Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm


Test

Coupe w stylu Detroit - Ford Mustang GT



Ford Mustang GT

Najnowsze wcielenie Mustanga GT robi świetne wrażenie od początku, a potem jest jeszcze lepiej. I wcale nie przeszkadzają w tym drobne mankamenty typowe dla samochodów zza wielkiej wody.

Przede mną stoi wściekle żółte coupe z absurdalnie wielkimi kołami na tylnej osi i niewiele mniejszymi z przodu. To nawiązanie do klasycznego tuningu
Reklama
amerykańskiego oraz do aut budowanych do startów w wyścigach równoległych. Maska sięga po horyzont, z dwoma przetłoczeniami prowadzącymi przez całą jej długość niczym tory kolejowe przez prerię. Sylwetka nawiązuje do Fastbacka z 1967 roku, o czym świadczy pas przedni z przymrużonymi lampami, w jakiś sposób przywodzącymi na myśl rekina, wyciągnięta sylwetka i potrójne pionowe tylne lampy. Totalna klasyka w nowoczesnym wykonaniu. Tego Mustanga Ford nie będzie musiał się wstydzić, jak to miało miejsce z drugą generacją, skrzętnie pomijaną milczeniem w pełnej narodowej dumy historii modelu, która - na marginesie - była najlepiej sprzedającą się w historii rączego rumaka.

Obrazu samochodu Made in USA dopełniają niedoskonałości, przypominające, dlaczego finalna cena jest tak atrakcyjna. Maska odstaje lekko po bokach, bo z przodu mocowana jest jednym zamkiem, przetłoczenia blach po otwarciu drzwi zdradzają, że proces technologiczny tłoczenia nie został opanowany do perfekcji, a plastikowe zderzaki też mają tendencję do odstawania tu i ówdzie z sobie tylko znanych powodów. Dla mnie są to mankamenty wyjątkowo istotne, ale w sensie pozytywnym. Amerykańskie auto musi być niedoskonałe i lekko niechlujne, bo bez tego traci jakąś część swojej duszy. Dokładnie tak samo, jak włoski samochód, który się nie psuje.

Wnętrze zaskakuje
Wnętrze jest całkowitym zaskoczeniem. Na tle poprzedniej generacji to niemal przepaść. Materiały są w pełni akceptowalne po tej stronie wielkiej wody, a jednocześnie zachowały klimat typowy dla dzikiego zachodu. Dwa duże wybrzuszenia deski rozdzielczej to oczywisty ukłon w stronę pierwszej generacji, o czym dodatkowo przypomina plakietka wyraźnie mówiąca, że Mustang galopuje już od 1964 roku. Spojrzeniem w przeszłość są też umieszczone nisko za lewarkiem skrzyni biegów przełączniki w starym stylu. W pewnym momencie dziejów motoryzacji zrezygnowano z wystających pstryczków ze względów bezpieczeństwa, teraz sentyment każe inżynierom szukać sposobów, by można je było na powrót zaimplementować, tyle że w bezpieczny sposób. Zaskakująca jest też listwa ozdobna przecinająca całą deskę rozdzielczą. Na pierwszy rzut oka wygląda na aluminiową, ale jak przystało na samochód produkowany po kosztach to tylko doskonale udające lekki stop tworzywo sztuczne. Bardziej w stylu Detroit już nie można.

Siedzenia to też typowa Ameryka. Ich kształt wskazuje, że w ojczyźnie uchodzą za kubełkowe, dla nas to dobrze wyprofilowane, ale niezwykle miękkie i wygodne fotele o sportowym
Reklama

wyglądzie, w rzeczywistości bardziej nadają się na przemierzanie Stanów resztkami poszatkowanej starej Route 66 niż do czegokolwiek związanego z szeroko pojętym sportem motorowym. Pokrywająca je skóra także nie zawodzi, jest dość twarda i widać, że Ford nabył ją w promocji i to zdecydowanie nie z masy upadłościowej Connolly'ego. Jeśli czujemy potrzebę przyozdabiania Mustanga „sportowymi” akcesoriami, w opcji dostępne są sportowe fotele Recaro.

Mustang to samochód w stylu 2+2, warto więc powiedzieć dwa słowa o tylnej kanapie. Ona także jest amerykańska, choć w nieco innym sensie. Zaprojektowano ją do podwożenia pary andyjskich Indian z kapeluszami na głowach. Każda wyższa osoba zderzy się z tylną szybą. Oparcia można położyć, dzięki czemu wyglądające na kompletnie niepraktyczne dwudrzwiowe coupe zamienia się w całkiem uniwersalne auto dla dwojga. Dopełnieniem pozytywnego wrażenia jest długi, ale foremny bagażnik mieszczący 408 litrów – w rzeczywistości wyglądający na większy niż sugerują liczby.



Ford Mustang GT Ford Mustang GT Ford Mustang GT Ford Mustang GT

Wrzesień 2017

Marcin Lewandowski




POBIERZ NUMER


Warte uwagi