Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

Testy Tech Historia Prawo Felietony Gazeta
Testy Tech Historia Prawo Felietony Cennik SZUKAJ





Technika

Jedyna taka Škoda 130 LR



Škoda 130 LR

Historię Škody 130 LR – rajdówki grupy B – niedawno opisywaliśmy, teraz przyszedł czas, aby porozmawiać z właścicielem oryginalnego samochodu, zbudowanego na bazie Škody 125 L, który stylistycznie jest mu wierny.

Robert Lorenc: Najpierw był pomysł na replikę Škody 130 LR, czy samochód?
Sławomir Gądek (kierownik Bosch Diesel Centrum w Transbud Nowa Huta i właściciel samochodu):
Najpierw pojawił się samochód, który uratowałem przed złomowaniem. Pan Zbyszek, ówczesny jego właściciel, postanowił oddać na złom posiadaną Škodę 125 L. Odkupiłem ją od niego, płacąc dokładnie taką samą kwotę jaką otrzymałby od stacji kasacji pojazdów, czyli 350 zł. Po pierwszej przejażdżce okazało się, że stara tylnosilnikowa Škoda ma duszę, jak to zwykli mówić miłośnicy motoryzacji dlatego zdecydowałem się ją wyremontować i doprowadzić do przyzwoitego stanu.

W jakiej kondycji była podczas zakupu?
Mimo że samochód był garażowany, z racji wieku (rocznik 1989) ząb czasu odcisnął swoje piętno na wszystkich elementach
Reklama
karoserii. Przykładowo, progi i błotniki mocno trawiła korozja. Niewątpliwy plus polegał jednak na tym, że auto było kompletne i nie brakowało mu żadnych detali. Remont blacharski i lakierowanie trwało w sumie dwa lata. Ich efekt był bardzo dobry, tyle tylko, że samochód w oryginalnym białym kolorze wydawał mi się nieco smutny. Została więc podjęta decyzja, aby okleić go, najlepiej na wzór jakiejś rajdówki. W trakcie poszukiwania inspiracji w internecie moją uwagę przykuła Škoda 130 LR z numerem 9 eksponowana w muzeum marki w Mladá Boleslav. To właśnie ten egzemplarz posłużył za wzór do stworzenia oklejenia mojego auta. Pomógł mi w tym kolega, który zawodowo zajmuje się oklejaniem i dysponuje ploterem. Wszystko odwzorowaliśmy w oparciu o zdjęcia z internetu, co wymagało oczywiście trochę pracy i cierpliwości, ale myślę, że efekt jest tego warty. Samochód udało nam się okleić w niemal identyczny sposób, jak egzemplarz muzealny. Inny jest oczywiście numer (8 zamiast 9), poza tym niektóre naklejki, a konkretnie te ściśle związane z producentami ówczesnych komponentów motoryzacyjnych są naszą własną inicjatywą. Mówię tutaj o naklejkach, na których widnieją nazwy czeskich firm, takich jak chociażby Brisk (produkujący świece rajdowe), Barum (czeski producent opon), czy Tesla (czeska firma niemająca nic wspólnego z amerykańską marką samochodów elektrycznych, w owym czasie produkująca „elektrykę” do pojazdów). Jest to więc swego rodzaju pochwała dla czeskich producentów dostarczających rozwiązania dla motoryzacji w schyłkowych latach 80-tych. Wtedy właściwie wszystko Czesi produkowali u siebie. Nawet lampy niemieckiej firmy Hella były wytwarzane w zakładzie w Czechach, dlatego na mojej Škodzie znajduje się również naklejka z napisem „Hella”.

Miał pan jeszcze jakieś inne inspiracje?
Tak, a konkretnie był nią napis widniejący na ścianie za Škodą 130 LR w muzeum w Mladá Boleslav. Jest to sentencja Emila Zátopka, słynnego czechosłowackiego biegacza długodystansowego, uważanego za jednego z najlepszych lekkoatletów w historii, który dzięki odniesionym sukcesom stał się w swojej ojczyźnie bohaterem narodowym. Brzmi ona „Když nemůžeš přidej” i jest dodatkowo przetłumaczona na język angielski („If you can't go further, step up a gear”) oraz niemiecki („Wenn du nicht mehr kannst, dann gib gas”). Wygląda więc na to, że w tamtych czasach sport motorowy reprezentowany przez firmę Škoda przyjął sobie Emila Zátopka za patrona.

Czy pańska Škoda to już ukończony projekt?
Nie, cały czas w jakiś sposób ją dopieszczam. Przykładowo, w zeszłym roku zostały zamontowane dodatkowe instrumenty w postaci woltomierza, czujnika ciśnienia oleju oraz czujnika temperatury wody, a także panel rajdowy z przyciskiem „start.”

A jak z dostępnością części?
Nie zawsze było łatwo. Niekiedy poszukiwania wiązały się z podróżami po Polsce, na szczęście nieprzesadnie dalekimi. Dla przykładu, po jeden z tylnych błotników wybrałem się do Starego Sącza, a po inną część do Rzeszowa. Podstawowe rzeczy eksploatacyjne cały czas są dostępne, ale to zdecydowanie za mało, aby wyremontować taki pojazd. Dlatego często trzeba się posiłkować serwisami aukcyjnymi i tam szukać tego, co akurat jest potrzebne. Zresztą, ze wszystkimi ludźmi, z którymi się zetknąłem w trakcie remontu auta trzeba się było po trosze zaprzyjaźnić. Dzięki temu zdecydowanie łatwiej uzyskać pomoc z ich strony. Przy tej okazji chciałem podziękować wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do doprowadzenia mojej Škody do obecnego stanu.

Škoda 130 LR

Którąś część trzeba było dorabiać?
W całości nie, jedynie pomocy tokarza wymagało dostosowanie tzw. naby do sportowej kierownicy, oczywiście z logo Škody.

Dokupuje pan obecnie części na zapas?
Tak, to jest już właściwie wpisane w miłość do tego samochodu. Systematycznie śledzę aukcje internetowe i nieraz nawet dobrą część wymieniam na nową tylko dlatego, że lepiej wygląda. Przykładem mogą być przednie lampy, które posiadają plastikowy mechanizm regulacji. Z racji tego bardzo często ulega uszkodzeniu, dlatego takie detale się kupuje i trzyma na półce w piwnicy, bo kiedyś na pewno się przydadzą. W razie czego posiadam też jeszcze jedno kompletne auto służące jako dawca części.

Czy w kwestii części można liczyć na pomoc naszych południowych sąsiadów?
Na pewno niektóre rzeczy można u nich zdobyć łatwiej niż u nas. Mi akurat zdarzyło się kupować w Czechach specjalne łożysko oporowe do sprzęgła. Moja Škoda została bowiem wyposażona w pięciobiegową skrzynię i okazało się, że wspomniane łożysko jest tutaj inne niż w znacznie popularniejszych modelach czterobiegowych, do których owy element można bez problemu dostać nawet w hurtowni z częściami do Škody.

Z perspektywy czasu było to dla pana dużym wyzwaniem?
Zdecydowanie tak. Jak już wspomniałem potrzebne części można znaleźć, ale to wymaga czasu. Trzeba być bardzo cierpliwym i niestrudzenie śledzić aukcje internetowe. W końcu przynosi to efekty, ale zdarza się, że jakiegoś elementu trzeba szukać nawet rok. Wyzwanie
Reklama

stanowiło także dopieszczenie samochodu, a więc chociażby lakierowanie elementów, które w seryjnej wersji lakierowane nie były. Mam tutaj na myśli zaciski hamulcowe czy elementy zawieszenia, takie jak sprężyny i belka tylna w kolorze czerwonym. Wszystko było oczywiście lakierowane proszkowo.

Wiemy już, że prace nad Škodą wymagały dużo czasu i cierpliwości. A ile kosztowały?
Nigdy dokładnie nie liczyłem, ale bardzo dużo. Sporo kosztuje również obecne utrzymanie samochodu, ponieważ na razie nie zdecydowałem się przejść na żółte tablice, co byłoby równoznaczne z uzyskaniem statusu pojazdu zabytkowego. Pozwoliłoby to oczywiście korzystać z różnych przywilejów, ale z drugiej strony auto przestałoby być w stu procentach moją własnością. Przykładowo, nie mógłbym w nim wykonywać jakichś istotnych zmian, a wszelkie drobniejsze modyfikacje trzeba byłoby zgłaszać konserwatorowi zabytków. Nie odpowiada mi to, dlatego dopóki będzie mnie stać nie zamierzam z takiego rozwiązania korzystać. Tym bardziej, że Škoda co roku bez problemu przechodzi badanie techniczne, a jeżeli diagnosta wskaże, że coś w niej niedomaga, to z troską jest to naprawiane, bez żadnych prób zaoszczędzenia na czymkolwiek.

Rozumiem, że obecnie samochód nie jest codziennie użytkowany.
Absolutnie, to nie jest tzw. „daily”, tylko typowe auto hobbystyczne. Teraz stoi pod plandeką i od czasu do czasu jest odpalane. Planuję pojawić się nim na przyszłorocznej (przyp. autora: rozmawialiśmy w grudniu 2020 roku) kweście na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pod M1, oczywiście, o ile zostanie ona zorganizowana. Jeżeli nie, to z pierwszą przejażdżką w tym roku zaczekam do wiosny.

Silnik auta został skonstruowany z myślą o współpracy z paliwem ołowiowym, które w tamtych czasach było powszechne. Dzisiaj natomiast nie jest już dostępne na stacjach. Jak pan sobie z tym radzi?
Na początku bardzo się tym przejmowałem i myślałem o stosowaniu specjalnych dodatków oferowanych na stacjach benzynowych. Z czasem jednak doszedłem do wniosku, że nie ma się czego obawiać. Jest to bowiem tak trwała i niezawodna jednostka, a ja robię Škodą rocznie tak znikome przebiegi, że tankuję normalną, obecnie dostępną benzynę z dobrych stacji i nic złego się nie dzieje.

Co w przypadku takiego samochodu jest bardziej problematyczne: utrzymanie go w dobrym stanie blacharsko-lakiernicznym czy mechanicznym?
Zdecydowanie to pierwsze. Pod względem mechanicznym Škoda 125 L jest praktycznie niezniszczalna. Tego samego nie można niestety powiedzieć o blachach nadwozia, które potrafią mocno korodować, a to sprawia, że utrzymanie ich w dobrej kondycji stanowi duże wyzwanie. Można mu jednak sprostać. W tym celu co roku przeprowadzany jest przegląd lakierniczy połączony z myciem, konserwacją i woskowaniem. Zawsze znajdzie się wtedy jakieś ognisko korozji, które należy niezwłocznie usunąć.

Škoda 130 LR

Czy przebieg tego auta ma dla pana jakiekolwiek znacznie?
Nie. Nawet podczas zakupu nie zwracałem na niego uwagi. I do tej pory nie zwracam. Mam jednak świadomość, że zdarzają się wiekowe pojazdy w doskonałym stanie, trzymane pod kocem w garażu i mające zaledwie kilkadziesiąt tysięcy kilometrów przebiegu. W takiej sytuacji podczas odsprzedaży staje się on główną monetą przetargową. W moim przypadku tak jednak nie było.

Jaką przyszłość przewiduje pan dla swojej Škody?
Na pewno nie zamierzam się jej pozbywać. Nadal będę o nią dbał i utrzymywał w nienagannym stanie. Możliwe, że przepisy drogowe zmienią się na tyle, iż zostanę zmuszony do zarejestrowania jej jako pojazd zabytkowy. Pewnych rzeczy nie da się bowiem przeskoczyć. Mianowicie, pomimo fabrycznych nastawów i odpowiedniej regulacji silnika może się zdarzyć, że ktoś zarzuci, iż samochód nie spełnia norm emisji spalin. Wtedy jedynym ratunkiem pozostaną żółte tablice, bo inaczej o poruszaniu się autem po drogach publicznych będzie można zapomnieć. Muszę się więc z tym liczyć.





Podziel się:
Reklama
Styczeń 2021



POBIERZ NUMER


Warte uwagi