Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm


test

Nissan 370Z - nie płakałem po Lancerze Evo. Po nim też nie będę.



Nissan 370Z

Coś dziwnego dzieje się z rynkiem motoryzacyjnym. Praktycznie każdego dnia premierę ma nowy samochód. Przypomnijcie sobie kiedy na którąś z nich czekaliście. Gdy byłem piękny i młody na koniec roku kupowało się jakiś tygodnik motoryzacyjny, który miał w sobie kalendarz z premierami na nadchodzący rok. Skreślałem kolejne dni z utęsknieniem większym niż wyposzczony żołnierz w jednostce czekający na swoją dziewczynę o aparycji gwiazdy porno. A dzisiaj? Prezentacja nowego modelu ma mniejszą oglądalność niż obrady sejmu, żony z jakiegoś Hollywood czy paradokument z pytaniem osobowym. Koncerny robią co mogą by pokazać jak bardzo dopracowane jest ich cudeńko na kołach. Że jest przyjazny dla amazońskiej żabki, że jest niczym niania dla waszych dzieci, że udobrucha waszą żonę w te dni, a przy tym przy jego projektowaniu nikt nie ucierpiał.

Maszyna pr-owa również robi swoje, ale umówmy się, raczej z opłakanym skutkiem. Dzięki temu mamy takie kwiatki jak Toyotę
Reklama
Avensis określaną jako „Piękno zdefiniowane na nowo” czy „Coś pięknego”. Chociaż jeśli spojrzeć na nadchodzącą Alfę Romeo coś jest na rzeczy.

Ale producenci po części są sobie sami winni. Pewnie się nie pomylę jeśli napiszę, że 9 z 10 premier to prezentacja jakiegoś bezsensownego suva lub niepraktycznego crossovera. Tak, gdy nie interesujesz się motoryzacją a samochód wybierasz oglądając reklamy w gazetach lub telewizji z pewnością będziesz zadowolony. Spora część dzisiejszych samochodów jest jak toaleta, chodzisz gdy naprawdę musisz. Dawniej długa podróż była wydarzeniem, dzisiaj nikt już nie cieszy się, że ma do przejechania tysiąc kilometrów.

Poza tym, zastanówcie się, jaki samochód dzisiaj wzbudza emocje. Jasne, gdy stoisz przed wyborem mocnego suva każdy ma dla ciebie odpowiednią ofertę.

Wybór wydaje się ograniczony. Robi się jeszcze mniejszy, gdy chcesz kupić coś nieco szalonego, a przy tym nie wydawać kwoty, za którą kupisz jacht wraz z przystanią. Dodatkowo to powinno być coś, co będzie wymagało od ciebie zaangażowania, a nie kosmicznej technologii inżynierów. Zatem nie powinno być zbyt nowe. Nissan 370Z wydaje się być idealnym kandydatem. W końcu jest produkowany od 2009 roku, a jeśli przymrużyć oczy to wraz z 350Z jest na rynku blisko czternaście lat.

W obu przypadkach jednak nigdy nie byłem fanem stylistyki. Ma wszelkie cechy dobrego coupe, jest niskie i przysadziste, ale wiele
Reklama

elementów zdaje się być przypadkowo wziętych z magazynu zbędnych części. Linia boczna przypomina bardziej odwłok niż porządne trójbryłowe nadwozia. Ma kilka ładnych detali jak choćby wkomponowaną literę Z w boczny kierunkowskaz czy muskularne nadkola, ale nie robi większego wrażenia praktycznie na nikim, a w przypadku tego typu samochodu to spora wada.

Lepsze doznania zapewnia wnętrze. Jeśli nie spodziewacie się materiałów wykończeniowych rodem z BMW czy Audi i ponad to stawiacie pozycję za kierownicę oraz czucie samochodu własnym zadkiem to 370Z wydaje się być idealne. Gdy już się w nim usadowicie odkryjecie, że w kubełkach siedzicie wygodnie i nisko, a obrotomierz jest na wprost was. Miłym smaczkiem są trzy wskaźniki na konsoli centralnej, są relatywnie zbędne ale dodają charakteru. Wizualnie deska rozdzielcza jest idealna dla sportowego samochodu. No może poza wielką klapką, która przypomina tę, pod którą znajduje się radio w drugiej generacji Laguny.

Naturalnie w niewielkim coupe nie należy spodziewać się dużej ilości miejsca. W pierwszym rzędzie kierowca i pasażer będą mieli zapewnioną wygodę na należytym poziomie. W drugim, którego nawiasem mówiąc nie ma, nie zmieszczą się nawet większe walizki. A trzeba o tym pamiętać bowiem bagażnik nie należy nawet do sporych a przy tym jest ograniczony wnikającymi nadkolami. A wracając do jakości materiałów jestem ciekaw kto wpadł na ten błyskotliwy pomysł z przykryciem kufra kawałkiem materiału?

Nissan 370Z Nissan 370Z Nissan 370Z

Wrzesień 2015

Wojciech Dorosz (99octanow.pl)
Foto: Nissan Press



POBIERZ NUMER


Warte uwagi