Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

logo kdk.pl
Testy Tech Historia Prawo Felietony Inspiracje ikona szukaj
Testy Tech Historia Prawo Felietony Ekomoto Inspiracje KATALOG FIRM Cennik logo KATALOG dla kierowców SZUKAJ






Felieton

BMW XM - Fajny ten Citroën, taki nie za wygodny


Wojciech Dorosz


BMW XM

Niegdyś „naj” samochodami były modele sportowe. Były najszybsze, najdroższe i miały największe silniki. Przy okazji były również najładniejsze. Oczywiście dopóki kilkanaście lat temu popularnością nie zdetronizowały je SUVy.



Wszystko zaczęło się zmieniać przy okazji premiery BMW X5 pierwszej generacji. Okazało się, że coś udającego terenówkę może być relatywnie zgrabne i szybkie. Następne było Cayenne, które było tylko szybkie. Minęło kilka lat i najdroższymi modelami w salonie są „sportowe” SUVy. Obecnie schedę po X5 przejęło XM, które przy okazji dzierży




palmę pierwszeństwa w kwestii ogólnie przyjętej brzydoty. Gdy debiutowały E65, E60, E71 czy ogromy podwójny grill w najnowszym M4, wszyscy sięgali po aktywny węgiel byleby tylko poczuć się lepiej. Z czasem jednak język stylistyczny tych modeli stawał się coraz bardziej zrozumiały i zaczął zyskiwać fanów. W przypadku XM, zdaje się że BMW przelicytowało. Największy SUV bawarskiego producenta jest nieforemny i składa się z dziwnych, niewspółgrających ze sobą kształtów. W nocy straszy podświetlana atrapa chłodnicy ze złotymi obramowaniami, a nawet połączenie czarnego lakieru ze wstawkami w takim samym kolorze, nie pozwala ukryć jego niezbyt szczególnej aparycji. Ogromny grill, w porównaniu z niewielkimi reflektorami, robi karykaturalne wrażenie. Rozumiem że są różne gusta, ale XM jest niczym model butów Bouncer Mesh and Rubber Sneakers albo 3XL Distressed Mesh and Rubber Sneakers od Balenciagi, drogim dowodem na to, że lubicie by o was mówić, obojętnie w jakim kontekście, byleby tylko w kwestii posiadanych pieniędzy. Smukłość, elegancja i dyskrecja to pojęcia zdecydowanie obce temu modelowi, a w pewnym stopniu jest nawet wulgarny. Dziwne, że jeszcze w ramach protestu żaden aktywista się do niego nie przykleił.

Kabina jest dużo bardziej konwencjonalna. Deskę rozdzielczą nadal stanowią ekrany zabierające indywidualizm analogowych wskaźników. Niemal całkowity brak fizycznych przycisków utrudnia sterowanie funkcjami samochodu, aczkolwiek jest to rozwiązanie, z którego korzysta większość producentów. Poza tym, to bardzo przyjemne miejsce. Jakość materiałów jest doskonała, podobnie jak dokładność spasowania. Wygoda cechująca tylną kanapę jest ujmująca i sprawia, że kubełkowe fotele z przodu występujące w standardzie, bynajmniej nie są opcją do pozazdroszczenia. Dla wielbicieli szaleństwa w konfiguratorze znajduje się mnogość




funkcji oraz kolorów, od połączenia których mogą boleć was oczy.

Niegdyś litera M budziła respekt i pożądanie. Według specjalistów od marketingu była także najszybszą literą w motoryzacyjnym świecie. Obecnie jest odmieniana przez wszystkie przypadki. W odniesieniu do mocy, XM jest pełnoprawnym przedstawicielem tej dywizji. Ma ponad sześćset pięćdziesiąt koni mechanicznych oraz osiemset niutonometrów płynących z połączonych sił silnika benzynowego V8 i elektrycznego, co czyni z XM jedno z najmocniejszych BMW w historii. Wersja Label Red podbija ten wynik, kolejno o sto koni mechanicznych i dwieście niutonometrów. Niestety bawarski producent stwierdził, że „naj” będzie także obowiązywało w kategorii wagowej, bowiem XM z kompletem pasażerów na pokładzie z łatwością przekracza trzy tony.

Śladem pozostałych modeli, zawieszenie XM jest sztywne, by nie powiedzieć twarde. Nie jest SUVem który zjeżdża z gładkiego asfaltu na luźny i dziurawy szuter. Szczególnie gdy szerokość opon przekracza trzysta milimetrów. Coś, co przeszkadza na nierównościach, przynosi benefity na płaskiej nawierzchni. Ponad pięćdziesięcioletnie doświadczenie działu BMW M GmbH pozwoliło w znaczny sposób ukryć ponadprzeciętną masę, choćby poprzez zastosowanie sportowego mechanizmu różnicowego na tylnej osi. Zakręty da się przejeżdżać płynnie, zawieszenie pozbawione jest nerwowości i zdolności do zbędnych przechyłów wynikających z przenoszenia masy. Aczkolwiek mimo podwójnych wahaczy z przodu oraz aż pięciu na tylnej osi, nie błyszczy specjalnie w teście łosia, dając się pokonać choćby Suzuki Vitarze. Hamulce, mimo że nie są ceramiczne - brak ich nawet w opcji - są odpowiednio wydajne, podobnie jak układ kierowniczy wystarczająco komunikatywny. Rekuperacja nie jest nazbyt natrętna, dzięki czemu nie ingeruje podczas uduchowionej jazdy. Zważywszy na masę, osiągi są więcej niż zadowalające. Przyspieszenie do setki zajmuje mniej niż pięć sekund. Prowadzone powściągliwie XM potrafi być zaskakująco oszczędne, szczególnie że ponad pięćdziesiąt kilometrów jest w stanie pokonać wyłącznie na prądzie. Chociaż to relatywnie niewiele, robi znacznie większe wrażenie niż gdańskie autobusy elektryczne, które nie radzą sobie ze standardowymi trasami.





Ile to wszystko kosztuje? Nigdy nie lubiłem tego stwierdzenia, ale jeśli pytacie, znaczy że was nie stać. Wystarczy powiedzieć, że zamiast XM możecie kupić 3 egzemplarze M2 Coupé, pięć Golfów w wersji R czy dwanaście Fordów Fiesta. A jak przystało na BMW, cenę wyjściową bardzo łatwo powiększyć o niemal dowolną kwotę. Jednak żaden z nich ani żaden inny samochód, nie zapewni takiej ilości doznań jak XM, niekoniecznie pozytywnych. Niestety jest drogi, za mało zwinny jak na model M, mało komfortowy jak przystało na SUVa, w standardzie występuje z dwudziestojednocalowymi felgami, a w opcji są o kolejne dwa cale większe. Na dodatek jego posiadanie świadczy o braku gustu, jak żadnego innego modelu. Trzeba być niezrównoważonym psychicznie lub zwyczajnie pragnąc atencji za wszelką cenę aby go chcieć, szczególnie że trudno tu o przyjemność z jazdy. Powinien być maskotką FAME MMA, w tej roli sprawdziłby się idealnie.







BMW XM

Wnętrze BMW XM







Podziel się:




Wrzesień 2024

Tekst: Wojciech Dorosz
Zdjęcia: BMW AG

Tekst pochodzi z poniższego numeru miesięcznika motoryzacyjnego:


ZOBACZ NUMER




Warte uwagi