Panel zarządzania dobrami w tylnym podłokietniku
Fizyczne przyciski
A może film?
KONIEC GALERII
Ja kierowca
Pomimo że Camry hybrid jest klasycznym sedanem, czyli trzeba się zgiąć, żeby do niej wsiąść, to nie ma konieczności kończenia weekendowego kursu „jak zostać człowiekiem gumą”, aby zająć miejsce za jej kierownicą. Tym bardziej że stara się to maksymalnie ułatwić odsuwając fotel od kierownicy (miłej w dotyku, o właściwej grubości
oraz wielkości wieńca), a ją samą nie tylko przysuwa do deski rozdzielczej, ale również podnosi. Fotele oferują komfort jakby zostały przeniesione z salonu sprzed telewizora. Posiadają odpowiednie wymiary, trzymanie boczne oraz twardość, a ich elektryczna regulacja we wszystkich kierunkach tylko sprawia, że można mieć praktycznie dowolne schorzenie kręgosłupa, a i tak znajdzie się wygodną pozycję. Przy okazji Camry hybrid nie jest samolubna i chce się dzielić. Zapamiętanie ustawień fotela kierowcy powoduje równoczesne zapisanie położenia lusterek oraz kierownicy (regulowanej również elektrycznie i to w pełnym zakresie), tym samym użytkowanie przez dwie osoby (tyle można zapisać ustawień) staje się bezproblemowe.
Kabina jest przyjazna w użytkowaniu, do czego przyczyniają się nie tylko materiały o jakości, do której nie mam zastrzeżeń, ale również – a może przede wszystkim – fizyczne przyciski, których jest dosyć sporo. Za ich pośrednictwem możemy regulować parametry nawiewu, temperaturę, włączać oraz wyłączać ogrzewanie i wentylację foteli, miejsce znalazło się również na fizyczny potencjometr głośności. Nawet na kierownicy przyciski są fizyczne. Brawo Toyota. Dzięki pojemnemu schowkowi w przednim podłokietniku oraz tym przed pasażerem, kabina pozwala na przewiezienie całkiem sporej ilości bibelotów. Niestety każdy samodzielnie musi znaleźć miejsce na okulary – oczywiście tylko ci, którzy ich używają, chociażby przeciwsłonecznych – bo zabrakło dedykowanego im schowka.
Centralny ekran ma dobrą rozdzielczość oraz sprawnie reaguje na dotyk. Telefon z Camry hybrid paruje się szybko i bez „słowa” sprzeciwu. Jakość połączeń telefonicznych stoi na wysokim poziomie. Centralny ekran pozwala na oglądanie filmów w trakcie postoju, ale tylko zapisanych jako pliki mp4. Fabryczna nawigacja bez problemu znajduje poszukiwany adres, również za pośrednictwem
komend głosowych, jednak trzeba być precyzyjnym, gdyż „osiedle Złoty Wiek”, a „osiedle Złotego Wieku”, to dla niej nie jest to samo miejsce. Multimedia (sygnowane marką JBL) nie dostarczają uszom ponadnormatywnych uniesień. Grają nie przeszkadzając, a wydobywany dźwięk jest jakości, która ani przez chwilę nie była w stanie zatrzymać mnie na dłużej w kabinie. Jest poprawny, niektórzy z pewnością stwierdzą, że dobry. Do sali koncertowej mu daleko, ale wstydu nie ma.
Ogrzewanie w Camry hybrid najprawdopodobniej projektowały osoby, których bliskimi przodkami byli Eskimosi, gdyż przy mroźnej zewnętrznej temperaturze nagrzanie kabiny do momentu, aż postanowiłem zmniejszyć nawiewy trwało prawie 30 minut. Może to wina tego, iż jestem ciepłolubny, nie wykluczam. Trzystopniowe ogrzewanie foteli (włączane fizycznym przyciskiem) działa nieśmiało. Najniższy stopień praktycznie jest nieodczuwalny na ciele, środkowy daje przyjemne uczucie ciepłoty, a najwyższy nie przynosi radykalnego wzrostu temperatury fotela. Trzystopniowe wentylowanie, na najwyższym biegu, jest odczuwalne na ciele i daje nadzieję, iż w słoneczny, gorący dzień z powodzeniem poradzi sobie z usunięciem ciepłoty skórzanych foteli. Od razu odpowiem na nurtujące cię pytanie: nie można równocześnie podgrzewać i wentylować fotela. Kierownica jest podgrzewana dwustopniowo oraz posiada funkcję „auto”, która jakoś nie przypadła mi do gustu. Kiedy wolałem, żeby była cieplejsza, ona akurat miała inne plany i na odwrót. Nasze oczekiwania jakoś nie mogły się spotkać.
Mało? To wspomnę jeszcze tylko, że Camry hybrid została wyposażona w przednie i tylne chlapacze, sprawnie działa bezkluczykowy dostęp, tak samo jak bezdotykowe otwieranie klapy bagażnika, jednak trzeba wiedzieć, w którym miejscu machnąć nogą, aby czujnik zauważył nasze intencje. Światła skutecznie rozjaśniają ciemność i w odpowiedniej chwili przełączają się z dziennych na mijania. Kiedy podchodzimy do niej wieczorową porą (z kluczykiem), „zauważając” nas, zapala światło w kabinie. Na koniec zostawiłem dwa nieoczywiste rozwiązania, które mnie ujęły. Pierwszym jest elektryczna przysłona tylnej szyby – automatycznie opuszcza się przy włączeniu biegu wstecznego, a samoczynnie można to zrobić za pośrednictwem przycisku (również podnieść). Drugie to spryskiwacz kamery cofania, który doskonale oczyszcza jej obiektyw.
Toyotą Camry hybrid możemy poruszać się do przodu jednym z trzech trybów: Eco, Normal i Sport. Niby jest jeszcze czwarty (EV Mode), który wymusza jazdę bez użycia silnika spalinowego, ale mnie w trakcie testu nie udało się ani razu skorzystać z jego usług. Zostawmy go więc i się nim nie zajmujmy. Pozostałe tryby są efektywne, w żadnym nie czujemy braku mocy (nawet Eco potrafi sprawić, iż zadziała system kontroli trakcji, i to na suchym asfalcie), czy też „gumowatości” pedału przyspieszenia, aczkolwiek są między nimi różnice. Eco nie lubi, jak gwałtownie dodamy gazu, co komunikuje stosunkowo długim „wyciem” układu napędowego, zanim zacznie on realizować przyspieszenie. Na szczęście Camry hybrid jest dobrze wyciszona (bez względu na prędkość w kabinie panuje niemal kojąca atmosfera) i w zasadzie tylko kierowca pozostaje beneficjentem wyrazu niezadowolenia napędu. Tryb Normal zdecydowanie skraca czas potrzebny, aby napęd zaczął realizować przyspieszenie, a Sport (już nie tak znacząco) jeszcze skraca ten okres. W Eco i Normal po puszczeniu pedału gazu Camry hybrid ma tendencję do delikatnego żeglowania, natomiast Sport powoduje, iż podhamowywanie silnikiem jest mocniejsze. Tym samym doskonale sprawdza się chociażby przy zjazdach krętymi drogami, dając dodatkowe uczucie kontroli nad pojazdem. Pedał hamulca nie posiada dużego stopniowania. Oczywiście nie jest on o poskoku sportowym, jednak z mniejszym zestopniowaniem niż przyzwyczaiły mnie inne cywilne modele. Wspomaganie układu kierowniczego jest bardzo mocne przy niskich prędkościach i odpowiednie przy wyższych (najsłabsze w trybie Sport), kiedy to dostarcza nam właściwą ilość informacji o drodze. Zawieszenie zostało zestrojone tak jak lubię, czyli delikatnie twardo, ale z zachowaniem odpowiedniej miękkości, aby człowiek nie musiał martwić się o stan plomb i wnętrzności w trakcie jazdy po nierównej drodze.
Jazda Toyotą Camry hybrid byłaby relaksująca, gdyby nie systemy monitorujące i wspomagające kierowcę, a przynajmniej niektóre z nich. W trakcie jazdy do naszych uszu docierają niemal cały czas jakieś pikania „zawracające głowę”. A to że przekroczyliśmy prędkość aż o 1 kilometr, bo sobie sczytał jakiś znak. A to że nie patrzymy się centralnie przez przednią szybę, tylko mieliśmy czelność zerknąć przez boczną, sprawdzając czy nic nie nadjeżdża główną drogą. Liczenie, że będą milczeć w trakcie jazdy to jak wiara, że kot zacznie słuchać komend. Oprócz wyłączenia ich, rozwiązaniem jest bycie w jednej z trzech grup: lubiącej słuchać głośno muzyki, aby zagłuszyć piski, niedosłyszeć, aby nie przeszkadzały lub być niedowidzącym, bo wtedy można kierować się ich nieustającą sygnalizacją. Pozostałe systemy są ich całkowitym przeciwieństwem. Pozwalają prowadzić model, są przyjazne i starają się pomóc kierowcy. Tak jak w sytuacji, kiedy nie naciskamy żadnego z pedałów, a zbliżamy się do poprzedzającego nas pojazdu. Wtedy Camry hybrid automatycznie, a co najważniejsze delikatnie, podhamowuje nas, zrównując prędkości. Co równie istotne, w trakcie manewru zapala światła stopu.
Reklama
Reklama
Czujniki parkowania nie są nadpobudliwe i w połączeniu z kamerą cofania (daje dobrej jakości obraz) oraz zaskakująco małemu – jak na gabaryty modelu – promieniowi skrętu, pozwalają na sprawne zaparkowanie. Doskonałym udogodnieniem jest również możliwość sprawdzenia z lotu ptaka obszaru wokół samochodu, co daje pewność, że nie zahaczymy o żaden element infrastruktury. Fantastycznie działający jest system informujący o nadjeżdżającym pojeździe, tak z przodu, jak i z tyłu. Jednak z odpowiednim wyprzedzeniem jest w stanie nas poinformować tylko wtedy, gdy zbliża się on z niewielką prędkością.
Camry hybrid bardzo nie lubi poruszania się na krótkich odcinkach, szczególnie po długotrwałym postoju. Wtedy średnie spalanie benzyny potrafi oscylować w granicach 12 l/100 km, czemu nie jest w stanie przeciwstawić się napęd, który z wyczuciem i niemal doskonale wykorzystuje zgromadzoną energię elektryczną tak, aby jazda była i ekonomiczna, i efektywna. Czym dłuższa podróż, tym spalanie radykalnie ulega obniżeniu. W moim przypadku, w trakcie testu nie nastawionego na oszczędzanie paliwa, średnia wyszła 6,3 l/100 km.
Ja pasażer
Siedząc na tylnej kanapie można dostać syndromu władzy, a nawet dobitnie dać do zrozumienia kierowcy kto tu rządzi i że jego rola sprowadza się tylko do dostarczenia nas pod wskazany adres. A wszystko to bez wypowiedzenia ani jednego słowa i używając tylko jednego palca. To nie przesada. Wszystko to za sprawą podłokietnika, w którym umieszczono panel sterowania pozwalający nie tylko na elektryczną zmianę pochylenia oparcia, ustawienie temperatury, włączenie ogrzewania kanapy, ale również wybór dźwięków, które mają wydobywać się z głośników (inna stacja, kolejny lub poprzedni utwór, a nawet zmiana albumu, czyli pełna kontrola), jak również ich głośności, czy też całkowitego wyciszenia multimediów. To nie wszystko, bo znalazł się na nim jeszcze jeden przycisk pokazujący jaką władzę posiadają siedzące na kanapie osoby. Mogą one podnieść lub opuścić roletę tylnej szyby. I jak kierowco? Dalej myślisz, że masz pełnię władzy, a kabina samochodu to twoje królestwo? Całość uzupełniają dwa uchwyty na kubki (w podłokietniku) oraz rolety (ręczne) w szybach bocznych drzwi oraz dwa gniazda USB (typu „c”). Wydaje mi się, że to oczywistość, ale i tak napiszę: kanapa jest wygodna, dobrze wyprofilowana, miejsca nad głową jest co niemiara, a na nogi wygospodarowano go tyle, że można założyć jedną na drugą (nie polecam).
Za podłokietnikiem ukryta jest zaślepka, po otwarciu której możliwe jest przewiezienie dłuższych przedmiotów w kabinie. Jednak żaden z pasażerów tylnej kanapy nie zgodzi się, aby ją wykorzystywać. Powód jest prozaiczny: przewożone w taki sposób przedmioty praktycznie zawsze wykluczają możliwość korzystania z panelu zarządzania „dobrami” Camry hybrid. A jak wiadomo nikt bez walki nie odda – nawet takiej – władzy.
Ja użytkownik
Wbrew przewidywaniom Toyota Camry hybrid nie powodowała, że siadając za jej kierownicą przybywało mi lat i niejako z automatu czułem, iż powinienem do jej prowadzenia być ubrany w smoking lub przynajmniej garnitur. Oczywiście, oczami wyobraźni widzę doskonałe dla niej zastosowanie. To idealny samochód do przewożenia gości hotelowych na lotnisko, i to tych najbardziej wymagających. To jego naturalne środowisko. Jednak, co przyjąłem z zaskoczeniem, równie dobrze sprawdza się jako samochód dający radość z jazdy. Niewątpliwie to dystyngowany, majestatyczny, aczkolwiek nie powolny model. Toyocie udało się połączyć światy, które z założenia są tak dalekie od siebie, że aż niepołączalne. Brawo. Zatem jeżeli masz wolne ponad 200 tysięcy (testowany egzemplarz cennikowo został wyceniony na 237 223 PLN), nadwozie sedan jest jedynym, które warte jest twojej uwagi, to sprawdź Camry hybrid. Może okazać się, iż właśnie jej szukałeś, tylko nie zdawałeś sobie z tego sprawy. Przy okazji nieważne, czy będziesz ubrany w smoking, garnitur, jeansy albo krótkie spodenki, ona tego nie sprawdza i jest jej wszystko jedno. Naprawdę.
Specyfikacja Toyoty Camry 2.5 hybrid Executive:
Pojemność silnika benzynowego: 2487 cm3
Maksymalna moc silnika benzynowego: 186 KM
Maksymalny moment obrotowy silnika benzynowego: 221 Nm
Maksymalna moc układu hybrydowego: 230 KM
Skrzynia biegów: automatyczna CVT
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Przyspieszenie 0 - 100 km/h: 7,2 sek.
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym: 4,8 - 4,9 l/100 km
Emisja CO2: 109 - 111 g/km
Rozstaw osi: 2825 mm
Prześwit: 135 mm
Długość: 4920 mm
Szerokość: 1840 mm
Wysokość: 1445 mm
Wnętrze Toyoty Camry 2.5 hybrid Executive