robert Lorenc

Dziękuję firmie Anwa z Krakowa – Autoryzowanemu Dealerowi Toyoty – za użyczenie samochodu do testu.
Zdjęcia wykonane smartfonem nubia Focus Pro 5G.

Gwarancja niezależności testu.
Test nie był inspirowany, sponsorowany, sprawdzany oraz korygowany w jakikolwiek sposób przez firmy, czy też osoby, powiązane z testowanym produktem. Nie miały one również wpływu na jego kształt oraz formę.

Tekst pochodzi z poniższego numeru miesięcznika motoryzacyjnego:


ZOBACZ NUMER




Warte uwagi