Wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają: utrzymanie sesji Klienta (także po zalogowaniu), dzięki której Klient nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie się logować oraz dostosowanie serwisu do potrzeb odwiedzających oraz innych osób korzystających z serwisu; tworzenie statystyk oglądalności podstron serwisu, personalizacji przekazów marketingowych, zapewnienie bezpieczeństwa i niezawodności działania serwisu. Możesz wyłączyć ten mechanizm w dowolnym momencie w ustawieniach przeglądarki. Więcej tutaj. Zamknij

> O gazecie Numery Cennik Promocje Prenumerata Opublikuj tekst Katalog firm


wywiad

Plany, a rzeczywistość - Toyota C-HR



Plany, a rzeczywistość - Toyota C-HR

O polityce sprzedażowej modelu. Jak realizowane są zakładane plany. Reakcjach klientów i z jakim nastawieniem go kupują. O sprzedaży przez internet. Zachowaniu systemów. O tym wszystkim rozmawiam z Tomaszem Bogacki - Managerem Omotenashi w salonie Toyota Romanowski Kraków.

Robert Lorenc: Po raz pierwszy o Toyocie C-HR rozmawialiśmy pół roku temu, podczas jej przedpremiery. Wtedy mówiliśmy o oczekiwaniach i planach marki względem tego samochodu. Teraz chciałbym to zweryfikować. A więc: C-HR miał przyciągnąć do salonów Toyoty nowych klientów. Czy rzeczywiście tak się stało?
Tomasz Bogacki:
Zdecydowanie tak. W tej kwestii naprawdę osiągnęliśmy to, co chcieliśmy. C-HR sprzedaje się bardzo dobrze, szczególnie w wersji hybrydowej, co akurat nie jest
Reklama
dla nas zaskoczeniem, bo przewidywaliśmy, że tak właśnie będzie. Mimo że hybryda jest troszkę droższa od wersji benzynowej, to i tak cieszy się większą popularnością. Na podstawie tego wnioskujemy, że C-HR służy głównie do jazdy miejskiej. Jest to zgodne z jego przeznaczeniem, ponieważ właśnie pod takim kątem został zaprojektowany. Nie oznacza to jednak, że C-HR nie nadaje się na dłuższe wyjazdy. Znamy bowiem klientów, którzy wybrali się nim na narty do Włoch i byli zachwyceni.

Ale generalnie ten samochód był i jest reklamowany jako miejski SUV.
Tak, z tym że C-HR pod względem wymiarów zewnętrznych wcale nie jest taki mały. Wszyscy porównują go do Nissana Juke’a, a tymczasem wielkościowo odpowiada on Nissanowi Qashqai’owi.

Nawiązując do poprzedniego wywiadu: czy jeśli ktoś przychodzi po C-HR-a, to generalnie właśnie nim wyjeżdża z salonu, czy może jednak ostatecznie decyduje się na inny model?
Nie mamy oficjalnych informacji na ten temat, ale na bazie doświadczeń handlowców mogę stwierdzić, że osoba przychodząca po C-HR-a wyjeżdża z salonu właśnie nim. Jednak od tej reguły są oczywiście wyjątki, gdy np. doradca do spraw sprzedaży dowiaduje się, że klient ma dużą rodzinę i psa, a w dodatku często pokonuje długie trasy. W takiej sytuacji zdecydowanie lepszym wyborem będzie RAV4 i to właśnie ten model jest wtedy klientowi polecany. Wracając jednak do C-HR-a, to wzbudził on na pewno dużo medialnego szumu i pokazał, że Toyota zmierza w nowym dla siebie kierunku, zarówno pod względem designu, jak i grup docelowych. Nie da się ukryć, że ten samochód przyciągnął do naszych salonów całe grono młodych ludzi. Aby podkreślić ten efekt, niedawno ambasadorką Toyota Romanowski Kraków została pani Adrianna Palka - bardzo fajna, dynamiczna, młoda osoba, która jest trenerem personalnym, prowadzi różne zajęcia fitness, propaguje zdrowe odżywianie i współpracuje z wieloma gwiazdami w Polsce. I oczywiście jeździ C-HR-em, którym jest zachwycona.

Toyota zawsze kojarzona była ze stonowanymi samochodami dla statecznych osób. Jak dotychczasowi klienci zareagowali na C-HR-a?
Nie spotkałem się z negatywnymi opiniami na temat tego modelu, również w przypadku ludzi, którzy są wierni Toyocie od lat. Przykładowo jeden z naszych stałych klientów po obejrzeniu C-HR-a stwierdził, że to po prostu nie jest samochód dla niego, ale nie powiedział, że auto jest brzydkie. Projektując C-HR-a Toyota nie chciała stworzyć samochodu dla wszystkich, tylko taki, który się będzie wyróżniał, a chcąc się wyróżniać trzeba się liczyć niestety również z tym, że znajdą się tzw. hejterzy, którym auto się nie spodoba. Tak jak już wspomniałem, ja osobiście się z tym nie spotkałem, ale biorę taki scenariusz pod uwagę. Myślę jednak, że nasi klienci doceniają to, że rozwijamy się w nowym kierunku, zachowując przy tym wszystkie najważniejsze dla nas wartości, takie jak niezawodność, jakość i ekologia. C-HR to wszystko posiada. I właśnie to, oprócz oryginalnego designu, jest jego największym atutem.

Przejdźmy zatem do wnętrza C-HR-a. Muszę przyznać, że jego projektanci stanęli na wysokości zadania i podobnie, jak ich koledzy odpowiedzialni za nadwozie, stworzyli projekt, który całkowicie zrywa z tym, do czego Toyota nas przyzwyczaiła. Co na ten temat mówią klienci?
Wnętrze wygląda tutaj zdecydowanie inaczej niż w dotychczasowych Toyotach między innymi dlatego, że duży udział w pracach projektowych nad C-HR-em mieli projektanci z naszego europejskiego centrum designu ED2, zlokalizowanego na południu Francji, w okolicach Nicei. A jak wiadomo europejskie poczucie estetyki jest nieco inne niż japońskie. Stąd też C-HR wygląda tak odważnie. Samochód ten ma trafiać przede wszystkim gusta europejskich klientów, co zresztą świetnie mu się udaje.

Poprzednie Toyoty słynęły z intuicyjnej obsługi urządzeń pokładowych. W przypadku C-HR-a może być z tym chyba nieco większy problem.
Dlaczego? Mamy tutaj kilka klasycznych przycisków do sterowania funkcjami, z których często się korzysta, takich jak temperatura, nawiew czy podgrzewanie foteli. Inne funkcje
Reklama

uruchamiamy za pomocą ekranu dotykowego. Sam system multimedialny nie różni się wcale jakoś drastycznie od tego, który znamy z wcześniejszych Toyot.

Zdarza się, że klienci, którzy kupili i użytkują C-HR-a dzwonią po jakimś czasie do salonu z prośbą o poradę, bo np. na desce rozdzielczej pojawił im się jakiś komunikat, którego nie rozumieją?
Przypominam sobie jedną taką sytuację. Otóż jedna z naszych klientek twierdziła, że w jej samochodzie cały czas coś pika. Po odtworzeniu sytuacji okazało się, że odpowiadały za to dwa systemy. Pierwszym z nich był system informujący o opuszczaniu pasa ruchu, który aktywował się w momencie zmiany pasa ruchu bez sygnalizowania tego kierunkowskazem. Klientka spotkała się z taką funkcją po raz pierwszy, bo w jej poprzednim samochodzie niczego takiego nie było. Ale dzięki naszym wyjaśnieniom problem został rozwiązany. Natomiast drugim źródłem pikania okazał się system nawigacji, który posiada tutaj funkcję informowania o zbliżaniu się do fotoradaru i właśnie poprzez piknięcie daje o tym znać. Uświadomienie tego klientce sprawiło, że kłopot zniknął.

A propos komunikatów. Nie uważa pan, że nowoczesne samochody przekazują kierowcy ich nadmierną ilość? Wydaje mi się, że może to przynieść efekt przeciwny do zamierzonego, a mianowicie zamiast zwracać na nie uwagę ludzie zaczną je po prostu ignorować.
Rzeczywiście, można tutaj mówić o pewnym natłoku informacji, ale moim zdaniem wszystkie komunikaty są odpowiednio czytelne. W Toyotach są one wyświetlane w języku polskim, nie ma tutaj więc problemu z ich zrozumieniem. Poza tym komunikaty te są jasne i klarowne. Podawane są w formie hasłowej, ale jednocześnie wyczerpującej. A przy okazji mieszczą się na wyświetlaczu centralnym pomiędzy zegarami. W związku z tym wydaje mi się, że nikt nie powinien mieć kłopotu ze zrozumieniem, co samochód chce mu przekazać.


Wnętrze Toyoty C-HR

Plany, a rzeczywistość - Toyota C-HR Plany, a rzeczywistość - Toyota C-HR Plany, a rzeczywistość - Toyota C-HR Plany, a rzeczywistość - Toyota C-HR Plany, a rzeczywistość - Toyota C-HR Plany, a rzeczywistość - Toyota C-HR
Czerwiec 2017



POBIERZ NUMER


Warte uwagi