1.
Możemy w nim przeczytać „Według danych aktualizowanych, liczba pojazdów silnikowych zarejestrowanych w Polsce w 2023 roku powiększyła się w stosunku
do poprzedniego o 2,6 proc. do 26 306,8 tys. sztuk. Wśród nich zarejestrowanych było 20 031,7 tys. aut osobowych, o 2,6 proc. więcej niż na koniec 2022 roku.” I dalej „Średni wiek samochodu osobowego w 2023 roku (w części aktualizowanej) wynosił 15,1 roku (o 0,2 roku więcej niż w 2022 roku), natomiast mediana sięgała szesnastu lat (była o rok większa). Samochody osobowe 4-letnie lub młodsze stanowiły na koniec 2023 roku niespełna 11,0 proc. parku pojazdów osobowych, o 0,5 pp. mniej niż na koniec 2022 roku. Samochody osobowe w wieku od pięciu do dziesięciu lat stanowiły 17,0 proc. parku (tle samo co rok wcześniej), zaś auta liczące od jedenastu do dwudziestu lat 47,0 proc., o 2 pp. mniej niż rok wcześniej. Na najstarsze, ponad 20-letnie, przypadło 25 proc., o 2 pp. więcej niż w 2022 roku. Najstarszych pojazdów było ponad dwa razy więcej niż najmłodszych, do czterech lat.”
Od razu dostajemy analizę i wnioski płynące z powyższych danych, które według PZPM brzmią: „Starzejący się od wielu lat park samochodowy zasilany jest głównie przez import z wtórnego rynku innych krajów, w którym przeważają auta ponad 10-letnie. Konsekwencje utrzymywania starego parku samochodów są ponoszone nie tylko
przez właścicieli samochodów (często w postaci wyższych rachunków za naprawy), ale i społeczeństwo. Stare samochody są mniej bezpieczne i nieekologiczne – rozregulowane silniki emitują znacznie więcej trujących spalin niż nowe modele.” Zamieniając powyższą analizę w jedno zdanie, brzmiałoby ono: kupujcie nowe samochody. Niezły wniosek, taki jednostronny, bo czy ludzie nie mogą po prostu posiadać samochodów i jeździć okazjonalnie, a nie codziennie? No właśnie. Przy okazji można odnieść wrażenie, iż ludzie kupują ponad 10-letnie samochody na złość dealerom nowych aut, a nie dlatego, że tylko na takie je stać lub spełniają one wszystkie ich oczekiwania. Dlaczego zatem od razu obarczać ich „konsekwencjami społecznymi” oraz zachowaniem „nieekologicznym”? To mocno krzywdzące, tym bardziej, iż raport nie wskazuje jezdności samochodów w poszczególnych grupach wiekowych, a jedynie ich posiadanie przez ludzi. Co za tym idzie takie wnioski wydają się być naciągane lub przynajmniej ukierunkowane i sprowadzone do jednego, ustalonego celu.
2.
Wcześniejszy wniosek wydaje się, iż kłuci się z zaprezentowanymi w dalszej części raportu, gdzie możemy wyczytać iż „Nabywcy instytucjonalni, rejestrujący na regon zwiększyli w stosunku do wcześniejszego roku zakupy o 15,5 proc. do 344 417 samochodów. Udział samochodów osobowych rejestrowanych przez firmy w całości rejestracji aut osobowych wzrósł w 2023 roku do poziomu 72,5 proc. z 71,0 proc. w roku 2022.” oraz „Wciąż najbardziej istotnym elementem kształtującym rynek pojazdów firmowych jest ekologia i konieczność dostosowania się do przepisów.”, a także „59% badanych (firm – przyp. red.) ogranicza emisję swojej floty poprzez pozbywanie się samochodów generujących najwięcej zanieczyszczeń. Niemal 20% badanych zdecydowało się na zakup samochodów elektrycznych bądź zelektryfikowanych.”
Wynika z tego, iż 72,5% rejestracji dokonywanych jest przez firmy, które nabywając pojazdy kierują się ekologią, ale największy problem stanowią eksportowane samochody, gdyż powodują one, że park samochodowy starzeje się – wszystko to jest napisane w raporcie. Czy tutaj wszystko się „klei”?
Wystarczy
To tylko przykłady z tego liczącego 284 strony raportu, z którym w całości można zapoznać się pod linkiem:
Raport branży motoryzacyjnej 2024/2025.
Niestety, ale raporty oraz statystyki służą przede wszystkim ich zleceniodawcom i ważne jest kto je tworzy, bo to w znaczny sposób określa przedstawione w nich dane oraz wynikające z nich analizy, jak również wnioski. Niestety.