Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

Testy Tech Historia Prawo Felietony Gazeta
Testy Tech Historia Prawo Felietony Cennik SZUKAJ





Test

Nissan Qashqai 1.3 mHev - Powrót króla



Nissan Qashqai 1.3 mHev 158 KM Tekna Plus

W świecie motoryzacji niewiele jest trwałych „dynastii” – gdy mówimy o segmencie kompaktowym Toyota Corolla, czy Volkswagen Golf pierwsze przychodzą na myśl. Nissan Qashqai rozpoczął modę na crossovery, a jego trzecia generacja jest mocnym dowodem na to, że w tym segmencie Qashqai jest odpowiednikiem Golfa wśród kompaktów.

Analogia do Golfa jest tym bardziej celna, że nawiązania stylistyczne nowego Qashqaia do poprzedniej generacji tego modelu są w punkt – tak jak w kolejnych Golfach. Wystarczy postawić je obok sobie, by zobaczyć że projektanci Nissana nie chcieli zmieniać
Reklama
drużyny, która wygrywa. Na tle trzeciej i drugiej generacji, ta pierwsza – z 2006 roku – wygląda dość pociesznie, ale to jednak było 15 lat temu!

Aktualny Qashqai zbudowany jest na platformie CMF-C/D aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi. W tym sensie, jego technicznymi krewniakami są Renault Espace, Talisman i Megane, ale także Nissan X-Trail czy Mitsubishi Outlander czwartej generacji. Zewnętrzne linie nadwozia nakreślone są odważnie. Auto na pierwszy rzut oka odstaje od „średniej ulicznej” i wygląda jak koncept prezentowany na targach, a nie „ugładzony” model produkcyjny. Bardzo duży plus dla Nissana za ciekawą gamę kolorystyczną – europejscy producenci samochodów ostatnio dają swoim klientom wybór tylko z odcieniami szarości.

Rozstaw osi to zaledwie 2,66 m, ale wewnątrz miejsca nie brakuje. Bez problemu mogłem usiąść „sam za sobą” (mam 170 cm wzrostu) i nie miałbym problemu z dojechaniem do Chorwacji siedząc na kanapie. Tylne drzwi otwierają się prawie pod kątem prostym, co jest nieocenioną korzyścią dla każdego rodzica, który musi posadzić dziecko w foteliku. Także dostęp do mocowań Isofix jest wzorowy – o ile nie zgubimy demontowalnych plastikowych zaślepek otworów. Kolejny plus to drzwi zasłaniające progi – wsiadając do podwyższonego auta nigdy nie ubłocimy nogawek spodni.

Wnętrze jest szerokie (co bardzo widać po rozmiarach konsoli pomiędzy fotelami), a dzięki szklanemu dachowi powstaje wrażenie przestrzeni. Z punktu widzenia kierowcy Qashqai wydaje się znacznie
Reklama

przestronniejszy niż jest w rzeczywistości. Jakość wykonania – bez zarzutu. Obszycie części kokpitu i boczków drzwi ekoskórą wywołuje pomruk zadowolenia. Kierownica – idealna. Gruby wieniec świetnie leży w dłoniach, dół jest podcięty aby łatwiej było wsiąść, a fragment z efektownego w wyglądzie, aczkolwiek znienawidzonego „piano black” umieszczono tam, gdzie kierowca nie zostawi odcisków palców. Dodatkowo mnóstwo dobrze rozplanowanych fizycznych przycisków! Sarkastycznie można powiedzieć, że dzięki ich liczbie w odniesieniu do ceny auta, to najtańsze przyciski fizyczne na rynku!

Projektanci wnętrza nie żałowali tego, co kierowcy naprawdę lubią. Środkowa konsola także ma przyciski do sterowania inforozrywką i klimatyzacją. Dla wygody pasażera, na prawych przednich drzwiach zdublowano przycisk sterowania centralnym zamkiem. Jeśli przyciski dotykowe to coś, co odpycha cię w nowoczesnych samochodach, możesz poprosić o azyl u Nissana. Za to średnio wygląda HUD – wymaga dużej zmiany akomodacji oka.

Inforozrywka i wirtualne zegary (dostępne w wyższych wersjach wyposażenia) robią dobre wrażenie, budząc lekkie skojarzenia z Volvo. Plus za kamery z każdej strony, dzięki czemu manewrowanie w ciasnych przestrzeniach jest bardzo łatwe – tym bardziej, że promień skrętu jest zaskakująco mały, jak na tak duży samochód. Pomaga także dobra widoczność zza kierownicy: nie tylko powierzchnia szyb jest duża, ale także boczne lusterka zamontowane są nisko i dobrze widać pomiędzy nimi, a słupkami.


Reklama



Reklama




Układ kierowniczy Qashqaia da się lubić – lekki przy niewielkich prędkościach, twardnieje powyżej 100 km/h, dając poczucie kontroli przy szybkim pokonywaniu zakrętów. Nie spodziewajmy się jednak sportowych wrażeń. Nissan prowadzi się przewidywalnie i neutralnie, a swoje zalety pokazuje głównie w mieście, gdzie bez problemu pokonuje nierówności i garby zwalniające (koła rozmiaru 20 cali!). Niestety, w trasie uwidacznia się największa wada Qashqaia: powyżej 120 km/h hałas opływu powietrza staje się uciążliwy. Biorąc pod uwagę staranne wykończenie wnętrza, dziwi tak kiepska izolacja akustyczna, która poziomem bardziej pasuje do taniego auta miejskiego. Słychać nie tylko szumy z okolic przednich słupków, ale także opony. W dłuższych trasach może to być naprawdę męczące.

Reklama


Pod maską testowanego Qashqaia pracował turbodoładowany silnik o pojemności 1.3 i mocy 156 KM. „Miękka hybryda” znacząco poprawia kulturę pracy układu napędowego, zapewniając płynny rozruch, dodając momentu obrotowego i ograniczając zużycie paliwa. Niestety, oprogramowanie silnika zostało już napisane pod WLTP i do ruszenia z miejsca konieczne jest głębokie wciśnięcie gazu. Podobno problem ten nie występuje przy automatycznej bezstopniowej skrzyni biegów. W naszym teście Qashqai potrzebował 7,2 l / 100 km w cyklu mieszanym. W trasie, przy 90 km/h, da się zejść do 6, w mieście zmieści się w 8. Osiągi są… przyzwoite – a to przecież najmocniejszy silnik. Za to manualna skrzynia biegów pracuje bardzo precyzyjnie, choć lewarek jest dziwnie pochylony do przodu i „żyje własnym życiem” podczas operowania pedałem gazu.

Nowy Nissan Qashqai jest bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Mnóstwo zalet i tylko kilka wad. Poza słabym wygłuszeniem kabiny, bardzo brakuje bezprzewodowego Android Auto (CarPlay już działa bez kabla!), zwłaszcza w połączeniu z brakiem gniazda USB na kokpicie (jest w schowku pod centralnym podłokietnikiem). Także toporne lusterko wsteczne wygląda jak wyjęte z pierwszej generacji tego modelu. To jednak drobiazgi, które nie będą przeszkadzać większości kierowców, którzy potrzebują wygodnego i ładnego auta do codziennego użytku, które sprawdzi się także w czasie corocznej wakacyjnej wyprawy.

Nissan Qashqai 1.3 mHev 158 KM Tekna Plus

Wnętrze Nissana Qashqai 1.3 mHev 158 KM Tekna Plus







Podziel się:
Reklama
Kwiecień 2022

Leszek Kadelski



POBIERZ NUMER




Warte uwagi