Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm


Test trwałości

Škoda Fabia Kombi 1,4 TDI 105 KM - Lubisz latać? Będziesz zachwycony



Škoda Fabia Kombi 1,4 TDI 105 KM

Kiedy czytasz kolejne testy, myślisz: testowane są fabrycznie nowe auta, niejednokrotnie w najbogatszych wersjach wyposażenia, a jak prezentuje się model, który „swoje już przeszedł” i ma historię eksploatacji? Ten test odpowie na to pytanie.

Wybór padł na auto z wypożyczalni. Dlaczego? Bo gdzie indziej użytkownicy samochodu najmniej przejmują się jego eksploatacją? Gdzie indziej można znaleźć egzemplarz, który
Reklama
dotychczas użytkowała nieokreślona ilość kierowców, każdy ze swoimi przyzwyczajeniami i umiejętnościami? Taką siłą dedukcji w moje ręce „wpadła”, prawie dwuletnia, Skoda Fabia kombi z manualną skrzynią biegów i z najmocniejszym (105 KM) trzycylindrowym silnikiem Diesla.

Jak doskonały okazał się to wybór niech świadczy ilość obtarć, rys i ubytków na lakierze zaznaczonych na protokole odbiorczym auta. Patrząc się tylko na niego można by dojść do wniosku, że samochód brał udział w jakiejś strzelaninie leżąc na dachu – tylko on nie został zaznaczony.

O ile z zewnątrz widać było podejście i „doskonałe” umiejętności poprzednich użytkowników w kierowaniu tym skomplikowanym pojazdem, to wnętrze
Reklama

prezentowało się jakby nikt w nim nie przebywał. Jakby wszystkie rysy i obtarcia powstały w wyniku chodzących dookoła modelu osób z ostrymi przedmiotami. Skąd, zatem wziął się przebieg 46 935 kilometrów w odbieranym egzemplarzu? Musiał tyle przejechać. Fotele nie tylko dobrze wyglądały wizualnie, ale zachowały swoje właściwości nadane im jeszcze w fabryce. Plastiki, może nie najpiękniejsze i najprzyjemniejsze w dotyku, ale zdecydowanie okazały się użytkoodporne (z wyłączeniem tych w bagażniku, ale o tym później). Nie było na nich żadnych śladów zużycia. Wszystkie fabrycznie naniesione oznaczenia dalej prezentowały się jak w dniu umieszczenia. Co istotne, Fabia była praktycznie w podstawowej wersji wyposażenia. Co prawda posiadała nieźle grający sprzęt audio, Bluetooth, czy też manualną klimatyzację, ale pozbawiona była praktycznie wszystkich systemów aktywnego wspomagania kierowcy (oprócz tych obowiązkowych, bez których Skoda nie otrzymałaby homologacji). Nie posiadała również czujników parkowania, nawigacji, czy też podgrzewanych foteli. Jej wyposażenie można by określić jako wystarczające minimum. I co najważniejsze, wszystko działało dalej sprawnie. Tym większe należą się słowa uznania dla Skody, że nie poskąpiła środków na materiały wnętrza.

Lubicie latać Boeingami? To dobrze. Lubicie latać, ale nie robicie tego tak często jakbyście chcieli? To nawet lepiej. Jeżeli lot Boeingiem powoduje uśmiech na waszej twarzy i przynosi tylko dobre skojarzenia, Fabia będzie je odświeżać. Jest w niej w zasadzie tak samo głośno. Mało tego. Dźwięki dochodzące do uszu mają praktycznie tą samą intonację, co silniki odrzutowe Boeinga. Jeżeli przylecielibyście i ktoś odebrałby was tym egzemplarzem z lotniska, moglibyście nie zauważyć, że zmieniliście środek transportu.



Maj 2018

Robert Lorenc



POBIERZ NUMER


Warte uwagi