Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

logo kdk.pl
Testy Tech Historia Prawo Felietony Inspiracje ikona szukaj
Testy Tech Historia Prawo Felietony Ekomoto Inspiracje KATALOG FIRM Cennik logo KATALOG dla kierowców SZUKAJ






Test

Opel Grandland Hybrid 145 KM eDCT6 - Czego bym o nim nie napisał, miałbym rację


Robert Lorenc


Opel Grandland Hybrid 145 KM eDCT6 GS

Trzeba przyznać, że Opel przyłożył się projektując Grandlanda Hybrid obecnej generacji. Niejako przy okazji, a może specjalnie, wypuścił na rynek model, o którym można napisać prawie wszystko, i będzie to zgodne z prawdą. Uzależnione jest to od indywidualnych preferencji.



Pierwsza randka, czyli zapoznanie


Dzięki drzwiom zakrywającym progi, projektanci Opla Grandland Hybrid zadbali o czystość naszego ubioru i to nawet w momencie kiedy jego karoseria jest zabrudzona. Dostęp bezkluczykowy działa bez zastrzeżeń, a kabina sprawia pozytywne wrażenie. Nie tylko została zmyślanie zaprojektowana, ale również użyto w niej materiałów, które dobrze wyglądają i - w przeważającej ilości - są miłe w dotyku. Opel nie zapomniał również o „smaczkach”. Ładowarka indukcyjna (działa dobrze i nie nagrzewa smartfona) osłonięta została mlecznym tworzywem, które nie tylko może mienić się różnymi kolorami, ale również pozwala na obserwowanie ładującego się telefonu. Zamknięcie schowka w przedniej części konsoli centralnej zostało pokryte materiałem przypominającym w dotyku bardzo drobny sztruks, ale bez charakterystycznych dla niego prążków. Gniazda pasów bezpieczeństwa z zewnątrz zostały pokryte tkaniną, schowek w podłokietniku (podświetlany i nadzwyczaj pojemny z przesuwną półeczką) otwierany jest na boki, spód półeczki (całkiem sporej) znajdującej się w dolnej części konsoli centralnej




został pokryty materiałem antypoślizgowym, a dla kierowców korzystających z okularów wygospodarowano miejsce na dedykowany dla nich schowek. Spodobał mi się ten sposób zaprojektowania kabiny.

Centralny ekran zajmuje znaczną część deski. Dobrze reaguje na dotyk, ma wystarczającą rozdzielczość, czytelne ikony, ale jego menu jest nielogiczne i trzeba się go nauczyć na pamięć, jak wzoru matematycznego. Być może to moja wina, nie wykluczam tego, ale przez wszystkie dni testu nie korzystałem z niego, a walczyłem o wprowadzenie zmian. Słuchając muzyki z USB (o niezłym brzmieniu rozchodzącym się po kabinie, potrafiącym znacznie uprzyjemnić jazdę) nie wiedząc czemu, zamiast odtwarzać wszystkie zapisane w folderze pliki muzyczne, multimedia skakały pomiędzy albumami i folderami. Nielogicznie również zmienia się utwory za pośrednictwem przycisków na kierownicy – do góry to kolejny. Przy wielkości ekranu rozczarowująca jest także powierzchnia przeznaczona na wyświetlanie obrazu z tylnej kamery, zajmuje on niecałą połowę. To niewykorzystany potencjał, a sytuacji nie ratuje jakość obrazu, która jest wystarczająca (z aktywnymi liniami reagującymi na ruch kierownicy). Dodatkowo, przy mojej pozycji, wieniec kierownicy (dla mnie, mógłby być trochę grubszy, a obecny jest w dolnym zakresie akceptowalnego przeze mnie komfortu) zasłaniał umiejscowione po lewej stronie przyciski funkcyjne na centralnym ekranie. Ergonomię użytkowania Grandlanda Hybrid ratuje fizyczny potencjometr głośności oraz fizyczne dźwigienki do ustawienia temperatury i prędkości nawiewu.

Sparowanie smartfona z samochodem jest błyskawiczne, a jakość połączeń telefonicznych stoi na wysokim poziomie. Niestety Android Auto (bezprzewodowy, działający sprawnie i stabilnie) jest nachalny. Przy każdym odpaleniu Grandlanda Hybrid stawia się na pierwszym planie. Jedyna opcja aby tego nie robił, to ograniczenie do połączenia Bluetooth smartfona z samochodem. Jednak równocześnie likwidujemy sobie możliwość słuchania muzyki dostarczanej z telefonu. Na plus należy zaliczyć, iż w stosunku do innych nośników, różnica w jakości dostarczanych dźwięków nie jest słyszalna, ale tego typu połączenie nie pozwala na zmianę utworów za pośrednictwem pokładowych systemów Grandlanda Hybrid, a jedynie w smartfonie. Fabryczna nawigacja zna drogi, które jeszcze




są w budowie. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że wytycza po nich trasę. Tak na przykład znalazła łącznik północnej obwodnicy Krakowa, który jeszcze nie istnieje.

Przednie fotele są doskonałe i nie jestem sobie w stanie wyobrazić (nawet wspomagając się zasobami internetu) takiego schorzenia, które sprawiłoby iż niemożliwe stałoby się znalezienie wygodnej pozycji. Ich objętość jest optymalna, tak samo jak twardość, a liczba możliwych regulacji praktycznie niemożliwa do rozbudowania. Oprócz standardowej regulacji oparcia, możemy podnieść lub opuścić fotel, wyregulować jego kształt w odcinku lędźwiowym, a dodatkowo wydłużyć siedzisko i podnieść je lub opuścić, i to elektrycznie. Co warte podkreślenia, fotel pasażera posiada identyczną możliwość regulacji. Bajka.

Podgrzewanie foteli najprawdopodobniej projektowała osoba, która postawiła sobie za cel jeżdżenie w samej bieliźnie, i to w największe mrozy. Nawet na najsłabszym ustawieniu grzeją tak, jakby chciały pozostawić nam w pamięci temperatury dostępne tylko w upalne lato.

Tylna kanapa jest dobrze wyprofilowana, a pasażerowie mają dużą ilość miejsca, nie tylko na nogi ale również nad głową. Producent wygospodarował dla nich także dwa miejsca na kubki (w podłokietniku), mini schowek, gniazdo zapalniczki oraz dwa USB typu „c” (w konsoli centralnej).

Opel Grandland Hybrid 145 KM eDCT6 GS

Bagażnik z powodzeniem pomieści nie tylko najpotrzebniejsze przedmioty na wyjazd, ale również te mogące wywołać kłótnię przy pakowaniu. Jest obszerny, funkcjonalny i posiada obniżaną podłogę.

Jedziemy


Opierając się tylko na suchych danych ze specyfikacji, można doznać rozczarowania. Grandland Hybrid wyposażony został w sześciobiegową automatyczną skrzynię biegów oraz trzycylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1,2 litra, który w połączeniu z silnikiem elektrycznym, generuje 145 KM. To nie są dane, które przyprawiają o dreszczyk emocji, bardziej podnoszą brew ze zdziwienia. I ta brew w trakcie pierwszej jazdy nie opada, ale powód tego jest zgoła odmienny. Wrażenia i subiektywne odczucia zupełnie nie korelują z danymi technicznymi modelu.

Grandlandem Hybrid do przodu możemy poruszać się jednym z trzech trybów: Eco, Normal lub Sport. Co istotne, różnice pomiędzy nimi nie są psychologiczne, a odczuwalne w prowadzeniu. Eco oferuje opóźnioną oraz stonowaną reakcję na naciśnięcie pedału gazu, a równocześnie przyspieszenie jest majestatyczne, wręcz – w stosunku do pozostałych trybów - mułowate. Normal, to najlepszy kompan do codziennej jazdy. Reakcja napędu na pedał gazu jest sensowna, a przyspieszenie odczuwalnie lepsze. Nie zmienia się za to wspomaganie układu kierowniczego, które przy prędkościach parkingowych jest bardzo duże (mam wrażenie, że chomik nie zmęczyłby się manewrowaniem), a wraz ze wzrostem prędkości, zmniejsza się liniowo aby finalnie zaoferować sensowną wartość – czujemy kontrolę nad pojazdem i dostajemy wystarczającą ilość danych o drodze. W trybie Sport wyraźnie utwardza się układ kierowniczy (przy prędkościach parkingowych jest taki sam jak w pozostałych trybach), podhamowywanie jest bardziej odczuwalne, a napęd dostaje dodatkowego wigoru (najbardziej zauważalne jest to w momencie kiedy nie zmieniamy nacisku na pedale gazu, a przełączymy z Normal na Sport, zaczynamy wtedy przyspieszać pomimo iż dotychczas utrzymywaliśmy prędkość). Subiektywnie wydaje się również, że przyspieszenie jest większe i bardziej efektywne niż w Normal. Bez względu na tryb jazdy nie zmienia się poskok pedału hamulca, efektywność hamowania oraz charakterystyka zawieszenia (jest zestrojone stosunkowo twardo, ale z pozostawieniem sporego elementu komfortu, który niweluje niepewność o stan naszych wnętrzności w trakcie pokonywania nierówności asfaltu). Grandland Hybrid przyspiesza sprawnie i zdecydowanie lepiej niż wynikałoby to z jego specyfikacji. Nie ma problemu z osiągnięciem oraz utrzymaniem prędkości autostradowej. Gang silnika może się podobać, nawet przy maksymalnie wciśniętym pedale gazu. Zbliżony jest on do tonów basowych i w żadnym zakresie obrotów nie przeradza się w grzechot, który jeszcze jakiś czas temu charakteryzował silniki trzycylindrowe. Nawet przy prędkościach autostradowych w kabinie panuje przyjemna cisza, wymieszana jedynie z szumem (niezbyt głośnym i natarczywym) powietrza opływającego karoserię. Podtaczanie Grandlanda Hybrid działa na dwa sposoby: jeżeli korzystamy z zasobów energii zgromadzonych w baterii trakcyjnej - praktycznie nie istnieje, natomiast kiedy pracuje silnik spalinowy – jest efektywne i pozwala na majestatyczne toczenie się w korku oraz po płaskim placu. Jednak zaparkowanie tyłem, jadąc pod górę z koniecznością wjechania na chodnik, przerasta go i konieczne jest użycie gazu. Grandland Hybrid jak na swoje gabaryty jest zadziwiająco zwrotny, co w połączeniu ze wskazaniami czujników parkowania (są delikatnie nadwrażliwe i sygnalizują obecność obiektu już w znacznej odległości od niego) sprawia, że parkowanie jest praktycznie bezemocjonalne. Całość uzupełniają doskonałe światła (z funkcją doświetlania zakrętów), które sprawiają, że nawet w największych ciemnościach nie czujemy się jak spokrewnieni z kretami (są prawie ślepe). Niestety w nocy, tak ekran przed kierowcą, jak również listwy oświetlenia ambientowego odbijają się w szybach drzwi. Absorbuje to naszą uwagę. Trochę mniej w mieście.





Pozytywnie zaskoczyło mnie zapotrzebowanie na paliwo Grandlanda Hybrid, i to w trakcie testu nie nastawionego na oszczędzanie benzyny. Spalanie było zbliżone – acz wyższe – do deklarowanych w specyfikacji i zamknęło się w zakresie 5,8 – 6,9 l/100 km.

Praca systemów strofujących i wspomagających kierowcę dla jednych będzie bliska ideałowi, a inni stwierdzą iż nie działają i są zepsute. Wszystko zależy od osobistych preferencji względem nich. Mi sposób ich działania bardzo się spodobał. Oczywiście system monitorujący znaki próbuje konkurować z sekundnikiem, ale nie tylko jego dźwiękową sygnalizację można wyłączyć, to również jest ona na tyle cicha, że pasażer może w ogóle jej nie usłyszeć, i to nie dzięki głośno grającym multimediom. System utrzymania pojazdu w osi jezdni pozwala prowadzić samochód w sposób jaki lubimy, nie ingerując w każdy nasz ruch. Wszystko to sprawia, że Grandlanda Hybrid kieruje się z pełnym przeświadczeniem, iż to my to robimy, mając władzę oraz kontrolę nad samochodem, i to w sposób jaki lubimy, a nie ten nakazany przez systemy i algorytmy. To oczyszczające doznanie.

Pisz co chcesz, masz rację


Opel Grandland Hybrid jest modelem, który w zależności od preferencji kierowcy, może zostać uznany niemal za ideał lub niedopracowany. Co istotne, obie opinie będą właściwe. Wszystko zależy od tego, na co położy się nacisk. Jeżeli najważniejszymi cechami mają być wygodne fotele, sprawne i przewidywalne przemieszczanie się, czyli wszystkie elementy jazdy, to Grandland Hybrid jest bliski ideałowi. Kiedy jednak elektroniczne umilacze (multimedia, nawigacja) nie są jedynie didaskaliami, to można poczuć rozczarowanie. Na szczęście to elementy, które można stosunkowo łatwo poprawić, poprzez aktualizację systemu. Oby tylko producent zechciał to zrobić, gdyż Grandland Hybrid (wyceniony w testowanej wersji na 162 800 PLN) ma duży potencjał i szkoda żeby został on zmarnowany takimi niedociągnięciami.






Specyfikacja Opla Grandland Hybrid 145 KM eDCT6:
Pojemność silnika spalinowego: 1199 cm3
Liczba cylindrów: 3
Silnik elektryczny: 0,4 kW
Maksymalna moc: 145 KM
Maksymalny moment obrotowy silnika: 230 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna 6-biegów
Prędkość maksymalna: 202 km/h
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 5,5 – 5,6 l/100 km
Emisja CO2 w cyklu mieszanym: 124 g/km
Długość: 4650 mm
Szerokość: 1905 mm
Wysokość: 1667 mm







Opel Grandland Hybrid 145 KM eDCT6 GS

Wnętrze Opla Grandland Hybrid 145 KM eDCT6 GS







Podziel się:




Kwiecień 2025

Tekst i zdjęcia: Robert Lorenc

Dziękuję firmie Auto Krak – Autoryzowanemu Dealerowi Opla – z ul. Jasnogórskiej 105 w Krakowie za użyczenie samochodu do testu.

Gwarancja niezależności testu.
Test nie był inspirowany, sponsorowany, sprawdzany oraz korygowany w jakikolwiek sposób przez firmy, czy też osoby, powiązane z testowanym produktem. Nie miały one również wpływu na jego kształt oraz formę.

Tekst pochodzi z poniższego numeru miesięcznika motoryzacyjnego:


ZOBACZ NUMER




Warte uwagi