Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm


prezentacja

SsangYong Tivoli – koreańczyk we włoskim garniturze



SsangYong Tivoli

Ssan...co? To chyba najczęstsza reakcja na wciąż egzotyczną w Europie nazwę tej najstarszej marki motoryzacyjnej Korei. Dzięki zaprezentowanemu ostatnio crossoverowi Tivoli ma się to zmienić.

Niewiele osób pamięta Musso, jeden z pierwszych modeli SsangYonga w Polsce, który w latach 90-tych stawiał pierwsze, ciężkie kroki na rynku. Wyposażony w silniki Mercedesa
Reklama
nosorożec przecierał szlaki dla dzisiejszych crossoverów marki, jednak kłopoty finansowe oraz częste zmiany właścicieli nie ułatwiały mu zadania. Dzisiaj, wraz z nowym, indyjskim właścicielem SsangYong zdaje się łapać głęboki oddech i przygotowywać do ofensywy. Planuje bowiem zasilać rynek motoryzacyjny nowym modelem każdego kolejnego roku.

Tivoli nie jest pierwszym modelem wracającego z niebytu Ssangyonga. Wcześniej na rynku pojawiły się: Rexton (duży SUV), Actyon Sports (pickup) oraz Korando (w najnowszym wcieleniu kompaktowy crossover). Nazwa modelu, zaczerpnięta od starożytnego włoskiego miasta, podkreślać ma stylistykę auta. Przy kreśleniu jego sylwetki, projektanci inspirowali się wyglądem włoskich samochodów, uznawanych powszechnie za najbardziej urodziwe. Założyć można, że wielu potencjalnych klientów uzna, iż wykonali oni swe zadanie rzetelnie. Tivoli nie jest tak awangardowy jak Ssangyongi sprzed dekady, a jego delikatne linie, subtelne przetłoczenia i detale, jak rozciągające się na nadkola tylne lampy, czy listwa odcinająca powierzchnię dachu od reszty nadwozia, dodają „koreańczykowi” indywidualnych cech.

Wymiarami Tivoli wpasowuje się idealnie w segment B, pomiędzy takie crossovery jak Opel Mokka, Renault Captur, Citroen C4 Cactus, Suzuki Vitara, czy świeżo zaprezentowana Mazda CX-3. Auto mierzy 4195 mm długości, 1795 mm szerokości oraz 1590 mm wysokości. Masa własna pojazdu wynosi 1270 kg, co również stanowi wynik typowy dla aut tej klasy. Przestrzeń pasażerska to mocna strona Tivoli. Miejsca nie zabraknie kierowcy, który za sprawą szerokiego zakresu regulacji fotela bez problemu znajdzie wygodną pozycję za kierownicą. Oczywiście, jeśli za kółkiem zasiądzie osoba o wzroście powyżej 190 cm, to pasażer siedzący za nią nie będzie podróżował Tivoli z uśmiechem na ustach. Jednak jeśli kierowca nie jest zbyt wysoki, pasażer tylnej kanapy nie powinien narzekać. Nieco do życzenia pozostawia pozycja jaką zająć możemy na siedzeniu pasażera z przodu, w przypadku gdy fotel nie jest wyposażony w regulację wysokości. Wysoko umieszczone siedzisko sprawia, że siedzimy pionowo, co przywodzi na myśl taboret, jednak nie jest aż tak źle aby mówić, że siedzi się jak na taborecie.

Miłym zaskoczeniem jest pojemność bagażnika wynosząca wg deklaracji producenta 423 litry. Wynik świetny jak na stosunkowo niewielki pojazd. Co prawda oglądając
Reklama

przestrzeń bagażową trudno oprzeć się wrażeniu, że te obliczenia odległe są nieco od stanu faktycznego, jednak z braku możliwości dokonania pomiaru oraz założenia, że ludzkie oko nie jest nieomylne wypada wierzyć na słowo. Jeśli znajdzie się ktoś chętny, sprawdzić może inny podawany przez producenta fakt, a mianowicie możliwość spakowania do bagażnika Tivoli trzech kompletów kijów golfowych, co także wyróżniać ma go na tle konkurentów z segmentu.

SsangYong nie musi się również wstydzić materiałów użytych do wykończenia wnętrza. Część deski rozdzielczej wykonana jest z przyjemnego w dotyku, miękkiego tworzywa, a część z twardego, jednak nie sprawia ono wrażenia tandetnego. Nie każdemu do gustu przypadną liczne, srebrne wstawki. Znajdziemy je nie tylko na desce rozdzielczej, ale także na podłokietnikach drzwi oraz przyciskach elektrycznie sterowanych szyb. W połączeniu z wykończeniem poszczególnych elementów wstawkami „piano” tworzą one efekt, który najlepiej określa słowo „pstrokacizna”.

Układ kierowniczy Tivoli wyposażony jest w regulację siły wspomagania. Wybierać można spośród trzech trybów: Comfort, Normal i Sport, a różnica między nimi jest mocno wyczuwalna, zaś samo prowadzenie pewne. Zawieszenie Tivoli jest sprężyste ale nie twarde, powiedzieć można, że jest dostosowane do osiągów, jakie zapewnia silnik. Benzynowa jednostka wolnossąca rozwija moc 128KM przy 6000 obr/min. Nie sprawia, że Tivoli staje się demonem prędkości ale też nie można powiedzieć, aby dynamika była jego piętą achillesową. Co prawda, w erze coraz bardziej popularnych silników turbo łatwo przyzwyczaić się do dynamicznej jazdy w niskim zakresie obrotów. Pamiętając jednak o dość słabym „dole” silnika Ssangyonga można poruszać się sprawnie, utrzymując obroty silnika na nieco wyższym poziomie. Pomaga w tym sześciobiegowa skrzynia manualna, pochodzące od konkurenta zza miedzy – Hyundaia. Warto w tym punkcie wspomnieć, iż skrzynia automatyczna montowana w Tivoli, kosztująca dodatkowe 6000 PLN, produkowana jest przez firmę AISIN, a inną marką wykorzystującą tę przekładnię jest np. Mini. W dalszej perspektywie, pod maskę Tivoli trafić będzie mógł także silnik diesla o pojemności 1.6 l, rozwijający moc 115 KM, oraz moment obrotowy o wartości 300 Nm w zakresie 1500-2500 obr/min. Standardowo, auto wyposażone jest w napęd na przednią oś, jednak za dopłatą w wysokości 7000 PLN otrzymać możemy czteronapędówkę.

SsangYong Tivoli SsangYong Tivoli

Lipiec 2015

Autor: Mikołaj Jakimowicz
Foto: SsangYong Press




POBIERZ NUMER


Warte uwagi