Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

Testy Tech Historia Prawo Felietony Gazeta
Testy Tech Historia Prawo Felietony Cennik SZUKAJ





Test

Google Chromecast 4.0 - Wszystko dla twojego bezpieczeństwa



Google Chromecast 4.0

Żyjemy w czasach w których bezpieczeństwo odmieniane jest chyba przez wszystkie przypadki. I nie chodzi tutaj tylko o toczącą się pandemię, spektrum jest dużo szersze. Nawet osoby, które bez zastanowienia klikają praktycznie we wszystko co im wyskoczy na ekranie, zapytane o to, czy dbają o swoje bezpieczeństwo, obruszą się i stwierdzą „oczywiście”. Przy czym ważna jest tak zwana „magia znaczka", czyli jaka firma chce czegoś od nas. Czym bardziej jest ona znana, tym mocniej jej ufamy. Naiwniacy.

- Przestań kombinować i w końcu zacznij wykonywać polecenia – to głos Google Chromecast 4.0.
- Przecież wykonuję – tylko odburknąłem.
- Nie wszystkie, bo kalkulujesz, rozważasz i czytasz każde słowo które się pojawia. Trochę zaufania, przecież jestem Google.
- Przestań naciskać i daj mi zrobić to tak, jak chcę, a nie tak żeby tobie było lepiej – chciałem jak najszybciej uciąć tę rozmowę, żeby na spokojnie skończyć instalować odtwarzacz
Reklama
multimedialny Google Chromecast 4.0 przypięty do telewizora. Jednak on dalej swoje.
- Ale przecież ja to wszystko robię dla twojego bezpieczeństwa.
- Czego?
- Bezpieczeństwa.
- A nie do zaspokojenia swojego informacyjnego głodu o mnie?
- Marudny jesteś. Zainstalowałbyś aplikację Google Home i błyskawicznie byś mnie skonfigurował. W sumie to dziwne, że jeszcze nie masz jej na smartfonie. Jeżeli jednak lubisz klikać, twoja sprawa. Baw się dobrze.
I bawiłem się, trochę z wrodzonej przekory, a trochę w nadziei, że uda mi się zachować przynajmniej odrobinę prywatności. O ja naiwny. Chciałem również na własnej skórze sprawdzić czym różnią się dwie z oferowanych metod konfiguracji Google Chromecast 4.0. Pierwsza, czyli za pośrednictwem aplikacji Google Home przebiegła sprawnie, jednak do jej przeprowadzenia potrzebowałem smartfonu. Druga wykonana na telewizorze wcale nie okazała się dużo trudniejsza, po prostu trzeba było trochę się naklikać. Jednak w jej trakcie i tak dobrnąłem do tej samej ściany, bo finalnie okazało się, że stanąłem zupełnie nagi i obdarty z prywatności przed Google Chromecast 4.0, bo aby go użytkować konieczne jest zalogowanie się na konto Google. Dwie drogi, ten sam rezultat. Nie inaczej było z aplikacjami VOD. O ile Netflix był już zainstalowany, to przykładowo HBO GO musiałem samodzielnie znaleźć w sklepie Play i przejść cały proces instalacyjno-uruchomieniowy. Nie liczyłem czasu poświęconego na pełną konfigurację i instalację interesujących mnie aplikacji, ale nie zdążyłem zgłodnieć, a kawa z gorącej zrobiła się letnia. Oczywiście wszystko to pod czujnym okiem Google Chromecast 4.0, który kiedy tylko zauważył, że nic nowego nie instaluję i parę razy już uruchamiałem poszczególne
Reklama

aplikacje, a teraz przymierzam się do wyboru jakiegoś filmu, odezwał się.
- Zadowolony?
- Nie jestem niezadowolony.
- A kiedykolwiek jesteś? Bo mam wątpliwości.
- Staram się, jednak przy tobie jest mi ciężko, bo chęć korzystania z twoich usług równoznaczna jest z zadeklarowaniem ci poddaństwa. Żebyś chociaż był za darmo, a nie kosztował w regularnej cenie 399 PLN, to być może zgodziłbym się na taką transakcję wiązaną: moje dane i aktywność za twoje usługi.
- Ehh, dogodzić ci się nie da. Pobawiłeś się już chwilę, może byś mnie pochwalił?
- Na przykład za co?
- Przecież nie będę sam tego robił.
- Ty? Taka doskonałość i społeczny uzależniacz nagle stałeś się taki skromny? Nie żartuj. Dajesz.
Licząc, że chwilę będzie się zastanawiał, postanowiłem zmienić pozycję na bardziej wygodną, lecz ledwo zacząłem to uskuteczniać, on już rozpoczął artykułowanie swoich zalet.
- Doskonały elastyczny sposób mocowania do telewizora...
- ... z bezsensownym rozwiązaniem zasilania. – Pozwoliłem sobie wtrącić.
Myślałem, że je zignoruje, jednak on podjął wątek.
- Co masz na myśli?
- Wymagasz podpięcia do gniazdka 220V, co sprawia że i tak muszę ciągnąć kabel z prądem. Przy twojej kompaktowej konstrukcji powinno ci wystarczyć zasilanie z gniazda USB. Inna sprawa, że przejściówka która na to pozwala jest w kolorze czarnym, kiedy ty ubrany jesteś w białe szaty. Ale przynajmniej to nie jest twoją winą, bo ciebie tutaj, znaczy się w Polsce, oficjalnie nie ma. Jedziesz dalej chwalipięto.
Uciął temat, jakby okazał się dla niego niewygodny i zaczął dalej kontynuować wyliczankę.

Reklama






- Skoro jesteśmy przy budowie, to na pochwałę zasługuje ergonomiczny i minimalistyczny pilot z dwoma dedykowanymi przyciskami do platform (Netflixa i Youtube) oraz przywołania asystenta głosowego.
- No to żeś się pochwalił. Ale tutaj zgoda. Pilot konstruktorom się udał, a ci od materiałów również przyłożyli się do zadania. Wszyscy oni mogą wyprężyć klatkę piersiową do medalu.
- Cieszę się, że zgadzasz się ze mną. Myślę, że tak będzie dalej.
Powinienem zamilknąć i nie zareagować na słowa tego przemądrzałka, jednak nie mogłem się powstrzymać.
- Myślisz? Od kiedy? A może przeskanowałeś całą moją aktywność i poznałeś moje preferencje, więc to nie żadne myślenie, tylko w zasadzie pewność z ciebie przemawia?
Nie podjął tematu i jakbym nic nie powiedział zaczął dalej wyliczać swoje mocne strony.
- Dzięki sklepowi Play masz dostęp do praktycznie nieograniczonej liczby aplikacji. Jakbym chciał się naprawdę pochwalić, to bym powiedział, że jeżeli czegoś w nim nie znajdziesz, to oznacza, że jeszcze nie zostało wyprodukowane.
- Rozumiem, że skromny jesteś i tego nie powiesz. – Nie mogłem się powstrzymać żeby nie dać delikatnej szpilki Google Chromecast 4.0.
Całkowicie mnie zignorował i dalej kontynuował.
- ... doskonała płynność działania również w trakcie grania, wysoka jakość oferowanego obrazu...
- ... pod warunkiem że masz łącze internetowe o odpowiedniej przepustowości. – Pozwoliłem sobie znowu wtrącić „trzy grosze”. Dobrze że to maszyna, a nie żywy organizm, bo z pewnością jakby nim był, to właśnie starałby się przeciąć mi gardło żebym zamilkł i dał mu się spokojnie wypowiedzieć. Jednak on ponownie jakby był w transie, nawet na chwilę nie zatrzymał się z wyliczanką.
- ... przejrzysty interfejs, wzorcowe uporządkowanie wyświetlanych informacji, sprawna komunikacja głosowa polegająca na dużym zrozumieniu....
- Dobra, wystarczy.
Musiałem zareagować, bo co prawda wszystko to co mówił Google Chromecast 4.0 było prawdą, to niebezpiecznie zmierzaliśmy w kierunku wybudowania mu ołtarzyka i próbie ustalenia warunków za przebywanie w obecności jego boskości. To już lekka przesada, trzeba było to przeciąć. I tak zrobiłem.
- Skończyłeś? – Spytałem i nie czekając na jego odpowiedź, dalej kontynuowałem. - To dobrze. A teraz zamilknij i daj mi coś oglądnąć. Jak będę coś od ciebie potrzebował, to przywołam cię, a teraz cisza.

Na koniec ważna uwaga dla wszystkich tych, którzy każde słowo które przeczytają biorą dosłownie. Taki dialog w rzeczywistości nie miał miejsca. Google Chromecast 4.0 nie jest jeszcze tak rozbudowany. I chyba na szczęście.


Reklama



Reklama




Google Chromecast 4.0

Strona startowa zarządzania rozrywką



Podziel się:
Reklama
Luty 2022

Robert Lorenc

Dziękuję firmie x-kom za udostępnienie Google Chromecast 4.0 do testu.

Zobacz ostatnie numery:











Warte uwagi