Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm
Partner

Ekologia

Partner:


Zagrożenie
Test: Hyundai IONIQ Hybrid



Hyundai IONIQ Hybrid

Rynek hybryd w ciągu kilku lat rozrósł się do niewyobrażalnych rozmiarów. Na rynku pojawił się kolejny gracz, zaprojektowany by walczyć w czołówce. Oto Hyundai IONIQ.

Ekomoda sięga już praktycznie każdego segmentu i coraz łatwiej zapomnieć, które auto w historii motoryzacji jest najbardziej odpowiedzialne za całą tę inwazję. Mowa oczywiście o Toyocie Prius i to do niej głównie skierowałem tytuł dzisiejszego testu. Dlaczego? Powód jest prosty. Przez cały okres jej popularności nie znalazł się samochód, który szedłby za nią krok w krok, stanowiąc idealnie wierną konkurencję. Aż do teraz.

Jestem normalny
W stylistyce IONIQ’a znajdziemy elementy typowe dla marki, jak choćby charakterystyczny kształt atrapy, czy reflektory. Pierwsza myśl, która nasuwa się po ujrzeniu tego Koreańczyka, jest jednak powiązana z wymienioną we wstępie Toyotą.
Reklama
Jej najnowsze wcielenie oczywiście mocno odleciało stylistycznie w nieznanym kierunku, jednak poprzednia generacja zdaje się być ściśle naśladowanym przez Hyundaia pierwowzorem. To głównie za sprawą podobnie narysowanej linii nadwozia, która wznosi się do maksymalnego położenia gdzieś na wysokości głowy kierowcy, by za chwilę zacząć mocno opadać, kończąc dopiero z tyłu, ponad lampami. IONIQ, podobnie jak najnowszy (i nie tylko) Prius, posiada też dwie tylne szyby oddzielone od siebie „poprzeczką”. Mamy tu nieco mniejsze pole widzenia, za sprawą ich bardziej obłych kształtów oraz zachodzących do środka lamp.

Różnica w designie obu aut jest jednak znaczna. Toyota poszła wyraźnie w stronę futuryzmu i w żadnym detalu nie próbuje grać roli normalnego pojazdu, z kolei Hyundaia zaprojektowano ze smakiem, ale cały czas towarzyszy mu wrażenie świeżości. Szczególnie przednia część nadwozia z pokaźnym grillem, zgrabnie przechodzącym w klosze reflektorów z trzema niewielkimi przetłoczeniami na każdą stronę, zdobyła moją sympatię już przy pierwszym kontakcie. IONIQ jest po prostu ładny.

Wnętrze nie odbiega zbytnio od tego, co widzimy na zewnątrz. Stonowane, dobrze wyważone kształty deski rozdzielczej współgrają z resztą, tworząc porządnie wyglądającą kabinę pasażerską. Gdzieniegdzie pojawiają się niebieskie elementy, które przypominają, że technologia gra w tym aucie pierwsze skrzypce.
Reklama

Materiały w większości są dobrej jakości, choć miejscami mogłoby być lepiej. Na przykład spory płat pokrycia drzwi, który zwykle już w segmencie C nabiera miękkiej faktury (i to nie tylko w najbogatszych wersjach), tutaj okazuje się zwyczajnie twardy.

Rodzinnie i z głową
Pięciodrzwiowe nadwozie hybrydowego Hyundaia nie jest może typowo praktycznym rozwiązaniem do przewozu większych przedmiotów, ale z pewnością sprawdzi się w dłuższym, rodzinnym wypadzie poza miasto. „Ajonik” jest o 7 cm krótszy od Priusa, ale oferuje dokładnie taki sam rozstaw osi, co japoński konkurent (2700 mm), dzięki czemu może się pochwalić sporą przestrzenią na nogi dla pasażerów tylnego rzędu siedzeń. Nieco mniejszą objętością szczyci się bagażnik (443 kontra 502 litry), który ma za to bardziej regularny kształt, ale nie wykorzystuje przestrzeni po bokach, tak jak ma to miejsce w Toyocie.

Plusem Hyundaia jest szerokie nadwozie (o 6 cm szersze niż w przypadku Priusa), co na pewno przekłada się na przestrzeń w okolicach łokci, do której nie mogę mieć zastrzeżeń. Nieźle wygląda sprawa z przestrzenią nad głową w przypadku pasażerów tylnej kanapy – oczywiście, jeśli weźmiemy pod uwagę opadającą linię dachu. Nie zabrakło dodatkowych nawiewów, które, co dziwne, w Toyocie pominięto. Kabina Hyundaia dobrze wypada w teście praktyczności oraz łatwości obsługi. Za funkcjonalność odpowiadają liczne schowki, które mają odpowiednią pojemność i są sensownie poukładane. Za przyjemność obcowania z całym centrum dowodzenia – dobrze podzielone panele na konsoli środkowej, czytelny i prosty ekran dotykowy, wygodnie rozmieszczone przyciski i właściwie zaplanowane menu komputera pokładowego.

Test na dystansie: 557 km

Hyundai IONIQ Hybrid

Hyundai IONIQ Hybrid
Maj 2017

Dominik Kopyciński




POBIERZ NUMER


Warte uwagi