|
|
|
|
Ford Ka 1.2 – Pierwsza jazda nową „Kaczką” Ciekawe wzornictwo, dużo lepsza jakość i właściwości jezdne godne Forda. Produkowane w Tychach auto kosztuje w Niemczech 9750 euro.
Po 12 latach i
1,5 mln sprzedanych egzemplarzy pierwszej generacji Ka, Ford wprowadza na
rynek zupełnie nowy model, produkowany wyłącznie w fabryce Fiata w
Tychach od września 2008 roku. Obie konstrukcje dzieli niemal przepaść,
a nowa „Kaczka” deklasuje poprzedniczkę jakością i wzornictwem
zachowując świetne właściwości jezdne, ale niestety także brak dźwigni
otwierania bagażnika z kabiny. Nowe Ka powstało w oparciu o model Panda, podobnie jak fiatowska „Pięćsetka”. Oba zespoły pracowały niezależnie nie wymieniając się informacjami, a w finalnym rezultacie aż 80% części jest wspólna, chociaż praktycznie nie dotyczy to elementów widocznych. Wśród tych ostatnich najważniejsze wydają się modyfikacje zawieszenia (sprężyny, amortyzatory oraz wsporniki poprzeczne przy obu osiach), dzięki którym usztywniono układ jezdny aby zapobiec charakterystycznemu dla Pandy przechylaniu się w zakrętach.
Na drogach hiszpańskiej Ibizy o nawierzchni równiejszej niż polskie autostrady zawieszenie wydawało się miekkie, może nawet odrobinę za bardzo. Tradycyjnie postanowiłem odszukać trasę podobną do polskich dróg, czyli z umiarkowanie równą nawierzchnią, z pęknięciami i dziurami, co na Ibizie okazało się trudnym zadaniem. W warunkach drogowych przypominających nasze realia wrażenia z jazdy byłe zupełnie inne – zawieszenie okazało się stosunkowo twarde z dobrym tłumieniem nierówności, ale nie było w stanie zapobiec drobnemu trzęsieniu (charakterystycznego dla jazdy w Polsce prawie każdym samochodem) i właśnie tak podróżować się będzie w Polsce na drogach drugiej i gorszych kategorii. Pochwalić należy dobrą przyczepność oraz brak tendencji do „podskakiwania” typowego dla wielu małych samochodów. Auto toleruje gwałtowne ruchy kierownicą i nagłe zmiany kierunku jazdy, ale okupione to jest przechyłem odczuwalnym przede wszystkim z fotela pasażera.
W porównaniu z
pierwszą generacją Ka nowy model jest prawie pod każdym względem
lepszy i to klasę. Przede wszystkim oferuje dużo wyższy komfort podróżowania,
o klasę lepsze fotele i materiały wykończeniowe, bardziej precyzyjny układ
kierowniczy oraz większy bagażnik, mimo identycznej długości 3,62 m.
Nowy Ka wydaje się za to gorszy w czasie szybkiego przejeżdżania zakrętów
wykazując tendencję do lekkiego przechylania się (mniejszego niż
pokrewne Fiaty) oraz miejsca nad głową w drugim rzędzie – prosto
siedząca osoba o wzroście 175 cm głową dotyka podsufitki mimo, że
nowy model jest o o 10 cm wyższy. To konsekwencja opadającej linii
dachu. Generalnie to jednak inne klasy samochodów. Przyciski sterowania radioodtwarzaczem CD są zdecydowanie za małe i nawet na równej drodze prowadzą do załączania się innych niż zamierzone funkcji. Warto skorzystać ze sterowania z wygodnych przełączników w kole kierownicy (zapewne opcjonalnych).
Nowa
„Kaczka” oddziedziczyła po pierwszej generacji brak możliwości
otwierania klapy bagażnika za pomocą dźwigni czy przycisku z kabiny.
Aby dostać się do kufra musimy użyć kluczyka albo pilota zdalnego
sterowania, ale nie da się tego zrobić przy włączonym silniku. To
dziwi w sytuacji kiedy utrudniony dostęp do bagażnika należał do
najcześciej krytykowanych wad pierwszej generacji po korozji podwozia. Te
ostatnie zapewne bezpowrotnie przeminą, dzięki produkowaniu samochodu w
zakładach Fiata w Tychach – według zachodnich rankingów to właśnie
w Polsce powstają najbardziej niezawodne Fiaty. Silnik 1.2 o mocy 69 KM to konstrukcja znana z Fiatów Panda. W mieście spisuje się bez zarzutu, ale na trasie, zwłaszcza w pagórkowatym terenie jest tylko wystarczający i wymaga maksymalnego wykorzystywania mocy silnika i cierpliwości na reakcję wciśniecia pedału przyspieszenia do oporu. Każde wyprzedzanie urasta do rangi wydarzenia, a auto subiektywnie wydaje się mniej żwawe niż Panda z tym samym motorem i równie ospałe jak pierwsza generacja Ka. Spalanie średnie w górzystym terenie, z przejazdami przez małe miasta i manewrowaniem nad brzegiem morza wyniosło 5,8 l Pb95/100 km. W płaskim terenie katalogowe 5,1 l wydaje się realne przy delikatnej jeździe i cierpliwości w czasie rozpędzania się do pozamiejskich prędkości. Zdecydowanie lepszym wyborem na trasę jest o wiele bardziej dynamiczny silnik Diesla, druga z jednostek napędowych oferowanych w nowym Ka.
Nowy Ka 1.2 to
fajny 4-osobowy samochód do miasta i podmiejskie wycieczki. Dość
wygodny i dobrze trzymający się drogi. Nie szokuje stylem tak jak jego
poprzednik, za to jest co najmniej o klasę lepiej wykończony. Jak jest
bezpieczny przekonamy się w czasie testów EuroNCAP, w których Ford
zapowiada 4-gwiazdkowy wynik. W Niemczech ceny nowego Ka zaczynają się
od 9750 euro. Ile będzie kosztować w Polsce dowiemy się na przełomie
listopada i grudnia 2008, a ponad miesiąc później auto trafi do sprzedaży. Zalety: Atrakcyjna
stylistyka nadwozia i ciekawe aranżacje wnętrza Niezły komfort,
na idealnie równych drogach bardzo dobry Właściwości
jezdne – dobra trakcja i precyzyjny układ jezdny Dość miejsca
dla czterech nawet dobrze zbudowanych osób, ale te z tyłu nie powinny
mieć więcej niż 170 cm wzrostu Wady: Zbyt małe
przyciski radioodtwarzacza CD Utrudnione
otwieranie bagażnika Brak pionowego wyprofilowania w drzwiach do ustawienia butelek z piciem
|
|
|
|
|