Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm


test

Uwielbiam ser i hamburgery. Teraz zaczynam lubić Donalda Trumpa - Dodge RAM SRT10



Dodge RAM SRT10

Na ogół nie zajmuję się polityką. Z kilku powodów. Prościej jest być homoseksualistą w więzieniu, niż prezentować swoje poglądy. Każde rodzinne spotkanie, choćby nie wiem jak miłe i sympatyczne, kończy się spektakularną bójką, gdy spotkają się osoby z przeciwnych obozów. Poza tym to zajęcie nudniejsze, niż oglądanie partyjki szachów w telewizji. Wreszcie nie darzę żadnego polityka sympatią i jestem przekonany, że gdybym przeniósł się w czasie o kilka lat do przodu, wszystko byłoby dokładnie tak samo.

Dzisiaj jednak będzie nieco inaczej. Tekst ten zacznę od osoby miłościwie nam panującego pana prezydenta. I nie mam zamiaru go wyśmiewać ani po nim jeździć. Nie jest z mojej bajki, ale też nie będę wymyślał kolejnego określenia, które w żartobliwy sposób go opisze. Jednak nie będę do końca neutralny. Co prawda nie śledzę wydarzeń politycznych ale nie umknęła mi jedna z wypowiedzi Andrzeja Dudy. Wbrew przedwyborczym zapowiedziom oświadczył bowiem, że nie jest i nie będzie prezydentem wszystkich Polaków. Średnio rozgarnięty rodak stwierdzi, że to naturalne, że się nie da. Jednak jako hasło zachęcające do wyboru jest wystarczająco nośne. Wiadomo bowiem, że jak coś jest do wszystkiego, to jest i tak dalej.

Tak samo jest z obecnie produkowanymi suvami. Chcą być samochodami dla wszystkich. Mają łączyć szybkość i oszczędność, przestronność przy niewielkich
Reklama
gabarytach, luksus i przystępną cenę, masywny wygląd budzący respekt przy jednoczesnym zachowaniu lekkości linii.

I tym zgrabnym zajudzeniem przechodzimy do dzisiejszego bohatera tekstu. W Europie mamy jasne kryteria, szukając czegoś z dużym bagażnikiem wybieramy jakieś kombi. Chcąc większej ilości miejsca nad głową kupujemy vana. Teraz mamy jeszcze łatwiej, bowiem wiedzeni owczym pędem jeździmy suvami. Wyglądają nieźle, są praktyczne i łączą wiele pożądanych cech, ale to jak gotowanie trzymając się dokładnie przepisu. Nie ma miejsca na fantazję ani odrobinę pieprzu.

Duże suvy przyszły do nas zza Oceanu. Jednak statystyczny Europejczyk nie jest w stanie przyswoić sobie sensu posiadania pickupa. U nas kojarzą z wołami roboczymi albo możliwością odliczenia VAT-u. Przemykają gdzieś na amerykańskich filmach, bowiem jedyne co widzimy na ulicach to japońskie samochody z dieslami pod maską. Albo Mitsubishi L4, które wygląda jak żuk.

Miłośnicy sera robią to inaczej. Potrafią zbudować pickupa, który jest dwa razy większy od normalnego samochodu i ma więcej kół niż kolumna rządowych limuzyn. Ale to nieco niepraktyczne. Mają za to inny pomysł. Biorą pakownego i w miarę sensownego Dodge’a Ram i montują nieco większy silnik. Na przykład od innego Dodge’a. Brzmi rozsądnie. Dopóki nie przeczytacie, że użyczającym był Viper.

Na początku zła wiadomość. Nie chodzi o stylistykę, bo ta jak wiadomo ma swoich fanów i przeciwników. Kojarzycie
Reklama

dziecięce modeliki, które teraz są kolekcjonerskimi zabawkami? RAM przy większości samochodów na naszych ulicach wygląda jak z mniejszej skali. Problemem nie jest zaparkowanie, zajmujecie jedynie całą ulicę. Wszyscy ustępują wam drogę, łącznie z kierowcami miejskich autobusów. Kłopotem jest wasza męskość. Niestety mając ogromnego pickupa będziecie rozpatrywani przez pryzmat waszego przyrodzenia. I to nie w dobry sposób.

Jednak wystarczy jedno spojrzenie na przód, by nie chcieć spotkać się z nim w ciemnej uliczce ani nie tarasować mu lewego pasa na autostradzie. Gargantuiczna atrapa łącznie z przednim zderzakiem wyglądają jak taran, który rozbije miejski kompakt na kawałeczki a europejskiego suva wciągnie przez wlot powietrza na masce o rozmiarach ust Natalii Siwiec. Poza tym i felgami o rozmiarze dwudziestu dwóch cali próżno szukać wyróżniających się akcentów. Co prawda jest jeszcze ozdobna końcówka rury wydechowej, podwójna żeby nie przesadzać, oraz coś, co przypomina lotkę, ale wyglądają bardziej jak akcesoria tuningowe z katalogu Norauto. I być może to moje dziwactwo, ale nie trawię terenowych samochodów z nadwoziem trzydrzwiowym. W terenie są bardziej zwinne, ale jeśli chodzi o moje pokręcone poczucie estetyki, to nie bardzo. Tam samo jest w przypadku RAM-a, wersja Quad Cab jest zdecydowanie bardziej spójna stylistycznie. Wreszcie pickup ma jedną niezaprzeczalną zaletę w porównaniu z amerykańskimi suvami - nie wyglądacie w nim jak raper.

Dodge RAM SRT10 Dodge RAM SRT10 Dodge RAM SRT10 Dodge RAM SRT10 Dodge RAM SRT10
Lipiec 2017

Wojciech Dorosz (99octanow.pl)
Zdjęcia: FCA US LLC



POBIERZ NUMER


Warte uwagi