Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm


test

Volkswagen Arteon R-Line 2.0 TSI 190 KM DSG - Król Artur I, oby nie ostatni



Volkswagen Arteon R-Line 2.0 TSI 190 KM DSG

Jeżeli w monarchii tron nie byłby dziedziczony, a lud wybierałby króla w demokratycznych wyborach, potrzebowałby on argumentów żeby ich przekonać. Czy Arteon posiada wystarczającą armię argumentów, żeby przekonać do siebie lud (klientów)?

Częściowo Volkswagen przyzwyczaił już wszystkich, że produkuje samochody o strukturze maskującej, czyli auta nie rzucające się w oczy. Tym razem jest trochę inaczej. Zbroja (nadwozie) Arteona co prawda również nie przyciąga spojrzeń wszystkich przechodniów, ale jak już go zauważą, przyglądają się z ciekawością. Szata króla została wyposażona w parę smaczków, a niektóre z nich uwidaczniają się dopiero po bliższym poznaniu (np. drzwi bez ramek). Nabiera on jeszcze innego charakteru po rozsunięciu otwieranego na zewnątrz szklanego dachu. Co warte podkreślenia możemy mieć i szklany dach i schowek na okulary. Niestety nie jest to takie oczywiste w innych modelach, gdzie stajemy przed wyborem: albo jedno, albo drugie. Nadwozie liftback (klapa bagażnika otwiera się wraz z tylną szybą) pozwoli na umieszczenie w bagażniku paczek o większych gabarytach, a automatyczne otwieranie i zamykanie ułatwi do niego dostęp. Arteon jest nisko zawieszony, tak nisko, że musimy również uważać oraz dokładnie wybierać miejsca gdzie chcemy zaparkować. Niestety nie zawsze i nie wszyscy będą mogli komfortowo zająć w nim miejsce. Jak zaparkujemy przy wysokim krawężniku może się okazać, że aby wsiąść będziemy zmuszeni do wykonania figur przypominających głęboki skłon lub zbliżenie się do pozycji klęczącej. Z drugiej strony czy tego typu pozycje nie są naturalne przy kontakcie z królem?

Volkswagen zrobił dużo, żeby odróżnić Arteona od Passata (swojej bazy konstrukcyjnej). Najpierw dodał mu oznaczenie CC, potem zlikwidował nazwę „Passat” zostawiając CC, a następnie
Reklama
nazwał Arteonem. Wygląda na to, że niestety na tym inwencja się skończyła. O ile z zewnątrz nie sposób ich pomylić, o tyle wewnątrz różnice są praktycznie niezauważalne. Jak to w VW wnętrze jest czytelne i przejrzyste. Zajmując miejsce w kabinienie mamy wątpliwości, że to Volkswagen. Do dyspozycji mamy zarówno fizyczne, jak i wirtualne przyciski. Dla każdego coś miłego. Dotykowy ekran działa płynnie i precyzyjnie, praktycznie jakbyśmy używali smartfona - naciski i ruchy są tutaj takie same. Dodatkowo ekran dotykowy posiada funkcję reagowania na gesty. Może ona być kłopotliwa dla osób lubiących gestykulować w trakcie jazdy lub rozmawiających (za pośrednictwem Bluetootha) przez telefon. Fotel kierowcy posiada bardzo szeroki zakres regulacji, wraz z wysuwanym podparciem podudzia i zapewnia – bez względu na naszą posturę i gabaryty – zajęcie wygodnej pozycji za kierownicą. Ponadto wyposażony jest w funkcję masażu odcinka lędźwiowego kręgosłupa (dopłata 810 PLN), z której można korzystać również w trakcie jazdy. Przynosi miłe doznania i działa z wyczuciem, a nie jakby chciał wypchnąć nas przez przednią szybę. Jest komfortowo, a spłaszczona na dole kierownica nie tylko dodaje ciekawego charakteru wnętrzu, ale – co chyba istotniejsze – zdecydowanie ułatwia wsiadanie. W dotyku kierownica nie ma owalnego kształtu, tylko posiada ścięte krawędzie. Nie pomaga, ani nie przeszkadza to w prowadzeniu. Trzeba się po prostu do innego chwytu przyzwyczaić. Jedno jest pewne: jak osoba niewidoma zajmie miejsce za kierownicą będzie na 100% wiedziała, że wsiadła do Volkswagena.

Trójdrożna klimatyzacja (kierowca i pasażer z przodu ustawiają żądaną temperaturę niezależnie, a pasażerowie z tyłu wspólną dla siebie) działa cicho i posiada dodatkową funkcję władczą dla kierowcy. Jak lud zasiadający na tylnej kanapie oraz po jego prawicy nie będzie doceniał wysiłków kierowcy i zacznie z dezaprobatą wyrażać się w jego kierunku, może on zablokować temperaturę, tak aby wszyscy mieli taką jaką on ustawił.

Seryjny system nagłośnienia z umieszczonym w schowku odtwarzaczem CD gra dobrze. Może nie jest to dźwięk dla audiofilów, ale dla większości użytkowników będzie bardziej niż wystarczający. Bez względu na to jakie źródło wybierzemy, multimedia załączają się szybko i sprawnie w miejscu, w którym zakończyliśmy wcześniej słuchanie. Pewną niedogodnością może być brak fizycznego potencjometru głośności. Mnie jego brak przeszkadzał.

Bezpieczeństwo jazdy nocą zapewnia rozbudowany system oświetlenia. – Arteonem możemy cały czas jechać z włączonymi światłami długimi (drogowymi), gdyż posiadają one funkcję śledzenia pojazdów, które nadjeżdżają z przeciwka lub nas poprzedzają. Oznacza to, że parametry światła są dobierane w taki sposób, aby znajdowały się one w plamce czarnej, dzięki czemu nie oślepiamy innych. Powyższy tryb pracy jest automatycznie wyłączany jeżeli poruszamy się po mieście - wyjaśnia Grzegorz Wójcik, kierownik salonu Volkswagena w firmie Porsche Kraków. – Dodatkowo Arteon wyposażony jest w dynamiczne doświetlanie zakrętów. Parametry doświetlania dobierane są w zależności od wybranego trybu jazdy jak również prędkości oraz - jeżeli będziemy jechali po zadeklarowanej w nawigacji trasie - według jej wskazań.

System Lane Assist (asystent utrzymania pojazdu na pasie ruchu) ma przywarę królewskiego kota. Cały czas coś mu przeszkadza w poprawnym (sygnalizowanym na zielono) działaniu. A to nie ma linii pobocza, a to droga jest za wąska, a to prędkość za niska. Dobrze, że jest, ale lepiej traktować jakby go nie było. Całkowitym jego przeciwieństwem jest tempomat adaptacyjny (ustawiamy maksymalną prędkość z jaką chcemy się poruszać, a on dostosowuje naszą do poprzedzającego pojazdu). Działa praktycznie tak jakbyśmy sami kierowali. Płynnie dodaje gazu i płynnie hamuje. Jak tego wymaga sytuacja na drodze wyhamuje również do całkowitego zatrzymania. Nam pozostaje tylko kręcenie kierownicą. Może rozleniwić.

Nasz król, jak każdy ubiegający się o głos ludu, miejscami „koloryzuje” rzeczywistość oraz swoje możliwe do zrealizowania plany i obietnice. Mocniejsze wciśnięcie
Reklama

pedału gazu powoduje, że do naszych uszu docierają dźwięki jakbyśmy jechali prawie rasowym sportowcem. Nie są to jednak dźwięki wydobywające się z układu wydechowego, a efekty dźwiękowe wzmocnione za pośrednictwem kolumn. Kamera cofania (schowana w znaczku VW na tylnej klapie, który odchyla się po włączeniu biegu wstecznego) z czujnikami parkowania działa sprawnie, ale nie precyzyjnie. Twierdzi, że wjechaliśmy w przeszkodę kiedy mamy do niej jeszcze około 30 cm. Trzeba to zaakceptować lub z niej nie korzystać.

Dane katalogowe nie oddają faktycznych odczuć w prowadzeniu Arteona. Dwulitrowy benzynowy silnik o mocy 190 KM i maksymalnym momencie 320 Nm współpracujący z automatyczną skrzynią DSG ma rozpędzić samochód w 7,7 sekundy do 100 km/h i pozwolić na osiągnięcie prędkości maksymalnej 239 km/h. Doskonale reaguje na polecenia kierowcy, a skrzynia biegów właściwie dobiera optymalny w danym momencie bieg. Oczywiście pod warunkiem, że ustawiliśmy tryb jazdy na Sport lub spersonalizowaliśmy sobie odpowiednio ustawienia. W trybie Eko bardziej liczą się oczekiwania informatyka, który pisał oprogramowanie niż nasze chciejstwo.

Volkswagen wycenił prezentowanego Arteona na 159 390 PLN. Egzemplarz testowy wyposażony m.in. w: zawieszenie adaptacyjne (dopłata 3010 PLN), elektroniczną blokadę mechanizmu różnicowego (820 PLN), szklany dach panoramiczny (5280 PLN), czy nawigację Discover Pro (3390 PLN, bez informacji o korkach) to już wydatek 193 620 PLN.

Czy zatem król Artur miałby szansę wkraść się w łaski ludu? Zdecydowanie tak. Może nie zasiadłby na wawelskim tronie, ale wydaje mi się, że do objęcia Zamku Królewskiego w Niepołomicach posiada wystarczającą armię argumentów.

Volkswagen Arteon R-Line 2.0 TSI 190 KM DSG

Wrzesień 2018

Robert Lorenc
Dziękuję Autoryzowanemu Dealerowi Volkswagena Porsche Kraków, za udostępnienie samochodu do testu oraz Fundacji Zamku Królewskiego w Niepołomicach za umożliwienie wykonania zdjęć.

Zobacz ostatnie numery:







Warte uwagi