Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

logo kdk.pl
Testy Tech Historia Prawo Felietony Gazeta ikona szukaj
Testy Tech Historia Prawo Felietony Ekomoto Inspiracje KATALOG FIRM Cennik logo KATALOG dla kierowców SZUKAJ





Przepisy

Cwaniactwo parkingowe opłacalne ekonomicznie



Cwaniactwo parkingowe opłacalne ekonomicznie

Łamanie przepisów powinno być kosztowniejsze niż ich przestrzeganie. Tymczasem okazuje się, że nie zawsze tak jest i (szczególnie) finansowo może bardziej opłacać się ignorowanie przepisów. Oczywiście nie wszystkich, i być może tak będzie do czasu, ale obecnie tak jest.

Samochodu nie można zaparkować w dowolnym, upatrzonym przez siebie miejscu, tylko w takim na którym jest to dozwolone. Tak stanowią przepisy, a złamanie ich wiąże się z poniesieniem kary, z reguły finansowej, czasami popartej punktem lub punktami karnymi. Tyle teoria, bo w praktyce zdarza się, że co prawda dalej złe zaparkowanie samochodu
podlega karze, jednak jest ona tak rzadko egzekwowana, że rachunek ekonomiczny wskazuje iż taniej jest łamać przepisy niż ich przestrzegać.

Za przykład niech posłuży Kraków i najdroższy jego obszar strefy płatnego parkowania. Znajduje się w nim ulica (niejedyna, ale ta będzie przykładem odzwierciedlającym pozostałe) w przypadku której pewnego dnia zarządca drogi stwierdził, że część z dotychczasowych miejsc parkingowych zostanie zlikwidowana. Jak postanowił tak zrobił i przestawił znak „koniec parkingu” kilkanaście metrów wcześniej. Nic więcej się nie zmieniło, ot znak zmienił swoje położenie i tyle. Co zrozumiałe od tego momentu parkowanie za znakiem jest niezgodne z przepisami. Czy kierowcy przestali tam parkować? Oczywiście że nie, a nawet pojawili się tacy, którzy właśnie tam zostawiają swoje samochody i to pomimo, iż są wolne miejsca parkingowe. Wydaje się to nielogiczne, bo dlaczego narażać się na mandat skoro można zgodnie z przepisami zaparkować samochód. Zgodnie z przepisami tak, ale wtedy parkowanie będzie droższe. Naprawdę, i „mówi” o tym sprzęgnięte ze sobą prawdopodobieństwo z matematyką. Rozwiążmy zatem tę zagadkę.

Matematyka idzie w ruch


W Krakowie strefa płatnego parkowania obowiązuje w dni robocze, od poniedziałku do soboty w godzinach 10.00 – 20.00. Koszt parkowania w jej najdroższym obszarze (strefa A) to 6 złotych za godzinę. Za wzorcowy przykład niech posłuży kierowca, któremu nie przysługuje abonament

mieszkańca powyższej strefy – wtedy miesięczna opłata za abonament wynosi 10 złotych – jednak codziennie parkuje w niej. Przyjeżdża po pracy w godzinach popołudniowych i wyjeżdża następnego dnia rano. Dla jego uczłowieczenia przyjmijmy, że przyjeżdża do mieszkającej w strefie dziewczyny. Jak zatem kształtują się jego koszty parkowania? Średnio dziennie nasz „wzór” parkuje cztery godziny (wliczając połowę dnia w soboty), zatem dzienny wydatek wychodzi 24 zł, a miesięczny 576 złotych. Chcąc trochę ograniczyć koszty mógłby wykupić abonament ogólnodostępny, którego cena wynosi 500 złotych za miesiąc. I to wydaje się być najtańsza opcja za parkowanie. Na tym kończą się rozwiązania zgodne z przepisami. A co jak zacznie parkować poza dozwolonymi miejscami? Kontroler strefy płatnego parkowania nie może na niego nałożyć mandatu za nieopłacony postój, bo nie stoi on w miejscu wyznaczonym do parkowania. Oczywiście łamie przepisy i podlega karze w wysokości 100 zł wraz z jednym punktem karnym, którą może wymierzyć mu policja lub straż miejska. Powoduje to, że jeżeli będzie otrzymywał mandat nie częściej niż raz w tygodniu będzie on mniejszym obciążeniem finansowym niż opłaty wynikające z cennika za parkowanie. Pewną niedogodnością są tutaj punkty karne, których nagromadzenie może spowodować cofnięcie uprawnień do kierowania samochodem. Jednak tutaj w sukurs przychodzi statystyka. Ponieważ parkuje w godzinach późnopopołudniowych, nie blokuje żadnego wjazdu ani przejścia dla pieszych co narażałoby go na telefon do służb od sygnalisty, to prawdopodobieństwo otrzymania mandatu jest nikłe, gdyż w tych godzinach nie mają one w zwyczaju patrolowania ulic i sprawdzania poprawności zaparkowanych na nich samochodów, inaczej niż dzieje się to za dnia. Wszystko to razem powoduje, że jeżeli będzie dostawał mandat rzadziej niż raz w miesiącu, to nie tylko parkowanie niezgodne z przepisami będzie dla niego tańsze, ale również nie grozi mu z tego tytułu utrata prawa jazdy.

Duży nie może więcej


Bardziej kuriozalnie wygląda sytuacja gdy nasz przykładowy kierowca porusza się samochodem o dopuszczalnej masie całkowitej (DMC) powyżej 2,5 tony - ciężkim SUV-em lub autem dostawczym. Co prawda koszty parkowania pozostają wtedy bez zmian, jednak zgodnie z przepisami nie może on zaparkować posiadanym pojazdem nawet na wyznaczonych miejscach parkingowych. Powodem są oznaczenia, a konkretniej umieszczenie praktycznie za każdym razem tabliczki T-30, która określa sposób – pozycję – parkowania. Jednak to niejedyna jej funkcja. Kolejną jest ograniczenie DMC parkujących pojazdów do 2,5 tony. Powoduje to, że pomimo postoju na wyznaczonym do tego miejscu, opłacenia kosztów parkowania, może on otrzymać mandat za nieuprawnione parkowanie. Sprawia to, że korzystanie z miejsc parkingowych nie tylko jest droższym rozwiązaniem niż łamanie prawa, to również powoduje jego złamanie. W ekstremalnym, czyli najdroższym wariancie, parkowanie - nawet chwilowe - może kosztować 250 zł i jeden punkt karny. Stanie się tak jeżeli otrzyma on mandat za nieopłacenie parkowania (od kontrolera strefy w wysokości 150 zł) oraz za nieuprawnione parkowanie. Tak jest taka możliwość, gdyż kontroler sprawdza tylko, czy opłata za parkowanie została uiszczona, a nie czy dany pojazd w ogóle powinien parkować. Analogicznie policja i straż miejska nakłada mandat za nieuprawnione parkowanie, a nie brak opłaty za postój.







Cwaniactwo parkingowe opłacalne ekonomicznie

Zdjęcia źródłowe: archiwum, Stockersa /Freepik; kolaż: studio.kdk.pl














Podziel się:




Czerwiec 2023

Zdjęcia źródłowe grafiki głównej: archiwum, Freepik; kolaż: studio.kdk.pl

Tekst pochodzi z poniższego numeru miesięcznika motoryzacyjnego:


POBIERZ NUMER




Warte uwagi