Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

Kontakt Cennik
> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm


Historia

Toyota MR2 I - „Mister Two” z Kraju Wschodzącego Słońca



Toyota MR2 I

W powszechnej opinii jednym z podstawowych atrybutów sportowego samochodu powinien być duży i mocny silnik stanowiący gwarancję doskonałych osiągów oraz emocji za „kółkiem”. Jeżeli jednak głębiej się nad tym zastanowić powyższe stwierdzenie okaże się zwykłym stereotypem. Tak naprawdę nie liczy się bowiem ilość koni mechanicznych, tylko to, ile kilogramów masy auta przypada na każdego z nich. Według tej zasady została zbudowana między innymi Toyota MR2 pierwszej generacji.

Najbardziej znanym orędownikiem lekkości samochodowej konstrukcji był bezsprzecznie Colin Chapman - brytyjski konstruktor i założyciel marki Lotus. Do dzisiaj często
Reklama
przytaczana jest jego słynna maksyma, która po przełożeniu na język polski brzmi mniej więcej tak: „Podniesienie mocy czyni cię szybszym na prostych. Obniżenie masy czyni się szybszym wszędzie”. Te zupełnie ponadczasowe słowa stały się swego rodzaju dewizą firmy z Norfolk, idealnie odzwierciedlając jej filozofię budowy aut. Doskonale to ilustrującym, chociaż jednocześnie skrajnym przykładem, jest Lotus Seven z lat 1957-1973, stanowiący kwintesencję niczym niezmąconej radości z jazdy i pokazujący, jak powinno wyglądać pełne zjednoczenie kierowcy z samochodem. Mimo upływu wielu lat to radykalne auto jest w tej dziedzinie praktycznie bezkonkurencyjne. Zresztą, jego wytwarzanie trwa po dzień dzisiejszy, tyle tylko, że pod inną marką. Lotus sprzedał bowiem prawa do produkcji firmie Caterham, dzięki której historia tego niezwykłego modelu trwa nadal. I oby trwała jak najdłużej. Zważywszy bowiem na to, w jakim kierunku zmierza obecnie motoryzacja każdy bezpretensjonalny, w pełni analogowy samochód jest na wagę złota.

Nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że Lotus w mistrzowski sposób opanował projektowanie sportowych aut, które dzięki niskiej masie nie potrzebowały nadzwyczaj mocnych silników, aby zapewniać dynamikę na wymaganym od nich poziomie. Jako że idea okazała się jak najbardziej słuszna w życie zaczęły ją wprowadzać także inne marki. Jedną z nich była Toyota, która w latach 70. postanowiła poszerzyć swoje portfolio o mały, ekonomiczny i niedrogi, ale jednocześnie rasowy samochód sportowy. Pierwszy efekt prac stanowił prototyp o nazwie SA-X pokazany w 1981 roku. Dwa lata później zaprezentowano kolejny prototyp, tym razem noszący oznaczenie SV-3. Auto bardzo spodobało się zarówno specjalistom z branży, jak i potencjalnym klientom, co przyczyniło się do tego, że w 1984 roku w niemal niezmienionej formie zasiliło gamę japońskiego
Reklama

producenta jako MR2. W tym dość nietypowym jak na Toyotę „imieniu” zostały tak naprawdę ukryte informacje o najistotniejszych cechach samochodu. Pochodzi ono bowiem od wyrażenia „Mid-engine Rear-wheel-drive 2-seater”, które odnosi się do umiejscowienia silnika (centralne), rodzaju napędu (na tylne koła) oraz ilości miejsc w kabinie (dwa). Warto dodać, że Toyota MR2 była pierwszym seryjnie produkowanym japońskim autem z jednostką napędową znajdującą się pomiędzy osiami i za plecami pasażerów. W dodatku została ona zamontowana w sposób poprzeczny, a nie wzdłużny. Wcześniej takie rozwiązanie konstrukcyjne posiadały na przykład Lamborghini Miura i Lancia Stratos, a później między innymi Honda NSX. Różnica polegała na tym, że w przeciwieństwie do wyżej wymienionych modeli MR2 nie korzystało z silników widlastych, tylko z rzędowych czterocylindrówek. Najpopularniejsza z nich miała 1.6 litra pojemności i w zależności od rynku rozwijała od 114 do 128 KM. Trzeba przyznać, że jak na tamte czasy odznaczała się bardzo nowoczesną budową. Posiadała dwa górne wałki rozrządu, cztery zawory na cylinder, elektroniczny wtrysk paliwa oraz zaawansowany układ dolotowy o nazwie T-VIS. Standardowo łączono ją z pięciobiegową skrzynią ręczną, natomiast opcjonalnie oferowano czterostopniową przekładnię automatyczną. Do charakteru auta zdecydowanie lepiej pasował jednak „manual”, który nie tylko mocniej spajał kierowcę z maszyną, ale także sprawniej przenosił napęd na koła. Poza tym pracował lekko i precyzyjnie, zmiana biegów była więc prawdziwą przyjemnością. Zresztą tak jak i sama jazda. Z racji tego, że MR2 nie ważyło nawet 1000 kg, wolnossący 1.6-litrowy silnik zapewniał mu osiągi adekwatne do wyglądu nadwozia. Jednak Toyota pomyślała też o tych, którzy odczuwali w tej kwestii pewien niedosyt. Z myślą o nich po pewnym czasie ofertę wzbogaciła wersja napędzana jednostką 1.6 wyposażoną dodatkowo w sprężarkę Rootsa oraz intercooler. W porównaniu ze swoją wolnossącą bazą silnik otrzymał ulepszone tłoki oraz został pozbawiony dolotu T-VIS. Obniżono też nieco jego stopień sprężania. Wprowadzone modyfikacje pozwoliły uzyskać 146 KM. Mimo wzrostu masy własnej do ponad 1100 kg doładowane MR2 było naprawdę szybkie i szczególnie na krętej drodze potrafiło zostawić daleko w tyle znacznie mocniejsze samochody. Szkopuł w tym, że taką odmianę oficjalnie sprzedawano tylko na rynku japońskim (od 1986 roku) i amerykańskim (od 1988 roku). Europejscy klienci musieli więc obejść się smakiem lub sprowadzić auto we własnym zakresie. Dla porządku należy dodać, że w Japonii oferowano też MR2 napędzane 1.5-litrowym wolnossącym silnikiem o mocy 84 KM. Wydaje się jednak, że mimo wszystko był on do tego modelu nieco za słaby.



Toyota MR2 I Toyota MR2 I Toyota MR2 I

Podziel się:
Styczeń 2020

Tekst: Mariusz Barański
Zdjęcia: Toyota



POBIERZ NUMER


Warte uwagi